Węgieł i węgiel

Panie, niech czcigodna uroczystość dnia dzisiejszego zapewni nam Twoją nieustanną pomoc; dziś bowiem święta Boża Rodzicielka poddała się doczesnej śmierci, a jednak nie mogła w więzach śmierci pozostać Ta, która sama zrodziła Twego Syna, naszego Pana, w ludzkim ciele.

Tak w najstarszych sakramentarzach brzmiała kolekta 15 sierpnia, a wigilijna modlitwa po Komunii wyraźnie wspominała requiem, spoczynek śmierci, Najświętszej Maryi. Bliskie to spojrzenie Kościołowi wschodniemu (jeszcze wtedy nie oddzielonemu przez schizmę od Rzymu), który ze czcią wspomina Zaśnięcie, koimesis, Najświętszej Dziewicy. Jej odejście poprzez śmierć jest jednocześnie Jej wejściem, z duszą i ciałem, do chwały nieba, chociaż – jak pisze starożytny autor, cytowany przez Piusa XII w jego apostolskiej konstytucji, ogłaszającej dogmat o wzięciu Maryi do nieba – sam tylko Pan wie, w jaki sposób to się stało.

Na bizantyjskich ikonach Zaśnięcia Dziewicy można dostrzec postaci z kadzielnicą – czasami tylko jedną, czasami dwie. Często jedną z nich jest św. Piotr Apostoł. Święta Maryja spoczywa na marach, wokół stoją Apostołowie, z nieba wychylają się na Jej przyjęcie aniołowie, a nad nią stoi Pan, Wcielone Słowo, i na rękach trzyma duszę Najświętszej Panny. Maria Evangelatou w swoim artykule dokładnie objaśnia symbolikę ikony Zaśnięcia. Zwraca uwagę, że w tradycji bizantyńskiej, w pismach Ojców, Odejście Dziewicy powiązane jest zawsze z Jej rolą we Wcieleniu Słowa, i z Jej szczególnym wstawiennictwem za zbawienie świata: W zrodzeniu Syna zachowałaś dziewictwo, w Zaśnięciu świata nie opuściłaś, Bogurodzico; przeszłaś do życia, będąc Matką Życia, i swymi błaganiami wybawiasz od śmierci nasze dusze.

Chrystus Pan trzyma na rękach duszę swej dziewiczej Matki: odwracają się niejako role Matki i Syna. Gdy On był dzieckiem, Ona trzymała Go na rękach. Teraz On, który stał się dzięki Niej człowiekiem, trzyma na rękach Jej duszę, której odejście z tego świata jest narodzeniem do życia w niebie.

Kadzielnice, pojawiające się w scenie Zaśnięcia, mają podwójne znaczenie. Po pierwsze, symbolizują wstawiennictwo Bożej Rodzicielki, wstawiennictwo, które po Jej Odejściu nabiera, jak podkreślają Ojcowie, większej jeszcze mocy. Woń kadzidła, wznosząca się ku niebu, jest symbolem modlitwy, jak to poświadczają zgodnie Psalmista (Ps 141:2) i Jan Apostoł (Ap 8:4). Na ikonach ten, kto trzyma kadzielnicę, często w nią dmucha, aby bardziej rozżarzyć węgle, i tym samym wzmocnić wonny dym, wznoszący się ku Bogu. Po drugie, kadzielnice są symbolem samej świętej Dziewicy*). W jednej ze swoich homilii Andrzej z Krety pozdrawia Maryję: Witaj, złota kadzielnico prawdziwie duchowych wonności, w której Chrystus, kadzidło duchowe, powstałe dzięki zjednoczeniu Boskiej i ludzkiej natury, ogniem swego Bóstwa wzniecił miły zapach swego ciała. Gdzie indziej ten sam autor pisał: Stałaś się złotą kadzielnicą, gdyż Słowo, przez tchnienie Ducha Świętego, rozpaliło w Twym łonie ogień, i przyjęło widzialną postać, o Matko Boga przeczysta. Jan Damasceński, mój ukochany Ojciec wschodni,  tak pisał o Odejściu błogosławionej Maryi: Ten grób jest bardziej błogosławiony niż Mojżeszowa Arka, gdyż zawierał nie cienie i zapowiedzi rzeczy przyszłych, ale samą prawdę: dlatego przyjął złotą kadzielnicę, Dziewicę, która poczęła Boski Węgiel, i całe stworzenie uczyniła wonnością [dla Boga]. German z Konstantynopola, w swoich objaśnieniach Boskiej liturgii wyjaśniał, że kadzielnica wskazuje na człowieczeństwo Pana, a ogień – na Jego Bóstwo. Wnętrze kadzielnicy oznacza łono Dziewicy Bogurodzicy, która zrodziła Boski Węgiel, Chrystusa. I wreszcie, Józef Hymnograf modlił się: Maryjo, kadzielnico złota, usuń smród moich cierpień.

Może komuś dziwne wydają się takie porównania, ale warto pamiętać, że w śpiewanym i w naszych kościołach starożytnym hymnie eucharystycznym, Pan jest nazywany Płonącym Węglem (z wizji Izajasza), w cieniu którego śpiewają Serafiny, zaś jeden z hymnów Kościoła zachodniego głosi, że w łonie Dziewicy ożyła ognista Miłość (in utero virgineo / amor revixit igneus), w której cieple niebiańskie (a więc pewnie wonne) kwiaty zaczęły na ziemi się rozwijać. Wielokrotnie Pismo nam przypomina, że Chrystus jest węgłem, kamieniem węgielnym, głowicą węgła: odrzucony przez ludzi, przez Boga wybrany, jest podstawą tej budowli, którą jest Kościół. Ale jest też nasz Pan węglem, płonącym ogniem samego Boga, ogniem, który – jak sam powiedział – przyszedł rzucić na ziemię (Łk 12:49), węglem, dzięki któremu cały świat napełnia wonność (2 Kor 2:15).

Tak więc uroczystość dnia dzisiejszego przypomina zarówno rolę Maryi we Wcieleniu Boskiego Słowa, jak i Jej nieustanne i zawsze skuteczne – bo miłe Bogu – wstawiennictwo za cały świat (cf. także hymn jutrzni). Przesławna zawsze Dziewico, Matko Chrystusa Boga, zanieś naszą modlitwę Twemu Synowi, a Bogu naszemu, aby zbawił przez Ciebie nasze dusze (z liturgii bizantyjskiej).

Ufff, ciekawe, czy ktoś doczytał aż dotąd.

*) Warto też wspomnieć, że w Akatyście Najświętsza Panna nazwana jest "kadzidłem wstawiennictwa", presbeias thumiama (piąta strofa).

 

PS Nie mogę nie dodać, iż w modlitwie na poświęcenie ziół i kwiatów, jest mowa o roślinach, które służą pomocą i ludziom, i zwierzętom!


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marcin L. Morawski

Marcin L. Morawski na Liturgia.pl

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras. Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.