Ważenie sprawiedliwości

Komentarz do Ewangelii XXX niedzieli zwykłej, rok C

W Centrum św. Maksymiliana w Harmężach koło Oświęcimia, w podziemiach kościoła franciszkanów znajduje się niezwykła wystawa. Jej autorem jest Marian Kołodziej (nr 432) były więzień KL Auschwitz oraz sześciu innych obozów koncentracyjnych, w których spędził podczas wojny w sumie pięć lat.

Wystawa nosi tytuł „Klisze pamięci. Labirynty”. Na jednym z obrazów widzimy grupę więźniów, którzy ważą chleb. Specjalnie skonstruowaną przez siebie ze sznurka i kawałka drewna wagą, ważą chleb i okruszkami z jednego kawałka uzupełniają kawałek leżący na drugiej szali. W obozie, gdzie największą zbrodnią było ukraść chleb koledze, oni chcą być sprawiedliwi. Chcą być w porządku ze swoim sumieniem. W warunkach obozowych nawet taka drobinka mogła zdecydować o życiu lub śmierci. Dzięki wadze każdy z więźniów dostawał taki sam przydział chleba. Tytuł grafiki: „Ważenie sprawiedliwości”.

Powyżej tego wstrząsającego obrazu autor umieścił nieco mniejszy obrazek przedstawiający Śmierć – Kostuchę, która siedząc na ziemskim globie trzyma w ręku wagę. Na jednej szali siedzi gruba, opasła postać obozowego kapo, na drugiej powleczona skórą kupa kości przedstawiająca wynędzniałego więźnia. O dziwo, na rysunku szala z wychudłym człowiekiem okazuje się cięższa od tej z opasłą postacią. Kołodziej stawia tym obrazem pytanie o naszą własną sprawiedliwość. Pyta o wagę, którą każdy z nas nosi w swoim wnętrzu w postaci własnego sumienia. Tę wagę zaszczepił w nas Bóg i waży ona nieco inaczej niż nasze ludzkie prawo i nasza ziemska sprawiedliwość. Według jej wskazań zachowania litery prawa nie zawsze oznacza zachowanie jego ducha. Równo wcale nie oznacza sprawiedliwie, o czym boleśnie przekonaliśmy się w czasach komunizmu.

Wydaje się, że w dzisiejszym fragmencie Ewangelii faryzeusz miał problemy ze swoją wewnętrzną wagą. Za oznakę wierności Bogu uznał naiwnie przestrzeganie litery prawa zapominając o postawie ducha. Zabrakło mu zwykłej ludzkiej pokory, a jego serce było przepełnione pychą. A celnik? Choć był człowiekiem słabym i grzesznym, znał swoje słabości. Potrafił przyznać się ze skruchą, że nie we wszystkim przestrzegał Bożego prawa. Postawa pokory i żal za popełnione grzechy zjednały mu przychylność nieba. Miłosierdzie odniosło tryumf nad sądem. Chrystus przekazał nam ważną prawdę, że nie tak widzi Bóg, jak widzi człowiek, a Pan jest sędzią, który nie ma względu na osoby.

Przy wyjściu z wystawy „Klisze pamięci, Labirynty” Mariana Kołodzieja powraca wątek wagi. Artysta zmusza nas do refleksji nad swoją postawą: „Mieć własną wagę. Taką, jaką mieliśmy w obozie, gdy ważyliśmy chleb, który już raz był ważony i drobinkami uszczkniętymi jednemu dajemy drugiemu. Dwie pajdki ważymy. Już jesteśmy ze sobą w porządku. Ja nie myślę tylko o chlebie. Nie o chleb mi tylko idzie…”

Piotr Cuber OFMConv.

 

Zobacz także