Wielki zapomniany

Od niepamiętnych czasów, w wieczór 23 VI, Kościół śpiewa: Anioł Gabriel ukazał się Zachariaszowi, stojąc po prawej stronie ołtarza kadzenia. Śpiewa to w porze nieszporów, kiedy wonne kadzidło wznosi się do Pana przy dźwiękach radosnego "Magnificat". Anioł Gabriel mówi przecież Zachariaszowi, że narodzenie Jana będzie radością dla wielu.

Zapomniany to święty, chociaż Kościół ze czcią go codziennie wspomina w jutrzni, w pieśni jego ojca, Zachariasza: "Ty, dziecię (…) przed Panem pójdziesz przygotować Mu drogi", a w każdej mszy przypomina jego słowa: "Oto Baranek Boży". Zapomniany, chociaż ma swoje święta dwa razy w roku: w dzień swoich narodzin i w dzień swojej męczeńskiej śmierci. Zapomniany, chociaż jego narodzenie jest jednym z niewielu świąt, które mają własną wigilię.

A Jan jest kuzynem Jezusa, prorokiem, chrzcicielem, męczennikiem, poprzednikiem. On, jako jedyny z proroków, szedł bezpośrednio przed Chrystusem, on Go ochrzcił w wodach Jordanu, on wskazał Go – jak śpiewamy w hymnie napisanym przez Pawła Diakona (tego samego, który spisał dzieje Longobardów) – palcem (indice). O nim sam Pan powiedział, że jest największy spośród narodzonych z niewiasty.

Kiedyś sądzono – np. Beda podzielał ten pogląd – że Jan był wolny od grzechu pierworodnego, tak samo, jak Maryja Panna. Dziś tego Kościół nie uznaje, ale wiemy z Ewangelii, że Jana napełnił Boży Duch jeszcze w łonie matki – jak nikogo spośród ludzi uświęcił go i przygotował na Pańskiego Poprzednika. Poprzedził Jezusa we wszystkim: w narodzeniu, w nauczaniu, w śmierci – i w zejściu do Otchłani. Słusznie Kościół wschodni przedstawia go na ikonach Zejścia do Otchłani, a Kościół zachodni, w  średniowiecznych misteriach, opartych wprawdzie na apokryfach, wspomina, iż w podziemiu zapowiadał nadejście Mesjasza-Wyzwoliciela.

Wyjednaj naszym wargom oczyszczenie,
Abyśmy mogli sławić twoje życie,
Cuda przez Boga dla ciebie zdziałane,
O święty Janie!
(Paweł Diakon)


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marcin L. Morawski

Marcin L. Morawski na Liturgia.pl

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras. Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.