W lutym, bieżącego roku

Pani Wisława Szymborska. Słyszałem o niej, wiedziałem. Ale to ze względu na jej poezję. Na − poetkę. Była nieodłączna od świata, w którym się pojawiłem.

Od początku jako starsza pani. Niezwykle miła. Rozmaite pierwsze doświadczenia młodości przeżywałem w cieniu jej kilku wierszy. Jak choćby ten: „Wieża Babel”.

Szymborska: jak to brzmiało! Ludzka twarz literatury w latach szkolnych, nazwisko-poezja. Konkursy recytatorskie fundowane jej słowem, obiegowe cytaty-motta powtarzane w galowym stroju, z pełną zrozumienia zadumą podczas akademii. Ta poufałość i biegłość w wypowiadaniu nazwiska autorki wierszy. I ten pysznie skrojony kolaż okazjonalnej powagi i zwyczajnej sztampy. Niedaleko pada jabłko od jabłoni.

Pojęcia agnostycyzmu uczyłem się na jej przykładzie. I teraz zaczynam odczuwać brak ludzi niewierzących w takim stylu.

Chciałbym zobaczyć, jak jej język oddala się już znacznie w czasie, nabiera niedzisiejszego brzmienia, cech dawnej mowy paradoksów. Bo jeśli dożyję sędziwych lat, to z Szymborską w swojej przeszłości. Przeniesionej ze mną, ze wszystkim innym, w nie moje, dalsze czasy.

Dziś, kiedy nie żyje, i to konsekwentnie − na zupełnie świecki sposób, zastanawiam się, kto właściwie stał za jej poezją. Czemu umarła tak bezpotomnie. Ta kobieta z czasów walk wyzwoleńczych, podziemia i Solidarności. Skąd tak niehistoryczny, pozbawiony heroicznych czynów, lecz uczciwie i przejrzyście przeżyty żywot?

Wiem to niby. Skądinąd. Prawdopodobnie. A właściwie nie wiem. Mam jednak przekonanie, że swoją niewiedzę zawdzięczam samej pani Szymborskiej.

Bardzo cenne i bogate to niedopowiedzenie. Niewiedza podobna do jej poezji.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Mateusz Czarnecki

Absolwent Polonistyki UJ, zajmuje się redakcją książek. Mąż wspaniałej żony i tato czterech córek. Mieszka na wsi polskiej.