„W obronie Summorum Pontificum” czyli czy ktoś coś wie?

Z zaskoczeniem przeczytałem na stronie Nowego Ruchu Liturgicznego tekst zatytułowany "W obronie Summorum Pontificum". Zaczyna się on od stwierdzenia, że na kilku portalach pojawiły się "alarmujące informacje o możliwym ograniczeniu przywilejów nadanych przez Ojca Świętego Benedykta XVI poprzez motu proprio Summorum Potificum".

Potem następuje odniesienie do strony, z której można wysłać do Ojca Świętego petycję z prośbą o niewprowadzanie żadnych ograniczeń.

Pierwszy odruch to siąść, podpisać się pod petycją i wysłać ją do Rzymu. No bo chyba dla każdego, kto poważnie i z wiarą myśli o liturgii (również z pozycji przywiązania do formy zwyczajnej) jest oczywiste, że nie ma w Summorum Pontificum nic, co powinno zostać ograniczone, mało tego, problem leży w jego niepełnej, żeby nie powiedzieć kiepskiej recepcji. Ale jednocześnie coś w samej tej informacji na NRL-u zgrzyta. No bo jak to? Przecież to absurd jakiś. Gdzieś ze dwa, trzy miesiące temu pojawił się wywiad z kard. Lloverą – jakby nie było najwyższą watykańską szyszką liturgiczną – gdzie mówi się, już nawet w kontekście praktycznym, o odnowieniu liturgii w w harmonii z liturgiczną tradycją Kościoła. Otworzenie tej perspektywy było właśnie jednym z celów wydania SP. Jak pogodzić ze sobą te głosy?

Przepraszam kolegów z NRL za to, co powiem, ale taki sposób formułowania tytułów postów i podawania informacji nie zrobi nic dobrego, a może powodować przede wszystkim wzrost nastrojów paranoidalnych. Jak wielokrotnie podkreśla Shawn Tribe, autor tekstów na temat owego potencjalnego dokumentu ograniczającego SP, które pojawiły się na New Liturgical Movement, nikt nie wie, co tak naprawdę się w nim znajdzie. Całą sprawa opiera się na przeciekach, które w dodatku nie mówią o jakimś generalnym ograniczeniu SP, ale sugerują, że regulacje mogą dotyczyć kwestii innych niż rzymski rytów łacińskich*, oraz możliwości korzystania przez biskupów diecezjalnych z rytu święceń zawartego w Pontificale Romanum z 1962 r. Oczywiście to również brzmi nieco niepokojąco, ale czytając post na NRL, nawołujący w tytule do "obrony SP" odnosi się wrażenie czegoś dużo większego. Na przykład, że albo Papież w ogóle zmienił kurs i bawi się teraz z wiernymi w kotka i myszkę, albo też, że w Rzymie działają jakieś wrogie siły (jak pisze jeden z komentatorów na NLM: "Novus Ordo zealots and liberals in the Curia"), którym ulega, albo dał się komuś zastraszyć itd. Domysłów może być mnóstwo, ale na ten moment są one wyssane z palca, a podawanie opartych na przeciekach danych w takiej formie, jakby to była już informacja o działaniach, przed którymi trzeba "bronić SP" robi/może robić zamęt.

Chyba że ktoś coś wie. Ale tak na pewno. Chętnie też się dowiem.

__________________________
*) Nb. jeśli dobrze pamiętam, to komisja Ecclesia Dei już dość dawno temu przedstawiła interpretację SP, według której indult w nim zawarty rozciąga się na wszystkie nierzymskie ryty łacińskie. Znowu więc trzeba by założyć, że różne dykasterie Watykanu nawzajem swoje decyzje i interpretacje podważają.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Tomasz Dekert

Tomasz Dekert na Liturgia.pl

Urodzony w 1979 r., doktor religioznawstwa UJ, wykładowca w Instytucie Kulturoznawstwa Akademii Ignatianum w Krakowie. Główne zainteresowania: literatura judaizmu intertestamentalnego, historia i teologia wczesnego chrześcijaństwa, chrześcijańska literatura apokryficzna, antropologia kulturowa (a zwłaszcza możliwości jej zastosowania do poprzednio wymienionych dziedzin), języki starożytne. Autor książki „Teoria rekapitulacji Ireneusza z Lyonu w świetle starożytnych koncepcji na temat Adama” (WAM, Kraków 2007) i artykułów m.in. w „Teofilu”, „Studia Laurentiana” i „Studia Religiologica”. Mąż, ojciec czterech córek i dwóch synów.