W poszukiwaniu Mądrości (4): Mdr 7,15-16

„Oby mi Bóg dał słowo odpowiednie do myśli i myślenie godne tego, co mi dano! On jest bowiem i przewodnikiem Mądrości, i tym, który mędrcom nadaje kierunek. W ręku Jego i my, i nasze słowa, roztropność wszelka i umiejętność działania.”

Jezus powiedział: „Poznacie ich po owocach” (Mt 7,16). Podążając nadal tropami Mądrości, warto sprawdzić, czy to kryterium stosuje się również do niej. Z poprzedniego fragmentu wynika, że owocami Mądrości jest bogactwo, twórczość, cnoty i wiedza. To jednak nie wszystkie z nich. Istnieje kilka bardziej, hmmm, praktycznych, egzystencjalnych dowodów bycia bliskimi Mądrości.

Owocem Mądrości jest dar słowa. Politycy, mówcy, specjaliści od public relations zazwyczaj starają się zdobyć umiejętności pozwalające mówić w sposób poruszający emocje, wzbudzający zaufanie, przedstawiający mówcę tak, jak chciałby być odbierany. Prawdziwa Mądrość jest czymś zupełnie innym. Jej owocem nie jest mowa „ładna”, lecz „prawdziwa” – „słowo odpowiednie do myśli”. Czymś całkowicie przeciwnym mowie wystudiowanej, retoryce, political correctness, będących czasami synonimem hipokryzji lub lęku, jest mowa będąca owocem Mądrości.

 

John Henry Newman opisał kiedyś zjawisko, którego sam wcześniej nie dostrzegałem, a które chyba rzeczywiście jest obecne w świecie: „Ci, którzy są pewni jakiegoś faktu, zwykle są nieporadnymi dysputantami. Wystarczy im, że są w posiadaniu prawdy i nie są skłonni, chyba z poczucia obowiązku, krytykować halucynacji innych, ani też nie gniewają się na stanowczość i pomysłowość ich argumentacji.” Wydaje mi się, że tak naprawdę jest. Wielu moich znajomych chrześcijan nie potrafi podejmować dyskusji z ateistami, niekatolikami, niechrześcijanami. Nie potrafią – ale w zasadzie, to i nie chcą. Nie dlatego, że ich wiara jest słaba, niepewna, lecz raczej dlatego, że nie sądzą, by ich wiara w Chrystusa była czymś, do czego można przekonać za pomocą logicznych argumentów.

 
A jednocześnie bardzo ciekawe jest to, że słowo Mądrości (λόγος σοφίας) jest jednym z charyzmatów, to znaczy darów Ducha Świętego, Jego łask „bezpośrednio lub pośrednio służących Kościołowi”, które „zostają udzielone w celu budowania Kościoła, dla dobra ludzi oraz ze względu na potrzeby świata” (KKK 799). „Jednemu dany jest przez Ducha dar mądrości słowa, drugiemu umiejętność poznawania według tego samego Ducha, innemu jeszcze dar wiary w tymże Duchu, innemu łaska uzdrawiania w jednym Duchu, innemu dar czynienia cudów, innemu proroctwo, innemu rozpoznawanie duchów, innemu dar języków i wreszcie innemu łaska tłumaczenia języków. Wszystko zaś sprawia jeden i ten sam Duch, udzielając każdemu tak, jak chce” (1Kor 12,8-11). Mądrość słowa (czy raczej, jak sugeruje grecki oryginał, słowo Mądrości) jest wymieniona jednym tchem z wiarą, proroctwem, glosolalią, mocą działania cudów i uzdrowień.
 
O słowie będącym owocem Mądrości, λόγος σοφίας, mówił także Jezus Chrystus w czasie Ostatniej Wieczerzy, zapowiadając prześladowania, z jakimi będzie się musiał zmierzyć każdy Jego uczeń: „nie martwcie się przedtem, co macie mówić; ale mówcie to, co wam w owej chwili będzie dane” (Mk 13,11). Mowa chrześcijanina nie jest wytworem speców od retoryki czy owocem błyskotliwych technik. Bo i jej cel jest inny. Nie ma służyć manipulacji innymi, władzy nad tłumem ani zgrabnemu formułowaniu argumentów powalających przeciwników. Mądrość owocuje słowem, które zmienia życie innych mocą samego słowa, a nie dzięki mocy mówiącego. „Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić” (Łk 21,14-15). Człowiek będący w relacji z Mądrością jest niejako jej narzędziem, nie na odwrót.
 

O „słowo odpowiednie do myśli i myślenie godne tego, co mi dano” trzeba walczyć, bo rzadko jest ono cechą wrodzoną. Najczęściej posługujemy się słowami skutecznymi, a niekoniecznie prawdziwymi. Dzięki Mądrości natomiast potrafimy wyrażać poznaną prawdę – adekwatnie, roztropnie i z miłością. Mądrość jest prawdziwym logopedą.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Sebastian Gałecki

Sebastian Gałecki na Liturgia.pl

Filozof, etyk i bioetyk, chrześcijanin, teolog-amator, motocyklista, z urodzenia częstochowianin, poszukiwacz pytań i odpowiedzi.