Won niewierni! – głos Brata Horhe na temat koncertów w kościołach

           100 dni milczenia, ślęczenia nad antyfonarzami i jeszcze wiele takich dni przede mną. Na rozpoczynający się sezon letnich festiwali i koncertów, które korzystają z gościny w naszych świątyniach zareagował niegdyś Brat Horhe w swoim tekście o dźwięcznem tytule „Won niewierni!”. Zapraszam do zapoznania się. Pozdr B.

"Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

           100 dni milczenia, ślęczenia nad antyfonarzami i jeszcze wiele takich dni przede mną. Na rozpoczynający się sezon letnich festiwali i koncertów, które korzystają z gościny w naszych świątyniach zareagował niegdyś Brat Horhe w swoim tekście o dźwięcznem tytule „Won niewierni!”. Zapraszam do zapoznania się. Pozdr B.

"Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

           Szeleściły karty ksiąg zatrutych. Wiatr hulał po skryptorium biblioteki, atoli dźwięki anielskie wydając. Mocne te tony unosiły się w górę pod sklepienie docierając, a ujścia ku niebiosom szukając. Widząc spokój mnichów, poprzez sobie tylko znany labirynt do kaplicy się udałem.

           W kaplicy swąd jakiś poczułem, który wraz z otwarciem drzwi z diabelskim szeptem się pojawił i w nozdrza wpadając jakoweś zaklęte, a przeklęte "hu=gobosssssssss" powtarzał, a za zapachem smukły młodzieniec, atoli posąg Apollina przypominający, Adonisa, czy innego demona w starożytności czczonego.

Pstry ten urwisz ze zniechęconą miną po kaplicy się przechadzał i o zgrozo ręce jego w kieszeniach spoczywały.

 – BÓJ SIĘ  BOGA CZŁECZE! AZALIŻ PRÓG ŚWIĄTYNI PRZESTĄPIŁEŚ! – nieopatrznie, łamiąc nakazane dziś przez opata milczenie, z piersi mej się wyrwało.

 – Ja tu klecho na koncert przyszłem – lekceważąco odpowiedział młodzian.

           We łbie mnie zawirowało, azaliż doprawdy, doprawdy bracia moi to czynią? Czemuż to czemuż koncerty w kaplicach et kościołach odprawiają?

I niewierne psy nań przychodzą lekceważenie Bogu okazując tak wprost jakby go po twarzy bili?

 
****************************************************************
 

– Belissimo! MMMMMMM! – ryczał zadowolony Salvatore. Słońce zachodziło. Ten pokraczny wpółszalony-wpółdziki mnich kierował się ku bibliotekowym wnękom. Spod habitu ciekła krew. Salvatore potknąwszy się, upuścił krągły przedmiot, który głucho stuknąwszy o ziemię potoczył się po schodach.

A była to głowa demona Adonisa!

Kyrieleyson ymas!"


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Bartosz Izbicki

Bartosz Izbicki na Liturgia.pl

Miłośnik wypowiedzi Msgr Domenico Bartolucciego, przyjaciel Jakóba (zwanego czasem Lwie Ucho) i Brata Horhe, z którymi przeżywa moc przygód