Watykan: Zakończył się Rok Kapłański

Do ponownego odkrycia i przeżycia wielkości i piękna swego powołania wezwał duchownych Benedykt XVI. 11 czerwca, na zakończenie Roku Kapłańskiego, przewodniczył on na Placu św. Piotra Mszy św. koncelebrowanej wraz z ok. 15 tys. księży z całego świata. W kazaniu przeprosił za grzechy nadużyć seksualnych ze strony duchowieństwa.

Mimo wcześniejszych zapowiedzi Kongregacji ds. Duchowieństwa Ojciec Święty nie ogłosił św. Jana Marii Vianneya patronem wszystkich księży. 150. rocznica śmierci słynnego Proboszcza z Ars była okazją do zwołania Roku Kapłańskiego, który rozpoczął się 19 czerwca ub.r. Jego obchody, przebiegające pod hasłem: „Wierność Chrystusa, wierność kapłana”, zwieńczyło Międzynarodowe Spotkanie Kapłanów w Rzymie w dniach 9-11 czerwca br. Obejmowało ono konferencje głoszone przez biskupów z różnych krajów, Msze, nabożeństwa i adoracje eucharystyczne, możliwość skorzystania z sakramentu pokuty, a także imprezy artystyczne.

Bez spowiedzi – kryzys

Trzydniowe zgromadzenie zainaugurowała medytacja kard. Joachima Meisnera w Bazylice św. Pawła za Murami. Metropolita Kolonii podkreślił, że kryzys Kościoła i kapłaństwa wynika m.in. z zaniedbania spowiedzi. Wyjaśnił, że „jedną z najtragiczniejszych strat, jakie Kościół nasz poniósł w drugiej połowie XX w., jest utrata Ducha Świętego w sakramencie pojednania”. A „tam, gdzie kapłan nie jest już spowiednikiem, staje się religijnym opiekunem społecznym”.

Wskazał, że kiedy duchowny „oddala się od konfesjonału, przeżywa kryzys tożsamości”. – Kapłan, który często nie znajduje się po jednej i drugiej stronie kratek konfesjonału, doznaje trwałych szkód na duszy – podkreślił hierarcha. Jego zdaniem „kryzys sakramentu pokuty nie jest wyłącznie rezultatem tego, że ludzie nie przystępują więcej do spowiedzi, ale tego, że w konfesjonale nie mas już nas, kapłanów”. – Konfesjonał, w którym jest kapłan w pustym kościele jest najbardziej poruszającym symbolem cierpliwości Boga, który czeka. Taki jest Bóg. Czeka na nas całe życie – powiedział kard. Meisner.

Wyruszcie na misję

Mszy św. w bazylice przewodniczył prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa kard. Claudio Hummes. W kazaniu wezwał księży, by powstali i wyruszyli na misję. Jako wzór postawy kapłana-misjonarza przytoczył św. Pawła Apostoła. – Musimy być bardzo świadomi obecnej palącej potrzeby działalności misyjnej – stwierdził brazylijski purpurat. Mamy dziś bowiem do czynienia zarówno z dechrystianizacją krajów „dawnej ewangelizacji”, jak i „nową ewangelizacją, która często będzie musiała być prawdziwą pierwszą ewangelizacją” oraz „pierwszym głoszeniem” na terenach misji „ad gentes”. Wszystkie te zjawiska ukazują „rozległość dzieła misyjnego, które ciągle jeszcze jest do wykonania”, jak też trwałą aktualność Chrystusowego wezwania, skierowanego do apostołów: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”.

Kaznodzieja zwrócił uwagę, że odbiorcami tej misji są wszyscy, ale w sposób szczególny ubodzy, „zepchnięci na margines i odsunięci od stołu dóbr materialnych, społecznych, kulturalnych, a często także od stołu dóbr duchowych”. To oni jako pierwsi mają prawo do przyjęcia Dobrej Nowiny, że Bóg jest Ojcem, który kocha bez zastrzeżeń i nie aprobuje nieludzkich warunków, w których żyją biedni, ale domaga się, aby ich prawa były uznane, szanowane i przestrzegane. Dlatego nie wolno oddzielać od siebie ewangelizacji i prawdziwej promocji ludzkiej. Ubodzy „potrzebują czuć bliskość Kościoła zarówno w pomaganiu zaspokojenia najbardziej palących potrzeb, jak i w obronie swych praw”.

Bracia wśród braci

Wieczorem księża zgromadzili się w watykańskiej Auli Pawła VI. Wieczór świadectw i refleksji zorganizowały tam ruchy i organizacje kościelne, w tym Focolari, Ruch Szensztacki, Odnowa w Duchu Świętym i Unia Apostolska Kleru. Do zgromadzonych przemówił kard. Tarcisio Bertone. Zauważył, że nigdy nie będzie dość powtarzania, że „kapłan jest mężem Bożym, ikoną Chrystusa i to nie tylko wówczas, gdy się modli czy sprawuje sakramenty, ale w całym swoim życiu jest on wizerunkiem Boga, który jest miłością – Deus caritas est – Jego miłosierdzia, Jego ukrzyżowanej miłości”. Przypomniał, że kapłani „są braćmi wśród braci, w których widzą oblicze Chrystusa”, braćmi „każdej osoby ludzkiej, mężczyzn i kobiet, których mają miłować i którym mają służyć z całkowitym oddaniem, nie szukając własnego interesu. Wówczas rozumie się aktualność i urodę celibatu” – mówił najbliższy współpracownik papieża.

Nawiązując do skandalu molestowania seksualnego przyznał, że ta poważna niewierność niektórych członków duchowieństwa ujemnie odbiła się na wiarygodności Kościoła. – Dlatego papież odpowiadając na pytania dziennikarzy w drodze do Portugalii mówił niedawno o „prześladowaniach”, które pochodzą z samego Kościoła – wyjaśnił watykański sekretarz stanu. Wyraził przekonanie, iż „z tego bólu rodzi się opatrznościowe uświadomienie sobie, że należy przeżywać okres odrodzenia i duchowej odnowy, podążać śmiało drogą nawrócenia, oczyszczenia i pojednania, odnaleźć nowe drogi przekazywania młodzieży piękna i bogactwa przyjaźni z Jezusem Chrystusem w jedności Jego Kościoła”.

Wytrwałem w kapłaństwie

Drugi dzień spotkania w Bazylice św. Pawła za Murami rozpoczęło świadectwo kard. Marca Ouelleta z Kanady. Przypomniał, że święcenia kapłańskie przyjął w maju 1968 r., „w atmosferze ogólnej kontestacji”. – Mogłem zboczyć z drogi lub nawet zerwać z nią, jak to się przydarzyło w tamtym okresie wielu kapłanom i zakonnikom – wspominał hierarcha. Na szczęście tak się nie stało, a to, że wytrwał w powołaniu, zawdzięcza „doświadczeniu misyjnemu, przyjaźni kapłańskiej i bliskości ubogich”.

– Również dziś jesteśmy świadkami wdzierania się fali bezprecedensowej kontestacji Kościoła i kapłaństwa – mówił purpurat. Zauważył, że jedną z przyczyn nadejścia tej fali są „skandale, których powagę musimy uznać i szczerze im zaradzić”. Jednocześnie podkreślił, że „poza niezbędnym oczyszczeniem, na które zasłużyliśmy z powodu swoich grzechów, istnieje też otwarta opozycja wobec naszej służby prawdzie”. Ponieważ te ataki z zewnątrz, a nawet od wewnątrz, zmierzają do podziałów w Kościele, kardynał wezwał swych słuchaczy do „jedności Kościoła i do uświęcenia kapłanów”.

Rozważania prymasa Kanady były transmitowane przez telewizję watykańską do Bazyliki św. Jana na Lateranie, gdzie Mszy św. przewodniczył kard. Bertone. W kazaniu nawiązał on do refleksji kard. Ouelleta. – Nieposłuszeństwo woli Bożej oraz tajemnica nieprawości i grzechu rodzą, jak dobrze o tym wiemy, wyobcowanie tym boleśniejsze i bardziej niezrozumiałe, im bardziej naglące jest wezwanie Pana do wspólnoty z Nim – powiedział watykański sekretarz stanu. Podkreślił, że wspólnota ta rodzi się z posłuszeństwa słowu Pana, „w codziennej drodze, która prowadzi nas od świętości otrzymanej w czasie święceń do świętości przeżywanej w codziennej posłudze”. Dlatego odwołał się do podstawowego i priorytetowego „wymiaru modlitewnego” posługi kapłańskiej. Jest on „nie tylko zadaniem, ale samym «rdzeniem» naszego istnienia, jego duszą i jego oddechem” – stwierdził włoski purpurat.

Celibat zgorszeniem dla świata

Wieczorem na Placu św. Piotra odbyło się czuwanie modlitewne z udziałem Benedykta XVI. Papież odpowiedział na pytania, jakie postawili mu księża z pięciu kontynentów. Kapłan z Brazylii mówił m.in. o trudnościach pracy dzisiejszego proboszcza. Duchowny z Afryki zwrócił uwagę na rozbieżność a czasem wręcz sprzeczność między teologią i doktryną Kościoła. W odpowiedzi Benedykt XVI zacytował słowa św. Bonawentury o „arogancji rozumu” i przyznał, że istnieje teologia, która „nie karmi wiary”. Przypomniał, że wiele tez, które w latach 60. XX w. wydawały się rewolucyjne i nowoczesne, budzi dziś śmiech. Zalecił, by w celu rozwiewania nasuwających się czasem wątpliwości wracać do Katechizmu Kościoła Katolickiego, „który pozostawił nam Jan Paweł II”.

Słowacki ksiądz pracujący w Rosji zapytał, jak reagować na krytykę celibatu i prosił o wyjaśnienie jego autentycznego sensu. Benedykt XVI zwrócił uwagę, że wielkim problemem chrześcijaństwa dzisiaj jest to, że „nie myśli się już o przyszłości w Bogu, ale o teraźniejszości tego świata”. – Chcemy mieć tylko ten świat, żyć tylko na tym świecie. Tym samym zamykamy drzwi przed prawdziwą wielkością naszej egzystencji – podkreślił papież. Jego zdaniem „sens celibatu jako antycypacja przyszłości” jest „otwarciem drzwi i ukazaniem realności przyszłości, świadectwem, że rzeczywiście wierzymy, że Bóg jest” oraz że można „oprzeć życie na Chrystusie, na przyszłym życiu”. Ojciec Święty przyznał, że „dla świata agnostycznego”, dla świata, z którym Bóg nie ma nic wspólnego, celibat jest wielkim zgorszeniem”, ponieważ pokazuje, że jest czymś realnym.

Zauważył, że mogłaby zaskakiwać „krytyka celibatu w czasie, gdy coraz bardziej modna staje się rezygnacja z małżeństwa. Ale ta bezżenność to coś zasadniczo odmiennego od celibatu”, rezygnacja ze związku z drugą osobą oparta jest bowiem na „pragnieniu życia dla samego siebie”, „pełnej autonomii życia w każdym momencie”, aby „móc decydować o tym, co robić, co czerpać z życia”. – Tymczasem celibat to coś zupełnie przeciwnego: to definitywne „tak”, pozwolenie, aby Bóg wziął nas za rękę, oddanie się w ręce Pana, akt wierności i ufności, podobnie jak w przypadku aktu małżeństwa, coś zupełnie przeciwnego odmowie wzięcia na siebie zobowiązań, stworzenia więzów – tłumaczył papież.

Eucharystia broni przed klerykalizmem

Przypomniał, że sensem kapłaństwa jest „skandal wiary” i „oparcie całej egzystencji na Bogu”. – Wiemy, że obok tego wielkiego zgorszenia, którego świat nie chce oglądać, są także zgorszenia drugorzędne, związane z naszymi niedociągnięciami, grzechami, które przyćmiewają ten prawdziwy i wielki skandal oraz skłaniają do myślenia, że księża nie żyją faktycznie po Bożemu – mówił papież. Jego zdaniem krytyka pod adresem celibatu dowodzi, że „jest on wielkim znakiem wiary i obecności Boga w świecie”. – Prośmy Pana, aby nam pomógł i uwolnił od skandali drugorzędnych, aby uczynił obecnym wielki skandal naszej wiary, ufności, siły naszego życia, opartego na Bogu i Chrystusie Jezusie – zakończył Benedykt XVI.

Reprezentujący Kościół w Azji kapłan z Japonii pytał o to, „jak żyć Eucharystią i nie utracić kontaktu ze światem”, a także uchronić się przed klerykalizmem. Swoją odpowiedź Benedykt XVI spuentował maksymą: „Eucharystia to najpewniejsza ochrona przed wszelkim klerykalizmem”.

Ksiądz z Australii wyraził niepokój o „puste seminaria”, czyli stały spadek liczby powołań. Odpowiadając mu papież przestrzegł przed sprowadzaniem kapłaństwa do zawodu, który każdy mógłby uprawiać. – Takie podejście zresztą niczego by nie rozwiązało – zauważył Benedykt XVI. Dodał, że niezwykle ważny jest tu przykład życia i posługi innych duchownych. – Nie zostalibyśmy kapłanami, gdybyśmy nie mieli takich przykładów – powiedział Ojciec Święty. Następnie rozpoczęła się adoracja eucharystyczna. Po odmówieniu modlitwy Roku Kapłańskiego papież udzielił błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem.

Prośba o przebaczenie

Zwieńczeniem trzydniowego spotkania i całorocznych obchodów Roku Kapłańskiego była Msza św., jaką Benedykt XVI odprawił w uroczystość Najświętszego Serca Jezusowego na Placu św. Piotra. – Daliśmy się prowadzić Proboszczowi z Ars, aby zrozumieć na nowo wielkość i piękno posługi kapłańskiej – mówił w kazaniu. Można więc było oczekiwać, że szatanowi „to nowe rozbłyśnięcie kapłaństwa nie spodoba się, wolałby on widzieć je w stanie upadku, aby w ostatecznym rozrachunku Bóg został usunięty ze świata”. I „stało się, że właśnie w tym roku radości z sakramentu kapłaństwa, wyszły na światło dzienne grzechy kapłanów – przede wszystkim nadużycia wobec najmniejszych, w których kapłaństwo jako troska Boga o człowieka obrócone zostało w swoje przeciwieństwo”.

– Usilnie prosimy o przebaczenie Boga i osoby tym dotknięte, a zarazem chcemy obiecać, że uczynimy wszystko, co w naszej mocy, aby do takich nadużyć już nigdy więcej nie mogło dojść, obiecać, że w dopuszczaniu do posługi kapłańskiej i w formacji w czasie przygotowań uczynimy wszystko, aby ocenić prawdziwość powołania oraz że chcemy jeszcze bardziej towarzyszyć kapłanom na ich drodze, aby Pan ich strzegł i czuwał nad nimi w sytuacjach bolesnych i w zagrożeniach życia – zapewnił Ojciec Święty.

Podkreślił, że w Roku Kapłańskim chodziło nie o podkreślanie „osobistych osiągnięć ludzkich” duchowieństwa, lecz o wyrażenie wdzięczności za kapłaństwo – „dar Boży, który ukrywa się w «glinianych naczyniach» i który ciągle na nowo, mimo całej słabości ludzkiej, ukonkretnia na tym świecie Jego miłość”.

Wyjaśnianie odnośnie św. Jana Marii Vianneya

Dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej ks. Federico Lombardi wyjaśnił po uroczystościach, dlaczego papież nie ogłosił św. Jana Marii Vianneya patronem kapłanów. „Ostatecznie Ojciec Święty wolał zachować mu tytuł patrona proboszczów, gdyż właśnie tę posługę pełnił – wyjaśnił watykański rzecznik prasowy. – Również liczni inni wybitni kapłani mogą być natchnieniem i wzorem dla księży pełniących różne inne formy posługi kapłańskiej” – dodał ks. Lombardi. Przypomniał, że Benedykt XVI zaprezentował ostatnio przy różnych okazjach wiele takich postaci. Św. Jan Maria Vianney został ogłoszony patronem proboszczów w 1929 r. przez papieża Piusa XI.

na podst. KAI

 

Zobacz także