Wielbi dusza moja Pana…

Dzisiejsze święto zdumiewa wielością perspektyw, z jakich możemy na ten dzień spoglądać. Zwracamy swą uwagę w kierunku Maryi, ale nie możemy zapominać o tym, że dziś w szczególny sposób świętujemy spotkanie człowieka z Bogiem i odkrywamy, ile radości może przynieść spotkanie z drugim człowiekiem. Odkrywamy tajemnicę spotkania, któremu towarzyszy szczególna moc Ducha Świętego, obdarzającego łaską radości. Uczymy się celebrować każdą chwilę spędzoną z drugą osobą, tak, by odkrywać świętość w zwykłości i codzienności.

Liturgia godzin ukazuje nam historię spotkania Maryi z Elżbietą. Maryja poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy (antyfona, Jutrznia). Udała się tam z pośpiechem, aby podzielić się ze swoją krewną radosną wieścią, jaką zwiastował jej Anioł. Samotnie przebyła daleką drogę, by razem z Elżbietą przeżywać te wielkie dzieła, jakie mają się dokonać. Dotarła do domu Zachariasza. Nie zdążyła jednak obwieścić krewnej dobrej nowiny, ledwo bowiem przekroczyła próg jej domu Duch Święty napełnił Elżbietę, i rzekła: Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. (Responsorium, Godzina Czytań). Spotkaniu tych dwóch kobiet, dwóch przyszłych matek, towarzyszy przenikająca obecność Ducha Świętego. Za Jego sprawą niepotrzebne są słowa i tłumaczenia. Elżbieta wie wszystko. Dotyka tajemnicy, którą Anioł zwiastował Maryi, w pewien sposób nawet ją domyka, potwierdzając to, co ma się wydarzyć.

Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie (Responsorium, Godzina Czytań) – mówi Elżbieta do Maryi. W ten sposób daje świadectwo kolejnego spotkania, jakie miało miejsce. Oto Mesjasz po raz pierwszy spotyka się z Janem Chrzcicielem, a spotkaniu temu towarzyszy niezwykła radość. Człowiek spotyka Boga. Jego bliskość powoduje radosne uniesienie. Choć niejednokrotnie przypominamy sobie historie różnych osób, na których drodze stanął Jezus, ta opowieść w pewien sposób wyróżnia się spośród nich. Tak jakby była zapowiedzią tego, że ten, kto będzie blisko Jezusa nie może się smucić, że w jego sercu trwać będzie najprawdziwsza radość, Boża radość.

Znamienne są słowa, które Elżbieta wypowiada do Maryi: A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? (Responsorium, Godzina Czytań). Z wielką pokorą Elżbieta staje przed Maryją, jako Tą, która wyda na świat Mesjasza. Ale w tej relacji widać też i pokorę Maryi, która przybyła do domu swej krewnej po to, by jej pomagać, nie zważając na swój stan. Dopełnieniem, komentarzem dla tych dwóch postaw do nas skierowanym są słowa czytania podczas Nieszporów: Wszyscy wobec siebie wzajemnie przyobleczcie się w pokorę, Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje. Upokórzcie się więc pod mocną ręką Boga, aby was wywyższył w stosownej chwili. Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was. Słyszymy zachętę do pokory, wezwanie do postawy, która często może się wydawać nieopłacalną. A jednak okazuje się ona drogą, sposobem na prawdziwe spotkanie z Bogiem czy z drugim człowiekiem. Różne są jej oblicza i na różne sposoby możemy ją w sobie realizować: przez służbę, oddanie swego czasu innym, przez brak sprzeciwu wobec planów, które Bóg ma wobec nas, przez zapominanie o swej woli. Bóg za sprawą Ducha Świętego zawsze objawia nam, w jaki sposób możemy tę pokorę zachować. Tylko od nas zależy, czy zdecydujemy się przyjąć tę postawę.

Uwieńczeniem spotkania z Elżbietą są słowa, którymi Maryja wielbi Boga. Cennym komentarzem do tego uwielbienia jest homilia św. Bedy Czcigodnego, którą słyszymy w czasie dzisiejszej Godziny Czytań. Homilia, która zachęca nas, byśmy nieustannie wracali do tych słów, jako do naszej własnej modlitwy. Wielka jest bowiem ich moc i przesłanie. I znamienne jest to, że w pewnym stopniu te słowa pozwalają nam lepiej poznać i zrozumieć Maryję. „Bo wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny. Niczego nie przypisuje swoim zasługom, ale całą swą wielkość uznaje za dar Tego, który będąc Wielkim i Potężnym, potrafi swoich wiernych przemieniać z małych i słabych w wielkich i mocnych – pisze św. Beda. Maryja wie, że wszystko, co otrzymała, wszystko, co stanie się w Jej życiu pochodzi od Pana, jest Jego zasługą. Zdaje sobie sprawę z tego, że cały blask chwały, jaki na Nią spadnie, został jej dany przez Boga. Słusznie też dodaje: „Święte jest Jego imię. Zachęca w ten sposób słuchających oraz tych wszystkich, do których dotrą te słowa, do ufności i wyznawania Jego imienia. W ten sposób mogą mieć oni udział w świętości wiecznej oraz zbawieniu zgodnie ze słowami Proroka: „I stanie się, że każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony. Takie jest to imię, o którym powiedziano: „Raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim.

Celebrując dzisiejsze święto, warto zwrócić się do Maryi, aby to Ona wspomagała nas w relacjach z innymi ludźmi tak, byśmy umieli otwierać się na nich całym sercem i patrzeć przez pryzmat Bożego spojrzenia. Warto zapatrzyć się na Maryję, by pokornie – tak jak Ona – oddać się Bogu.

Przyjdź, gwiazdo morza promienna,
Napełnij blaskiem pokoju,
Ukaż nam drogę właściwą
I życiem obdarz niewinnym.

(Hymn, Godzina Czytań)

Monika Mystkowska

Zobacz także