Wiara nie zawsze łatwa

Środa XVI tygodnia zwykłego, lit. słowa: Wj 16,1–5.9–15; Mt 13,1–9

Szemranie ludu przeciw Bogu powtarzało się podczas całej wędrówki przez pustynię jeszcze kilka razy. Opisane szemranie było pierwszym wielkim szemraniem. Wynikało ono z lęku o brak jedzenia. Potrzeba jedzenia jest podstawową potrzebą człowieka i lęk pojawiający się wobec wizji głodu jest bardzo mocny. Jednak dopiero w konfrontacji z sytuacją skrajną można rzeczywiście doświadczyć, na ile prawdziwie zawierzyliśmy Bogu.

Łatwo jest „wierzyć”, gdy nam się wiedzie i możemy uznać, że to Pan Bóg nam błogosławi w życiu. Dopiero trudne doświadczenie pozwala zobaczyć, na ile wierzymy Bogu, a na ile kierują nami nasze oczekiwania i lęki. Najbardziej wyraźnie podejmuje ten temat Księga Hioba. Na pustyni Izrael doświadczył pierwszej próby zawierzenia. Okazało się, że naturalny lęk wygrał z wiarą. Kiedy jednak Bóg dał ludowi pożądany pokarm, powinna pojawić się głębsza refleksja wzmacniająca wiarę. Ta głębsza refleksja jest konieczna dla wzrostu prawdziwego zawierzenia Bogu.

Dobrze ilustruje tę prawdę przypowieść z Ewangelii. Jak później komentuje ją Pan Jezus, ziarnem jest słowo Boże, natomiast plon zależy od głębi przyjęcia tego słowa i zawierzenia mu. Jednak nie ogranicza się to jedynie do słowa głoszonego, ale także do każdego doświadczenia, jakie nam Bóg daje. Niestety, często zachowujemy się tak, jak to oddaje obraz ziarna upadającego na ubitą drogę. Żadne słowo ani żadne doświadczenie nie dotyka naszego serca, ale z uporem budujemy w sobie „słuszne pretensje” do wszystkich za niepowodzenia, jakie nas spotykają. Czasem ulegamy chwilowemu zachwytowi, ale zaraz potem zupełnie o tym zapominamy i wracamy do utartych ścieżek życia. Czasem znowu widzimy wspaniałość Bożej obietnicy i „chcielibyśmy wierzyć”, ale „realizm” życia nam nie pozwala. Podziwiamy odważnych, którzy wierzą, ale przecież musimy „jakoś żyć”. Takie postawy są innymi odmianami ulegania ziemskiej rzeczywistości wobec „ulotności” Bożych obietnic.

Ten problem jest bardzo aktualny w nas. Dopóki jednak nie podejmiemy z odwagą wezwania wiary, nie możemy się w pełni stać sobą. Ciągle pozostajemy poza sobą i poza prawdziwym życiem. Odważne wejście w zawierzenie stopniowo pozwala doświadczyć, czym jest prawdziwe życie. Pokarm, jaki nam wówczas daje Bóg, nie będzie już jakąś manną, czymś cudownym, ale Eucharystią, Chlebem życia, samym Bogiem, który się nam daje w pełni miłości. Tylko taki chleb jest w stanie nas nasycić.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 4, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także