W poszukiwaniu Mądrości (2): Koh 7,23-25

To wszystko badałem i miałem na uwadze mądrość. Mówiłem: «Chciałbym być mądrym!» – lecz mądrość jest dla mnie niedostępna. Niedostępne jest to, co istnieje, i niezgłębione – któż może to zbadać? Zwróciłem swój umysł ku temu, by poznać, badać i szukać mądrości i słusznej oceny, by poznać, że zło jest głupotą, a wielka głupota – szaleństwem.

To ciekawe, jak niewielu współczesnych stawia sobie za cel bycie mądrym... Może jeszcze ktoś westchnie, jak Kohelet: „chciałbym być mądrym”, lecz ilu tak naprawdę oddałoby wszystko za zdobycie mądrości?

Skandynawska mitologia opowiada o bogu Odynie, że dla napicia się ze studni mądrości pozwolił sobie wyłupić jedno oko. Ilu chrześcijan dziś, usłyszawszy od Boga: „proś o to, co mam Ci dać”, poprosiłby o mądrość i umiejętność rozróżniania dobra i zła, tak jak zrobił to Salomon (1Krl 3,4-28)? Dlaczego mądrość jest dziś tak niepociągająca i lekceważona?

Być może właśnie dlatego, że jest wielu, którzy mówią sobie jak Kohelet: „mądrość jest dla mnie niedostępna”. Trzeba przecież jeść, ubrać się, kupić samochód, wybudować dom, ożenić się, sprawdzić pole i woły (Łk 14,15-25). Praktyczność – to dziś jest istotne. Może i mądrość by mi się przydała… ale właściwie do czego? I tak nie poznam prawdy, bo jest niedostępna i niezgłebiona. Życia mi braknie, żeby zrozumieć fizykę kwantową, a cóż dopiero zdobyć Mądrość! Współczesny człowiek często przyjmuje wobec Mądrości postawę „chciałbym, ale się boję”.

Za to bardzo niezwykłe okazuje się to, co zrobił Kohelet. Najpierw mówi: „mądrość jest dla mnie niedostępna”, a zaraz później bierze się do roboty: zaczyna poznawać, badać i szukać Mądrości. Zna swoją miernotę, słabość, ale nie przeszkadza mu to skierować wszystkich sił do osiągnięcia tego, co teoretycznie nieosiągalne. „Jestem trzciną, ale trzciną myślącą”. Taki wniosek się jawi jako pierwszy: początkiem mądrości jest meta-noia, zmiana myślenia, nawrócenie najpierw głowy, potem serca, a na końcu – życia. Bez uświadomienia sobie, że Mądrości nie podniosę z ulicy, jak monety dwuzłotowej, nie jestem w stanie nawet zacząć jej szukać. Dopiero pokornie przyznając, że Mądrość jest czymś, co mnie przekracza, mogę zacząć przekraczać siebie, by ją odnaleźć w tym, co poza mną. Zadanie na dziś: uznać swą słabość i zacząć ją przekraczać.

***

A jednak nawiążę do poprzedniego wpisu (Koh 2,12). Skoro – jako rzecze Pismo – szaleństwo i głupota to przeciwieństwa Mądrości, to co w takim razie stanowi o różnicy między nimi? Tomasz z Akwinu pisał, że cnota jest zawsze umiejscowiona pomiędzy dwiema wadami, z których jedna wynika z nadmiaru, a druga – z niedomiaru (S.Th. I-II,54,3). Mądrość zaś jest cnotą – i to jedną z najważniejszych (S.Th. I-II,57,2; 66,5)! Być może zatem, głupota i szaleństwo nie są niczym innym, niż wadami?

Mądrość dla Akwinaty jest zdolnością (habitus) rozpoznawania Boga jako pierwszej przyczyny. Głupota mogłaby wówczas być wadą wynikającą z niedomiaru: z niedostrzegania (lub niedostatecznego dostrzegania) Boga jako przyczyny. Dlatego Kohelet może powiedzieć: „zło jest głupotą” – zło wynika z nierozpoznania Boga jako źródła i celu mojego czynu. A szaleństwo? Czy można grzeszyć nadmiarem dostrzegania Boga? Wydaje mi się, że można; da się przecież traktować Go jako „boga od łatania dziur” (God of the gaps), kogoś, kim uzupełniam wszelkie luki w wiedzy, kim tłumaczę nawet to, co wprost wynika z wolnej działalności człowieka. Czyż nie szaleństwem jest twierdzić, że huragan Kathrina, który zabił tysiące mieszkańców Nowego Orleanu, był Bożą karą za homoseksualność i rozwiązłość – jak głosił niedoszły biskup katolicki, ks. Gerhard Wagner? Czyż nie to jest „wielką głupotą, szaleństwem”? A może to raczej ja grzeszę głupotą: niedostrzeganiem Boga jako inspiratora tego wydarzenia?

Jak napisałem poprzednio: z tą głupotą i szaleństwem sprawa nie jest prosta. Nie mam pojęcia, czy powyższa analiza ma cokolwiek z prawdy. Chętnie wysłucham Waszych opinii. Ale póki nie mamy lepszego wyjaśnienia tego, czym głupota i szaleństwo są – niech ta odpowiedź wystarczy.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Sebastian Gałecki

Sebastian Gałecki na Liturgia.pl

Filozof, etyk i bioetyk, chrześcijanin, teolog-amator, motocyklista, z urodzenia częstochowianin, poszukiwacz pytań i odpowiedzi.