Wielkie otwarcie

Jedno z dwóch zdań o miłości, które Jezus wypowiada u Synoptyków (drugie to Łk 14,26 – 27), rewolucjonizujących całą naszą wiedzę na jej temat. 

Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. (Mt 10,37)

 
Najpierw gorszy, gdy uświadomić sobie kontekst, w którym ono pierwotnie pada. Wędrowny nauczyciel imieniem Jezus domaga się przedłożenia miłości do siebie nad miłość do bliskich. Tylko Bóg może rościć sobie prawo do bycia kochanym w porządku, który przekracza świat naszych miłości. W ludzkim bowiem świecie miłość do nauczyciela może plasować się za miłością do rodziców, do własnych dzieci. Może nawet powinna.
 
Gdy możliwość zgorszenia zostaje przezwyciężona, gdy czytelnik tego zdania wierzy w Jezusa – Syna Bożego, wtedy określa ono skalę zadania. Kochać Jezusa Chrystusa. Nie tylko wierzyć w Niego, ale kochać. U Synoptyków nie dowiemy się wprost niczego więcej o tym nowym rodzaju miłości w ludzkim świecie – miłości do Jezusa Chrystusa – oprócz tego „kochać bardziej”. Jedyna charakteryzacja. I trzeba ją rozważyć.
 
W świecie naszych miłości za tym „kochać bardziej jednego od drugiego” potrafi kryć się brak miłości lub bałwochwalstwo. Jeśli kocham moją żonę bardziej niż moją matkę, wówczas być może po prostu za mało kocham moją matkę. Jeśli kobieta kocha swego męża bardziej niż kogokolwiek innego, kocha go najbardziej na świecie, to nie wiadomo, ale może kocha go miłością bałwochwalczą. Być może kocha go miłością, o której Karol Wojtyła powie w sztuce Przed sklepem jubilera – porywa ludzi jak absolut miłość, której brak jest absolutnych wymiarów.
 
Stwierdzenie Jezusa – kto kocha najbliższych sobie bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien – w świetle tego, co powiedziano wyżej, można rozumieć tak, że to Jego można kochać za mało i że to miłość najbliższych podlega absolutyzacji: wyklucza miłość do Chrystusa. Interpretacja negatywna.
 
Pozytywna pojawia się, gdy stawić czoła temu nie jest mnie godzien. Oto człowiek, który gorąco kocha swoich rodziców. Nie da się w ludzkim świecie kochać ofiarniej, piękniej. I drugi miłuje swoje dzieci najlepiej jak to tylko jest w naszym plemieniu możliwe. Obaj okazują się niegodni Jezusa!
 
Nieprawdopodobne, chyba że miłość do Jezusa radykalnie przeobraża ich sposób kochania. Kochając Jezusa zaczną kochać w swych najbliższych to, na co byli do tej pory ślepi jak krety, zaczną kochać to, co w nich najważniejsze, kluczowe, co ich najgłębiej określa, co jest nimi, co ich stanowi, o istnieniu czego bez miłości do Jezusa nigdy by się nie dowiedzieli, nigdy nie rozpoznali, nigdy nie pokochali!
 
Rewolucja w świecie ludzkich miłości. Oto zjawia się nowy „przedmiot” kochania – Jezus i miłość do Niego ma moc przeobrażania każdej ludzkiej miłości, budowania jej na nowo według nowej zasady. 
 
 

Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marian Grabowski

Marian Grabowski na Liturgia.pl

Dr hab. fizyki teoretycznej, profesor zwyczajny nauk humanistycznych. Kierownik Zakładu Filozofii Chrześcijańskiej Wydziału Teologicznego UMK w Toruniu. Zajmuje się aksjologią nauki, etyką, antropologią filozoficzną. Autor m.in. książek: "Historia upadku", "Pomazaniec. Przyczynek do chrystologii filozoficznej", "Podziw i zdumienie w matematyce i fizyce".