Większa sprawiedliwość

Piątek I tyg. wielkiego postu, lit. słowa: Ez 18, 21–28; Mt 5, 20–26

Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego (Mt 5,20).

Są to mocne słowa! Faryzeusze byli bardzo rygorystyczni w wymaganiach religijnych i sami wypełniali skrupulatnie przyjęte zasady. Święty Paweł mógł pod koniec życia napisać o swoim życiu jako faryzeusz: co do sprawiedliwości legalnej – stałem się bez zarzutu (Flp 3,6). Jeżeli cytowane słowa Pana Jezusa potraktować jako wezwanie do większego rygoryzmu niż faryzeusze, to mogą one przerazić. Któż byłby w stanie je wypełnić?!

Na czym polega jednak większa sprawiedliwość? Wskazuje to wyraźnie Pan Jezus w dalszej części Kazania na Górze. Komentując przykazanie „nie zabijaj”, wcale nie rozszerza zakresu rygorystycznego zakazu. w Starym Testamencie ten zakaz odnosił się do człowieka niewinnego. Jeżeli na przykład ktoś umyślnie zabił drugiego, sam powinien był ponieść śmierć. Nawet przyłapani na cudzołóstwie powinni byli zostać ukamienowani. Pan Jezus nie zwiększa zakresu obowiązywania zakazu zabijania. Robi zupełnie coś innego: wskazuje na źródło złego czynu i stara się eliminować zło u zarania. Źródłem złych zamiarów, podobnie jak i dobrych, jest serce i właśnie je trzeba leczyć. Większa sprawiedliwość to miłosierdzie w sercu. Jeżeli myślimy jedynie w kategoriach formalnej sprawiedliwości, to uznamy, że nie wykroczył przeciw temu przykazaniu ten, kto nie zabił fizycznie drugiego. Natomiast Pan Jezus mówi, że zabójcą jest już ten, kto powiedział złe słowo, kto zgadza się w sobie na złość wobec drugiego, znieważa go, nienawidzi w sercu. Taki człowiek już przekroczył to przykazanie, bo zabił kogoś w swoim sercu, wyłączył go ze wspólnoty, a to znaczy, że wyłączył go z życia. Życie w Biblii jest zawsze współistnieniem, wspólnotą, wymianą istniejącą pomiędzy człowiekiem i Bogiem, co wyraża się w autentycznej więzi z drugim człowiekiem. Pan Jezus nie chce jednak wzbudzać w nas poczucia kompleksu ani skrupułów.

Nikt z nas pewnie nie może powiedzieć o sobie, że nie powiedział drugiemu złych słów. Każdy zatem podpada pod karę, o jakiej mówi Pan Jezus. Jednak nie o karę idzie w Jego komentarzu do Prawa, ale o wzbudzenie w nas życia. Pragnie nam wskazać drogę rozwoju. Stawia pytania: Czy masz w sobie miłosierdzie? Czy masz w sobie zrozumienie drugiego, zrozumienie jego słabości…? Rygorysta prawny nie spotykał jeszcze brata! Jest indywidualistą, zatroskanym o własne zbawienie, z pominięciem innych. Prawne zasady są dla niego nadzieją, bo jasno mu wskazują, co ma robić, aby się zbawić. Natomiast same czyny nie zbawiają. Zbawienie to nie nagroda za osiągnięcia, jak np. medal na olimpiadzie. Zbawienie to nowe życie w Chrystusie, życie miłością. Według słów Pana Jezusa miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa. Bez niej wszystko jest puste i pozbawione życia. Natomiast każdy gest miłości udziela życia przede wszystkim temu, kto ten gest wykonuje.

Charakterystyczne jest kryterium, jakie Pan Jezus stawia przed nami, mówiąc o sądzie ostatecznym. Nie jest nim wypełnianie przepisów, zasad, ale gest miłości w odniesieniu do drugiego człowieka, który jednocześnie utożsamia z gestem wobec siebie:

Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie… Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili (Mt 25,35n.40).

To kryterium w zestawieniu z przypowieścią o miłosiernym Samarytanie można sformułować w postaci pytania: Czy okazałeś się bliźnim dla drugiego? Czy byłeś człowiekiem dla innych? Jeżeli wybieramy miłosierdzie, to znaczy, że wybieramy miłość, czyli udział w życiu Chrystusa. Ta zasada współistnienia stoi także u podstaw zasady pojednania się z drugim człowiekiem, zanim przystąpi się do ołtarza, aby złożyć ofiarę Bogu. Prorok Ezechiel mówi także o zasadzie życia zależnej od postawy sprawiedliwości:

Jeśliby występny porzucił wszystkie swoje grzechy, które popełniał, a strzegł wszystkich moich ustaw i postępowałby według prawa i sprawiedliwości, żyć będzie, a nie umrze: nie będą mu poczytane wszystkie grzechy, jakie popełnił, lecz będzie żył dzięki sprawiedliwości, z jaką postępował (Ez 18,21n).

Natomiast wybór zła oznacza wybór śmierci i utratę wszystkiego, co człowiek posiadał. Wszystko zależy od wyboru, jaki się dokonuje w sercu. Prorok Ezechiel zapewnia nas o miłosiernym zamiarze Boga: Czyż tak bardzo Mi zależy na śmierci występnego – wyrocznia Pana Boga – a nie raczej na tym, by się nawrócił i żył? (Ez 18,23). Ten Boży zamysł jest dla nas pocieszający. Bogu zależy na naszym życiu. Jak ojciec miłosierny oczekuje On na nasze nawrócenie. Kiedy ono się dokonuje, dawne grzechy przestają istnieć.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 2a, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także