Wniebowstąpienie i jego tajemnica

Wydarzenie Wniebowstąpienia jest jednym z tych zaskakujących wydarzeń, z którymi musi zmierzyć się nasza wiara. Zmienia się w nim sposób, w jaki Jezus jest ze swoimi uczniami.

Tajemnica Wielenia rozpoczyna owo bycie Boga ze swoim ludem. Początkowo ukryte w ciszy Nazaretu, potem ogłoszone przez Jana i osiągające swoją pełnię w tajemnicy Paschy. Śmierć i zmartwychwstanie Jezusa, zmieniają tą obecność, ale Jezus cały czas jest. Nawet, gdy spoczywa w grobie, to fizycznie jest, bo jest jego ciało. Po zmartwychwstaniu nadal jest, bo daje się rozpoznać, co więcej, pozwala się dotknąć, objąć. Wniebowstąpienie wszystko zmienia. Zostaje zerwany ten cielesny i namacalny charakter bycia Jezusa ze swoimi. Już nic nie pozostaje takie samo. Jezusa, tak jak był do tej chwili, już nie ma i nie będzie aż do momentu Paruzji.

Zmienia się świat uczniów. Apostołowie wpatrują się w niebo, uporczywie się wpatrują, jakby wzrokiem chcieli zatrzymać Jezusa na ziemi. Tracą punkt odniesienia. Do tej pory chodzili z Jezusem i byli świadkami tego, jak nauczał, wyrzucał złe duchy, uzdrawiał, wskrzeszał, przebaczał. Teraz Go już takim nie ma. A przecież brzmią jeszcze w ich uszach Jego słowa: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. (…). Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: W imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą i ci odzyskają zdrowie”.

Apostołowie tych słów zapewne wtedy nie rozumieli. My jednak już wiemy, że oznaczają one, iż nie tylko mają naśladować Jezusa, ale przede wszystkim do Niego się upodobnić. Od Wniebowstąpienia i tajemnicy Zielonych Świąt uczeń Jezusa ma „przedłużać” Jego obecność. Ma stawać się wewnętrznie Chrystusowym, ma tak jak On – uzdrawiać, wskrzeszać, być i świadczyć.

 

 

 

Zobacz także