W owym dniu poznamy

VI niedziela wielkanocna, lit. słowa: Dz 8,5–8.14–17; 1P 3,15–18; J 14,15–21

Ta krótka Ewangelia zawiera ogromną głębię. Słowa Pana Jezusa padają podczas Ostatniej Wieczerzy, na kilka godzin przed rozpoczęciem męki, śmierci i późniejszego zmartwychwstania. Mówi je Pan Jezus w tej perspektywie jak do tych, którzy doświadczyli Jego paschy i zobaczyli Go żywym. Spójrzmy na słowa Jezusa z tej perspektywy.

Jeszcze chwila, a świat nie będzie już Mnie oglądał. Ale wy Mnie widzicie, ponieważ Ja żyję i wy żyć będziecie (J 14,19).

Jezus odchodzi ze świata i świat już Go nie widzi. Po Jego śmierci świat, który mógł Go oglądać, już Go nie jest w stanie zobaczyć. Jako Zmartwychwstały ukazuje się tylko uczniom i wierzącym w Niego. Widzą Go i widzą życie, jakie objawia:

W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was (J 14,20).

Takie jest doświadczenie życia, jakie przynosi ze sobą Pan Jezus zmartwychwstały. W owym dniu poznacie! W 1 Liście św. Jan pisze o tym jako o swoim, a właściwie wspólnym dla wszystkich apostołów, doświadczeniu:

To wam oznajmiamy, co było od początku, cośmy usłyszeli o Słowie życia, co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce – bo życie objawiło się. Myśmy je widzieli, o nim świadczymy i głosimy wam życie wieczne, które było w Ojcu, a nam zostało objawione – oznajmiamy wam, cośmy ujrzeli i usłyszeli, abyście i wy mieli współuczestnictwo z nami. A mieć z nami współuczestnictwo znaczy: mieć je z Ojcem i Jego Synem Jezusem Chrystusem (1 J 1,1–3).

Życie objawiło się! Ale tego życia świat nie widzi i nawet nie może zobaczyć, nic o nim nie wie, bo nie da się go głosić jako doktryny, ale jedynie wprowadzać w doświadczenie.

Musimy sobie zdać sprawę z tego, że nasze zakorzenienie w świecie jest tak wielkie, że trudno nam zobaczyć życie takie, jakie nam daje Chrystus zmartwychwstały. Aby je zobaczyć, potrzeba zmiany widzenia, metanoi, przemiany serca. Zazwyczaj, kiedy mówimy o nawróceniu (metanoi), myślimy o moralnej przemianie, o zmianie postępowania. W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus mówi na początku: Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania (J 14,15). Przestrzeganie moralnych zasad wynika z miłości do Chrystusa i jest wyrazem tej miłości. Ten porządek jest bardzo ważny. Przykazań nie można zachowywać czysto formalnie i zewnętrznie. Nic to wtedy nie daje. Raczej przemiana moralna wynika z przemiany serca, przemiany widzenia, co się dokonuje przez spotkanie z żywym Chrystusem. Dalej w Ewangelii Pan Jezus mówi o przynależności, o posiadaniu, o byciu w Nim! Jest to bardzo mocne stwierdzenie. Nie chodzi już o „duchowe” przyjmowanie zasad postępowania, ale o „udział w Nim”. I tak jest w wymiarze sakramentalnym naszego chrześcijańskiego życia, które rozpoczyna się od chrztu św., czyli zanurzenia w Chrystusa i przepełnienia Duchem Świętym.

Dopiero w Duchu Świętym, który jest obiecanym przez Jezusa w dzisiejszej Ewangelii innym Parakletem i Duchem Prawdy, jesteśmy w stanie zrozumieć sens Jezusowego nakazu miłości. Bez Ducha możemy Jego nakaz sprowadzić do formalnych wymagań i podobnie jak faryzeusze troszczyć się jedynie o moralną poprawność naszego zachowania. Jednak bez Ducha nie wypełnimy przykazania miłości i nie będziemy mieli udziału w życiu Jezusa. Ukazuje to dzisiejsze czytanie z Dziejów Apostolskich, gdzie Filip przez swoje głoszenie Ewangelii zdobył wielu wierzących. Ochrzcił ich w imię Jezusa, ale pełnię życia w wierze otrzymali oni dopiero przez dar Ducha Świętego.

Samo doświadczenie otrzymania Ducha Świętego było wspaniałym przeżyciem zarówno dla Apostołów, jak potem dla innych wierzących. Natomiast prawdziwość wiary ujawnia się najlepiej w chwilach próby. O takim doświadczeniu pisze św. Piotr w swoim liście. Prawdziwe przyjęcie Ducha Świętego wyraża się podobieństwem życia do życia Jezusa. Najpełniej to widać w chwilach prześladowania i cierpienia. Czy potrafimy je znosić tak, jak je znosił Jezus? Czy niezależnie od otrzymanych ran i bólu potrafimy kochać? Czy rzeczywiście nie dajemy się zamknąć w urazach, niechęciach czy nawet w nienawiści, lecz potrafimy wybrać życie i miłość, która je buduje? Lepiej bowiem, jeżeli taka wola Boża, cierpieć dobrze czyniąc, aniżeli czyniąc źle (1 P 3,17). Św. Paweł wyraził tę zasadę jeszcze wyraźniej: Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj (Rz 12,21).

Wybór Jezusa i Jego przykazania miłości oznacza zdecydowany wybór życia i dobra wobec naporu zła rodzącego zniechęcenie. Oznacza uparte budowanie miłości i trzymanie się wszystkiego, co prowadzi do życia. Takie zalecenie pozostawił nam Pan Jezus jako testament w swojej ostatniej mowie do uczniów przed wydaniem się na mękę i śmierć. Dając nam to przykazanie, jednocześnie zapewnił o swojej obecności: Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do was (J 14,17). Pozostawił nam także obietnicę:

Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie (J 14,21).

Zarówno określenie „poznanie”, jak i „objawienie” w odniesieniu do nowego życia Jezusa oznacza po prostu udział w tym życiu. Myśmy je już otrzymali przez sakrament chrztu św. Ale jego pełnię uzyskamy przez udział w Jego miłości do końca, co musi się wyrazić w życiu i konkretnych czynach. Eucharystia, do której przystępujemy, jest pokarmem na drodze życia miłości.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 2b, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także