Włoska prasa o pielgrzymce Benedykta XVI do Sydney

„Drobnymi krokami, przezwyciężając niepokój z powodu długiej podróży, trudnej i według jego własnych słów „wyczerpującej”, 81-letni Benedykt XVI zapisał kolejny ważny rozdział swego pontyfikatu”. Tak papieską pielgrzymkę do Australii z okazji XXIII Światowych Dni Młodzieży w Sydney podsumowuje Andrea Tornielli, watykanista dziennika „Il Giornale”.

Tornielli przypomina, że „zaraz po jego wyborze w kwietniu 2005 roku mówiło się, że następca papieża obieżyświata Jana Pawła II będzie podróżować niewiele z racji swego wieku”. „Od tego czasu nie tylko odwiedził kilka krajów europejskich, ale podróżował do Brazylii, Stanów Zjednoczonych, a teraz do Australii. We wrześniu uda się do Paryża i do Lourdes, a na przyszły rok planuje się wyjazdy do Meksyku, na Światowe Spotkanie Rodzin i do Afryki” – pisze watykanista mediolańskiego dziennika.

Przypomina następnie, że „papież nie przepada za masowymi mszami ani widowiskowymi spotkaniami”. „Nie mógł się jednak nie dać porwać entuzjazmowi 350 tysięcy młodych ludzi, którzy słuchali go w Sydney” – dodaje Tornielli. Oni z kolei, podkreśla włoski watykanista, „nie idą za tym czy innym papieżem, ale za papieżem jako takim, jako namiestnikiem, świadkiem i heroldem Osoby żywej i obecnej od dwóch tysięcy lat, będącej odpowiedzią na najgłębsze oczekiwania ludzkiego serca”.

„Benedykt XVI opuszcza Australię zadowolony i pogodny” – pisze Marco Politi. Watykanista rzymskiego dziennika „La Repubblica” także przypomina, że „będąc kardynałem [papież] nie przepadał za bardzo za tymi masowymi widowiskami, a i teraz, gdy w pobliżu ołtarza odbywają się tańce, z trudem okazuje entuzjazm”. Jednakże entuzjazm młodzieży „jest zaraźliwy: w czasie tej podróży uśmiechał się często jak nigdy, okazując zadowolenie”. „Jak nigdy widać byłe, że papież ikona jest pociągająca, choć Joseph Ratzinger, jak miało to miejsce podczas sobotniego czuwania, może czytać całe przemówienie, nie podnosząc wzroku znad kartki i nie spoglądając na słuchaczy” – zauważa watykanista stołecznej gazety.

Luigi Accattoli na łamach „Corriere della Sera” nie ma wątpliwości, że „papież dobrze zniósł trudy tych dni i czuł się znacznie swobodniej wśród młodzieży aniżeli podczas poprzednich dni, które odbyły się w Kolonii zaledwie cztery miesiące po jego wyborze”. „Inicjatorem tych spotkań był Jan Paweł II, a Benedykt XVI stał się ich kontynuatorem, zrazu z wahaniem, teraz entuzjastycznym” – podkreśla watykanista największego włoskiego dziennika.

Inf. KAI

 

 

Zobacz także