W poszukiwaniu Mądrości (14): Mdr 7,17-21

„On mi dał bezbłędną znajomość rzeczy: poznać budowę świata i siły żywiołów, początek i kres, i środek czasów, odmiany przesileń i następstwa pór, obroty roczne i układy gwiazd, naturę zwierząt i popędy bestii, moce duchów i myślenie ludzkie, różnorodność roślin i siły korzeni. Poznałem i co zakryte, i co jest jawne, pouczyła mnie bowiem Mądrość – sprawczyni wszystkiego!”

Pamiętam, że zawsze się zastanawiałem czym się różni dar wiedzy od daru mądrości. W naszym potocznym języku utożsamia się te dwa słowa: mądry, bo dużo wie, a skoro ma taką wiedzę, to musi być mądry. Rzućmy zatem okiem na tę triadę: Mądrość – Duch Święty – dar wiedzy.

Jak się okazuje, Akwinata i cała Tradycja nie pozostawiają złudzeń: pomiędzy darami wiedzy i mądrości istnieje zasadnicza różnica: „poznanie spraw Bożych nazywamy mądrością; poznanie zaś spraw ludzkich zwiemy wiedzą” (S.Th. II-II,q.9,a.2). Dar wiedzy, pochodzący od Ducha Świętego to zatem nadprzyrodzona umiejętność rozpoznawania, jak się rzeczy mają ze stworzeniami. Doskonale ten wątek można odnaleźć w powyższym cytacie z Księgi mądrości: „On dał mi bezbłędną znajomość rzeczy”. Autor natchniony wymienia biologię, metereologię, astronomię, fizykę, historię, geografię, zoologię, botanikę, psychologię, angelologię jako dziedziny, w których Boska asystencja może być korzystna.
 
Można ten wniosek potraktować jako żart – choć coś jest na rzeczy. W języku łacińskim (zarówno w Tradycji, jak i w Wulgacie), ów dar określany jest mianem donum scientiae, co można przełożyć także jako dar nauki, wiedzy naukowej. Tomasz z Akwinu za istotę tego daru uznaje „poznanie spraw ludzkich”. Czyżby odkrywanie praw przyrody, moralnych, społecznych, a także zasad, jakimi rządzi się ciało i umysł człowieka, miały do „spraw ludzkich” nie należeć?
 
Dar wiedzy, jako nadprzyrodzona umiejętność rozpoznawania praw rządzących stworzeniem, jest udzielany oczywiście wszystkim ochrzczonym (zapewne wzmacniany i pomnażany jeszcze sakramentem bierzmowania – KKK 1303). Każdy chrześcijanin zatem powinien z niego korzystać. Wydaje mi się natomiast, że w sposób szczególny powinni się do niego odwoływać lekarze, naukowcy, wynalazcy, etc. – wszyscy ci, których praca mocno wpływa na życie wielu ludzi, czasami całych społeczeństw. W ten sposób chrześcijanie rzeczywiście mogą współpracować w zaprowadzaniu na świecie ładu i budowie dobra wspólnego ad maiorem Dei gloriam (Gaudium et spes, 43).
 
Jeszcze dwa słowa o czymś bardzo istotnym, o czym najczęściej się zapomina (ja to robię nieustannie): wiedza bez miłości jest nic nie warta. Z cudowną ironią pisze o tym św. Paweł: „oczywiście wszyscy posiadamy «wiedzę». Lecz «wiedza» wbija w pychę, miłość zaś buduje. Gdyby ktoś mniemał, że coś «wie», to jeszcze nie wie, jak wiedzieć należy.” (1Kor 8,1-2). Czy tylko ja słyszę tu echo sokratejskiego „wiem, że nic nie wiem” („może o tę właśnie odrobinę jestem od niego mądrzejszy, że jak czego nie wiem, to i nie myślę, że wiem” – Platon, Obrona Sokratesa, 21D)? Wiedza pozbawiona miłości – czyli odniesienia do dobra drugiej osoby lub mojego – wbija w pychę, przestaje być narzędziem czynienia świata lepszym, a staje się celem samym w sobie. Wiedzieć to także znać siebie, a przez to swoje ograniczenia, braki, grzechy. Tylko taka wiedza ma wartość, gdyż jest wiedzą, a nie pawłową „wiedzą”. I tylko taka właśnie wiedza jest darem Mądrości.

 


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Sebastian Gałecki

Sebastian Gałecki na Liturgia.pl

Filozof, etyk i bioetyk, chrześcijanin, teolog-amator, motocyklista, z urodzenia częstochowianin, poszukiwacz pytań i odpowiedzi.