Who is who, czyli wielkopiątkowe zgadywanki

W angielskiej liturgii godzin, pośród wierszy, które mogą być używane zamiast hymnów w Wielkim Poście, znajduje się ballada z początków 16. wieku, którą uczeni komentatorzy uważają za jedną z najbardziej tajemniczych i najbardziej poruszających w angielskiej literaturze.

W brewiarzu tekst ballady jest nieco uwspółcześniony, a oto wersja oryginalna:

Lully, lulley, lully, lulley,
The fawcon hath born my mak away.
 
He bare him up, he bare him down,
He bare him into an orchard brown.
 
In that orchard there was an hall,
That was hanged with purpill and pall.
 
And in that hall ther was a bed:
It was hanged with gold so red.
 
And in that bed there lythe a knight,
His woundes bleding day and night.
 
By that bedes side there kneleth a may,
And she wepeth both night and day.
 
And by that bedes side ther standeth a ston,
‚Corpus Christi’ wreten theron.
 
[Lully, lulley, lully, lulley, sokół uniósł daleko mego ukochanego. Poniósł go wysoko, poniósł go nisko, zaniósł go do ciemnego ogrodu. W tym ogrodzie jest dwór, udekorowany cennymi purpurowymi kobiercami. A w tym dworze jest łoże, ozdobione czerwonym (połyskującym) złotem. A w tym łożu leży rycerz, jego rany krwawią dniem i nocą. Przy łożu klęczy panna, i płacze dniem i nocą. A przy łożu stoi kamień, na którym napisano: Corpus Christi.
 
Końcowy werset zdaje się być kluczem do zrozumienia całego wiersza: chodzi o Eucharystię i jej powiązanie z ofiarą krzyża. Łoże można wtedy rozumieć albo jako grób Chrystusa, albo jako ołtarz. Panna, która przy nim klęczy, to święta Maryja. Co zrobić z ogrodem i, co ważniejsze, z sokołem? Może chodzi o ogród, w którym znajdował się grób Józefa z Arymatei, w którym złożono ciało Pana?
 
Wciąż jednak pozostaje sokół… Niektórzy chcą w nim widzieć… Annę Boleyn, której znakiem był sokół, zaś jej ukochanym jest wtedy Henryk VIII, zabrany od płaczącej Katarzyny Aragońskiej [sic!]. Ale czemu sokół miałby zanosić uwiedzionego męża tam, gdzie opuszczona, katolicka żona modli się przed Najśw. Sakramentem?
 
Inni znowu widzą w sokole Józefa z Arymatei. Ogród staje się wtedy Awalonem, a dwór – zamkiem Zranionego Króla, w którym przechowywano Graala. Płacząca panna jest wtedy Dziewicą Graala, córką Króla.
 
Ten krótki wiersz jest prawdopodobnie balladą-zagadką, która ma więcej niż jedno rozwiązanie. Od słuchacza lub czytelnika zależało – i zależy – które z nich wybierze.

Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marcin L. Morawski

Marcin L. Morawski na Liturgia.pl

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras. Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.