Wrogość wobec świadka

Piątek XIV tygodnia zwykłego, lit. słowa: Rdz 46,1–7.28–30; Mt 10,16–23

Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie! (Mt 10,16).

W świecie istnieje ogromna agresja wobec Osoby Jezusa i Jego wysłańców. Dla nas ta agresja jest niezrozumiała. Dlaczego występuje? Co jest jej powodem? … Są to pytania, na które nie znajdziemy łatwych odpowiedzi.

Wiemy z przekazu Biblii, że przyczyną tej agresji jest grzech pierworodny. Samo nazwanie faktu jednak niczego jeszcze nie wyjaśnia. Istotne jest uświadomienie sobie, że istnieje w nas tajemnica grzechu i że powoduje ona ogromne zniszczenia i w nas samych, i w naszych relacjach z innymi. Rozpoznanie tej tajemnicy i uznanie jej w sobie stanowi podstawę duchowej pracy nad sobą. Jeżeli jej nie rozpoznajemy w sobie, żyjemy w iluzji i dlatego nie jesteśmy w stanie prawdziwie postąpić naprzód.

Pan Jezus ostrzega uczniów przed atakami wrogości, jakie spotkają ich w świecie. Niemniej wpierw trzeba pamiętać, że w nas samych istnieje agresja wobec prawdy, która ujawnia w nas niechciane, mroczne rzeczy. W wymiarze społecznym taka agresja kierowana jest na osoby, które odsłaniają mroczną prawdę. I podobnie jak w nas – samych przyjęcie prawdy lub jej odrzucenie zależy od otwarcia się na nią. Ludzie, którzy odrzucają niechcianą prawdę, będą zwalczać tych, którzy są jej głosicielami.

Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom (Mt 10,17n).

Ostatecznie decyzja o przyjaźni lub wrogości zapada w sercu. Zależy ona od słuchania lub odrzucenia prawdy. Jeżeli otwieramy się na prawdę, stajemy się uczniami Jezusa i współbraćmi tych, którzy są Jego uczniami. Otwarcie się na prawdę oznacza otwarcie się na Ducha Prawdy, który był Duchem Jezusa. W zamian sam Duch staje się naszym Obrońcą. Autentyczne słuchanie Ducha powoduje, że to On sam przez nas przemawia w naszej obronie. Pomiędzy Duchem a nami nawiązuje się intymna więź przyjaźni. Nieustannie pojawiać się będą pokusy zwątpienia i poczucie, że sami musimy się zatroszczyć o swoją obronę. Oznacza to jednocześnie, że zamiast wsłuchania się w Ducha, zaczynamy słuchać czegoś innego i tracimy więź przyjaźni z Duchem i Jego obronę. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony (Mt 10,22).

Pierwsze czytanie stanowi swoistą ilustrację tej prawdy. Józef wytrwał do końca w nasłuchiwaniu Ducha i doczekał dnia, w którym ukazała się prawda, która przywróciła to, co kiedyś utracił. Ważniejsze jednak od sprawiedliwości, której stało się zadość, była mądrość Boża, jaką odkrył. To ona doprowadziła go do zwycięstwa i sławy. Józef zrozumiał, że Bóg sam pozwolił doświadczyć mu zła, aby doprowadzić go do pełnej wolności i dojrzałości w mądrości. Oczywiście, mógł się zamknąć w wewnętrznych pretensjach i w tym stanie żyć do końca pełen gnuśności, pretensji i złości na wszystkich, którzy go skrzywdzili. On jednak przetrwał zło, zawierzając wszystko Bogu, i dzięki temu zwyciężył zło w sobie, a przez to stał się zapowiedzią Chrystusa, z czego pewnie nie zdawał sobie sprawy.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 4, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także