Więź intymnej miłości

Czwartek XI tygodnia zwykłego, lit. słowa: 2 Kor 11,1–11; Mt 6,7–15

„Z Bogiem nie da się niczego załatwić”. Jeżeli ktoś pragnie załatwić swoje u Boga, nie wchodzi z Nim w prawdziwą więź. Nie staje przed Bogiem, ale przed kimś lub przed czymś, np. przed swoim wyobrażeniem Boga, przed instancją posiadającą wszelkie możliwości udzielania tego, czego chce. W szczerości serca zawiera się klucz do prawdziwej więzi z Bogiem.

O to zasadniczo martwi się św. Paweł, gdy pisze do swoich uczniów:

Poślubiłem was przecież jednemu mężowi, by was przedstawić Chrystusowi jako czystą dziewicę. Obawiam się jednak, ażeby nie były odwiedzione umysły wasze od prostoty i czystości wobec Chrystusa (2 Kor 11,2n)

Więź z Bogiem jest więzią intymnej miłości. Taką objawia nam Pan Jezus.

W dzisiejszej Ewangelii uczy nas modlitwy. Wpierw jednak przestrzega przed wielomówstwem, które najczęściej wynika z lęku i pragnienia uzyskania bezpieczeństwa, czego potwierdzeniem ma być realizacja własnych pragnień. Prawdziwą przestrzeń spotkania z Bogiem otwiera dziecięca ufność wyrażona słowem: „Ojcze”. Jest ono kluczem do Bożego serca. Duch dziecięcej ufności przenika wszystkie prośby Modlitwy Pańskiej. Wpierw i przede wszystkim wyraża go przekonanie, że jedynie Bóg wie, co naprawdę dobre dla nas i dla całego świata: wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie (Mt 6,8). Dlatego modlitwę rozpoczynają prośby, by wszystko stało się zgodnie z Jego wolą. Wie On także, co jest nam potrzebne na co dzień. Zwracamy się do Niego z kolejnymi prośbami odnoszącymi się do naszego obecnego życia: „chleba powszedniego”, „przebaczenie naszych grzechów” i „uwolnienie od zła”. Całość modlitwy jest wyraźnie ukierunkowana na zbawienie, czyli na cel ostateczny, innymi słowy – jest eschatologiczna. Modlitwa właściwie zawiera tylko takie prośby, które to zbawienie realizują lub do niego prowadzą.

Istotny jest jeszcze w Modlitwie Pańskiej jej wspólnotowy charakter, co wyrażają zaimki: nasz, naszego, nam. Stanąć przed Bogiem możemy jedynie wspólnie z naszymi braćmi. Jeżeli brak nam współczucia dla innych, jeżeli zamykamy się na nich, to nie możemy otworzyć się na spotkanie z Bogiem żywym.

Jeśliby ktoś mówił: Miłuję Boga, a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi (1 J 4,20)

Z tego powodu przebaczenie jest warunkiem spotkania się z Bogiem. Jest ono tak ważne, że Pan Jezus w samej modlitwie daje je jako warunek Bożego przebaczenia, a na zakończenie wracając do niego, wyklucza jakąkolwiek nadzieję na inną możliwość.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 3, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także