Wielkie ukłony dla Chińczyków

Ostatnio w ramach prac ośrodkowych eksplorowałem stronę Redakcji Wydziału Wydawnictw Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego (wydają m.in. "Liturgia sacra", najbardziej profesjonalny polski periodyk liturgiczny) i znalazłem tam książkę, która bardzo mnie zainteresowała. Pozycja nosi tytuł "Chrystologia chińska. Teologia i Kościół w kontekście chińskim" i jest zbiorem artykułów pod redakcją ks. Dariusza Klejnockiego-Różyckiego

W czasie studiów doktoranckich zdarzyło mi się prowadzić ćwiczenia do kursu "Kościoły Przedchalcedońskie" i w czasie przygotowań do nich zetknąłem się z jednym z bardziej fascynujących epizodów w historii chrześcijaństwa, a mianowicie momentem, kiedy prześladowani w Persji nestorianie dotarli do Chin. Kupiłem więc książkę w nadziei, że traktuje właśnie o tym. Niestety na tym polu się rozczarowałem, co nie znaczy, że rozczarowałem się generalnie. Rzecz jest bardzo ciekawa, nawet jeśli nie wszystko rozumiem:)), ale jeden fragment przedmowy rozłożył mnie na obie łopatki. Pozwolę sobie go zacytować:

"Sinizacja świata zachodniego na wielką skalę, która w pewnej mierze już się dokonała i trwa nadal, nie powinna dziwić aż tak bardzo człowieka cywilizacji atlantyckiej, zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę historię sinizacji buddyzmu. W momencie, gdy buddyzm pojawił się w Chinach, Chińczycy zrobili to, co robią teraz: to znaczy, po krótkim czasie, gdy buddyzm osiadał w formie życia klasztornego, czyli po ok. 200-250 latach, przyjęli go do wiadomości i zaczęli od tłumaczenia na gigantyczną, wręcz niewyobrażalną dla nas – ludzi Zachodu – skalę tekstów źródłowych, czyli sutr. Obecnie sinizują Zachód w ten sam sposób. Dzisiaj w Chinach gdy się wchodzi do jakiejkolwiek, wspaniałej, zawsze wielopiętrowej księgarni, to jedno piętro jest zawsze przeznaczone na literaturę filozoficzną. na półkach tego piętra mamy przetłumaczone na język chiński nie tylko klasyczne dla literatury zachodniej dzieła, ale właściwie wszystkie: wszystkie liczące się, i wszystkie najnowsze. Można tam znaleźć najnowsze oksfordzkie i harwardzkie tłumaczenia dzieł z filozofii, polityki i socjologii, nie mówiąc już o całym zestawie [i tu uwaga! – T.D.] klasycznej literatury polskiej: od Kochanowskiego, poprzez Mickiewicza, Reymonta do Mrożka i Szymborskiej. Podobnie dzieje się z dziełami teologicznymi teologów europejskich i amerykańskich, które są dostępne w języku chińskim, zwłaszcza na Tajwanie" (Abp. A. Nossol, "Przedmowa", [w:] "Chrystologia chińska. Teologia i Kościół w kontekście chińskim", red. D. Klejnocki-Różycki, Opole 2008, s. 6-7).

Przypomina mi się "Na wschód od Edenu" Johna Steinbecka. Jej główny bohater, Adam Trask, ma przyjaciela Chińczyka, któremu zwierza się w pewnym momencie (w kontekście historii swojego życia, naznaczonego ciągłym kontaktem ze "znamieniem Kaina") ze swoich wątpliwości co do przekładu fragmentu Księgi Rodzaju (4,7): (BT): "[…] jeżeli nie będziesz postępował dobrze grzech leży u twych wrót i czyha na ciebie, a przecież ty masz nad nim panować". Chodzi o to "masz", które jest przekładem hebr. "timszal". Problem polega na interpretacji: czy słuszne jest przekładanie go w sposób imperatywny ("masz" = "musisz"), czy też powinno się go rozumieć jako "możesz". I co robi chiński przyjaciel Adama Traska? Zaprowadza go do swoich znajomych, uchodzących w amerykańskiej "diasporze" chińskiej za mędrców i przedstawia im problem. A co oni robią? Siadają, zapalają fajki z opium i… uczą się hebrajskiego. Uczą się języka, żeby właściwie zrozumieć jedno słowo! Nic tylko pochylić głęboko czoło i uczyć się od Chińczyków.   


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Tomasz Dekert

Tomasz Dekert na Liturgia.pl

Urodzony w 1979 r., doktor religioznawstwa UJ, wykładowca w Instytucie Kulturoznawstwa Akademii Ignatianum w Krakowie. Główne zainteresowania: literatura judaizmu intertestamentalnego, historia i teologia wczesnego chrześcijaństwa, chrześcijańska literatura apokryficzna, antropologia kulturowa (a zwłaszcza możliwości jej zastosowania do poprzednio wymienionych dziedzin), języki starożytne. Autor książki „Teoria rekapitulacji Ireneusza z Lyonu w świetle starożytnych koncepcji na temat Adama” (WAM, Kraków 2007) i artykułów m.in. w „Teofilu”, „Studia Laurentiana” i „Studia Religiologica”. Mąż, ojciec czterech córek i dwóch synów.