„Wschód da światło wysokości” (Ojcowie Kościoła o Epifanii)

Już nazwa święta „Objawienie" (gr. Epiphania, Theophania — przyjście, objawienie się, ukazanie) wskazuje na jego wschodnie pochodzenie. Wydaje się, że zostało wprowadzone na Wschodzie z tych samych powodów i mniej więcej w tym samym czasie, co Boże Narodzenie na Zachodzie.

Obchodzone w Egipcie 6 stycznia przesilenie zimowe i związane z nim obchody ku czci Słońca Zwycięskiego chrześcijanie zastąpili Epifanią, tzn. przyjściem, objawieniem Chrystusa, prawdziwej Światłości świata. W tym dniu Kościół Jerozolimski obchodził tajemnicę narodzenia Chrystusa, wspominając przy tym pokłon pasterzy i Mędrców, Kościół w Egipcie wspominał nadto chrzest Chrystusa w Jordanie.

Kiedy w drugiej połowie IV wieku Rzym zacznie obchodzić Epifanię, a Wschód przyjmie Boże Narodzenie, treść uroczystości Objawienia Pańskiego ulegnie przemianie. Zarówno Wschód, jak i Zachód obchodzą 25 grudnia narodzenie Jezusa w Betlejem. W dniu 6 stycznia Wschód skupi uwagę na chrzcie Jezusa w Jordanie*, Zachód zaś na pokłonie Mędrców. Ponieważ Ewangelia mówi o trzech złożonych darach — złocie, kadzidle i mirze — zaczęto uważać, iż z pokłonem przybyło trzech Mędrców. Pod wpływem tekstów liturgicznych od VI wieku nazywano ich królami, od IX wieku otrzymali imiona Kasper, Melchior i Baltazar. Kult Trzech Króli wzmógł się ad XII wieku, kiedy to cesarz Fryderyk Rudobrody zabrał ich relikwie z Mediolanu i przeniósł do Kolonii, gdzie w słynnej katedrze pozostają do dziś. W średniowieczu czczono Trzech Króli jako patronów podróżnych. Według starego zwyczaju, sięgającego pierwszych wieków, podczas mszy św. po odśpiewaniu ewangelii ogłaszano wiernym datę Wielkanocy i innych świąt ruchomych całego roku. Od końca średniowiecza przyjął się zwyczaj błogosławienia mieszkań, przy którym używano wody i kadzidła poświęconych w uroczystość Objawienia, a kredą pisano na drzwiach litery C + M + B. Według powszechnego przekonania litery te miały oznaczać imiona Mędrców, ale niektórzy sądzą, iż jest to skrót zdania: „Chrtistus mansionem benedicat” — „(Niech) Chrystus mieszkanie błogosławi”. Zwyczaj święcenia kadzidła i kredy przetrwał do dziś, a w Polsce okres Bożego Narodzenia pozostaje czasem „kolędy”, duszpasterskiego nawiedzenia w domach wiernych.

Dziś za przewodem gwiazdy Bóg objawia swego Jednorodzonego Syna jako Zbawiciela wszystkich ludzi. W osobie Mędrców ze Wschodu narody świata odpowiadają na Boże wezwanie, rozpoznają i uznają w Dziecięciu z Betlejem swego Zbawiciela. Wypełnia się proroctwo Izajasza: mrok okrywa ziemię, ciemności narody, ale nad Jerozolimą jaśnieje Światłość. Do tej światłości zdążają ludy ziemi i w tej światłości odtąd chodzić będą. Stajemy wobec tajemnicy, której nie znały pokolenia poprzednie, a która została objawiona Pawłowi przez Ducha Św.: poganie już są współdziedzicami i współczłonkami Ciała, i współuczestnikami obietnicy w Chrystusie Jezusie przez Ewangelię. Jezus rozpoczyna dzieło jednoczenia ludów i budowanie wspólnoty rodziny ludzkiej. Kościół, znak jedności całego rodzaju ludzkiego, kontynuuje tę misję dziś i aż do powrotu Pana.

Poznaliśmy już Chrystusa przez wiarę, dostąpiliśmy odnowienia naszej ludzkiej natury, należymy do Kościoła, ludu Nowego Przymierza. Trzeba nam, jak niegdyś Mędrcom, Bożego światła, abyśmy zrozumieli, w jak wielkich uczestniczymy tajemnicach, abyśmy umieli ogłaszać wielkie dzieła Boże wszystkim ludziom.

Wszechmogący wieczny Boże, / Ty przez ukazanie się gwiazdy objawiłeś / Wcielenie Słowa, a Mędrcy, idąc za jej przewodem, / przybyli uwielbić Twój majestat i złożyć Ci / dary, / spraw, prosimy, / aby gwiazda sprawiedliwości nie zachodziła /
w sercach naszych, a wyznawanie Ciebie było naszym jedynym / skarbem.
Liturgia Ambrozjańska

***
„Weselcie się, najmilsi, w Panu, powtarzam: weselcie się” (Flp 4, 4). Bo oto w niedługim odstępie czasu po uroczystościach Narodzenia Chrystusa zajaśniało nam święto Jego Objawienia. W owym dniu przez Dziewicę na świat wydany, dziś zostaje przez świat poznany. „Słowo bowiem Ciałem się stające” (J l, 14), biorąc na siebie naturę naszą, tak kieruje swymi początkami, że narodziny Jezusa jawne są dla wierzących, choć ukryte dla prześladowców. Już wtedy więc „niebiosa opowiadają chwałę Boga", już ,,na wszystką ziemię wychodzi głos” (Ps 18, 2, 5) prawdy, kiedy wojsko anielskie jako zwiastun narodzin Zbawcy ukazuje się pasterzom, a przewodnia gwiazda doprowadza Mędrców do złożenia Mu hołdu.

„Od wschodu słońca aż do zachodu” (Ps 49, 1) ma promieniować wcielenie prawdziwego króla, skoro i kraje wschodnie przez Magów otrzymują pewną o nim wiadomość i nie jest ono tajne rzymskiemu imperium. Tak pokierowanemu biegowi sprawy nawet sam okrutny Herod oddaje nieświadomie usługę. Kiedy bowiem pragnie zgładzić już w kolebce podejrzanego sobie króla i pochłonięty myślą dzikiej zbrodni ściga nie znane sobie chłopię mordem dzieci bez wyboru, idzie w świat wieść tego niesłychanego czynu, a z nią wiadomość o narodzinach władcy zwiastowanych przez aniołów; rozchodzi się ona tym szybciej i dokładniej, im bardziej uderza tak objawienie z nieba, jak i nikczemność krwiożerczego prześladowcy. Tymczasem Zbawiciel przeniesiony zostaje do Egiptu, aby lud tamtejszy, z dawna pogrążony w błędach, wziął utajoną łaskę powołania do bliskiego mu zbawienia i aby zanim z serca wyrzuci zabobon, już użyczył gościny Prawdzie.

Słusznie zatem, najmilsi, dzień ten, uświęcony Objawieniem się Pana, cieszył się na całym świecie czcią osobliwą, co i w naszych sercach godny winno mieć odblask, gdy następujące po sobie zdarzenia z dziejów (naszego zbawienia) czcimy nie tylko wiarą, ale i zrozumieniem…

Mędrcach tedy oddających pokłon Chrystusowi winniśmy, najmilsi, widzieć pierwociny naszej wiary i naszego powołania, a sercem wezbranym radością obchodzić początek naszej nadziei i naszego szczęścia. Od nich to bowiem rozpoczął się nasz pochód w krainę dziedzictwa wiecznego. Od ich czasu karty Pisma św., mówiące pod osłoną tajemnicy o Chrystusie, stały się dla nas jasne, prawda zaś, nie przyjęta przez zaślepionych, poczęła promieniować na wszystkie narody. Miejmy przeto we czci najświętszy ten dzień Objawienia się naszego Zbawcy. Mędrcy oddali Mu pokłon jako dziecięciu złożonemu w żłobie, my oddawajmy Mu cześć jako Wszechmogącemu w niebie. Oni ze skarbów swoich złożyli Panu różne dary mistyczne, my z serc naszych dobywajmy godne Boga ofiary. Choć to On sam jest dawcą wszelkiego dobra, domaga się jednak, aby i nasza praca przynosiła owoc. Wszak Królestwo Boże nie jest udziałem śpiących (l Tes 5, 6), jeno pracujących w służbie Bożej i czuwających. Jeśli więc nie chcemy zmarnować Jego darów, musimy właśnie przez to, co On dał, zasłużyć na to, co On obiecał. Dlatego upominamy was, mili moi, powstrzymujcie się od wszelkiego zła, a dążcie do tego, co czyste i prawe! Bo synowie światła odrzucić powinni uczynki ciemności (Rz 13, 12): unikać zawiści, odpierać kłamstwa, niszczyć pychę pokorą, odsuwać od siebie chciwość, natomiast miłować szczodrość. Wszak członkom przystoi żyć w harmonii z głową. W ten sposób staniemy się godnymi obietnic i szczęścia wiecznego; przez Jezusa Chrystusa, Boga, tego Pana naszego, który z Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje wiecznie.

św. Leon Wielki (†460)

***

Pojawiła się gwiazda, bo zniknęli prorocy. Przybiegła gwiazda, aby objawić, kim był Ten, ku któremu pospiesznie biegły słowa proroków. Jak dla Ezechiasza słońce podążyło z zachodu na wschód (2 Krl 20, 8—11; Iz 38, 7 n.), tak ze względu na Dziecko w żłóbku gwiazda podążyła ze wschodu ku zachodowi.

Znak słońca stanowił naganę dla Izraela, Magowie natomiast zawstydzili tenże lud przyniesionymi darami. Przyszli ze swymi znakami jak prorocy i świadczyli o narodzeniu Chrystusa, aby gdy się pojawi, nie został uznany za obcego, ale by wszelkie stworzenie poznało Jego narodzenie. Zachariasz stał się niemy, Elżbieta poczęła, aby wszystkie krainy zrozumiały i poznały Jego przyjście…

Jeśli zaś gwiazda ukryła się na chwilę przed oczyma mędrców to dlatego, aby się nie udali do Betlejem drogą jasną i prostą. Bóg im ją ukrył dla wypróbowania Izraela. Magowie bowiem mieli przybyć do Jerozolimy, aby uczeni opowiedzieli im o narodzeniu Pana i aby otrzymali prawdziwe świadectwo z ust proroków i kapłanów. Stało się to również, aby Mędrcy uwierzyli, iż nie ma żadnej mocy poza świątynią, która jest w Jerozolimie…

Mędrcy ze Wschodu zostali Oświeceni przez gwiazdę, ponieważ Żydzi stali się ślepymi, gdy powstało Słońce — Chrystus. A więc to Wschód pierwszy oddał cześć Chrystusowi, jak przepowiedział Zachariasz: „Wschód da światło wysokości” (por. Łk l, 78). Gdy gwiazda doprowadziła Mędrców do Słońca, zatrzymała się, jakoby doszła do swego kresu i skończyła swój bieg. Jan był głosem, który zwiastował Słowo. Ale gdy Słowo wcieliło się, aby dać się usłyszeć, i objawiło się, wtedy zawołał głos przygotowujący drogę: „Trzeba, by On wzrastał, a ja się umniejszał” (J 3, 30).

Magowie, którzy oddawali hołd gwiazdom, nie zgodziliby się pójść ku światłu, gdyby nie zawiodła ich swym blaskiem gwiazda. Gwiazda przyciągnęła ich miłość, związała ze światłem, które przemija, ku Światłu, które nie przemija…

Z powodu Ezechiasza stworzenia otrzymały znak — cofnięcie się słońca, aby wiedziały, kim jest Ten, który przeprowadza od śmierci ku życiu. Podobnie z powodu Mędrców został dany znak, który był jakoby mową dla całego stworzenia. Ta gwiazda w służbie ludzi, wbrew prawom natury przygotowała drogę Mędrcom, powiadomiła ich, by zaufali temu Bogu, który był poddany ludziom, aby im przygotować drogę prowadzącą do Jego Królestwa. I podobnie jak słońce się zaciemniło, gdy On umierał, aby się o tym dowiedziało całe stworzenie, tak i gwiazda pojawiła się, aby wszystkie kraje poznały Syna Bożego, który miał się objawić; pojawiła się i w końcu zgasła.

Radosna gwiazda pojawiła się w czasie radosnego narodzenia, a podczas smutnej śmierci nastały smutne ciemności. Jak Ezechiasz został uwolniony od śmierci widzialnej, tak Mędrcy zostali uwolnieni od śmierci ukrytej…

I otworzywszy swe szkatuły, ofiarowali Mu dary: złoto — Jego ludzkiej naturze, mirrę — na znak Jego śmierci, kadzidło — Jego Boskiej naturze. Lub też: złoto — jako Królowi, kadzidło — jako Bogu, mirrę — Temu, który ma zostać zabalsamowany. Lub też: złoto, ponieważ się je czci, choć ta cześć zwraca się do jego Pana; mirrę i kadzidło, aby pokazać lekarza, który ma uleczyć ranę Adama.

św. Efrem (†373)

***

Słowo greckie ,,epiphania” można przetłumaczyć przez „objawienie". W dniu dzisiejszym Odkupiciel oświecił wszystkich ludzi i ustanowił uroczystość dla wszystkich. Obchodzimy więc dzisiaj święto Tego, którego narodziny obchodziliśmy przed niewielu dniami. Pan nasz, Jezus Chrystus, przed trzynastu dniami narodzony, dzisiaj, jak podaje tradycja, został uczczony przez Mędrców. Że tak było, potwierdza prawda Ewangelii, którego zaś dnia to się stało, o tym wszędzie głosi powaga tej przesławnej uroczystości. Wydawało się rzeczą słuszną, i to nawet bardzo słuszną, aby narody wdzięcznie wspominały dzień zbawienia pierwszych pogan i poświęciły ten dzień Chrystusowi Panu na uroczyste dziękczynienie. Mędrcy bowiem pierwsi spośród pogan poznali Chrystusa Pana i choć nie poruszeni jeszcze Jego mową, szli za gwiazdą wskazującą im drogę i zastępującą Słowo-Niemowlę. Pierwsi spośród Żydów przyszli do wiary w Chrystusa pasterze i otrzymali objawienie; w tym samym dniu, w którym On się narodził, przyszli z okolicy i zobaczyli Go. Tym ogłosili aniołowie, tamtym gwiazda. Tym powiedziano: „Chwała na wysokościach Bogu” (Łk 2, 14), tamtym objawiono, że „Niebiosa opowiadają chwałę Boga” (Ps 18, 2). Jedni i drudzy, podobnie jak dwie ściany biegnące z przeciwnych kierunków, zdążają do Kamienia Węgielnego, aby nastąpił pokój jednoczący dwa oddzielone od siebie ludy (Ef 2, 11—22).

Zarówno tamci chwalili Boga, skoro ujrzeli Chrystusa, jak też ci, zobaczywszy Chrystusa, oddali Mu pokłon. U pierwszych było więcej wdzięczności, u drugich — pokory. Może pasterze jako mniej winni bardziej cieszyli się z wybawienia, a Mędrcy obciążeni wielu grzechami z większą pokorą szukali przebaczenia. To jest owa pokora, o której mówi Pismo święte, że było jej więcej u pogan niż u Żydów. Z pogan bowiem pochodził ów Centurion, który skoro przyjął Pana otwartym sercem, powiedział, że nie jest godny, aby Pan wszedł do jego domu. Nie chciał, aby On patrzył na niemoc sługi, ale aby rozkazał mu powrócić do zdrowia (Mt 8, 5—10). Posiadał w głębi serca’ Tego, którego ze czcią starał się oddalić od domu swego. W końcu Pan rzekł: „Nie znalazłem tak wielkiej wiary w Izraelu”. Także niewiasta kananejska wywodziła się z pogan. Gdy usłyszała od Pana o psach, którym nie daje się chleba spożywanego przez synów, wówczas poprosiła o okruszyny ze stołu, którymi karmią się szczenięta. Zasłużyła sobie na to, by nie należeć do szczeniąt, bo nie zaprzeczyła temu, czym była. Sama usłyszała od Pana: „O niewiasto, wielka jest wiara twoja” (Mt 15, 21—28). Pokora zrodziła w niej wielką wiarę, bo sama uczyniła się małą.

Przychodzą więc pasterze z okolicy, by zobaczyć. Mędrcy przybywają z daleka, aby oddać hołd. Oto pokora, dzięki której oliwka została zaszczepiona na drzewie oliwnym i mogła rodzić oliwki wbrew naturze… Obchodźmy więc także z wielką czcią ten dzień Pana Jezusa, którego ojcowie nasi uczcili leżącego w żłobie; my zaś uczcijmy Chrystusa mieszkającego w niebie. To, co czcili Mędrcy jako przyszłość, my czcijmy jako teraźniejszość. Oddawali hołd Dziecięciu przy piersi Matki, teraz czczą Go narody siedzącego po prawicy Boga Ojca.

św. Augustyn (†430)

***

Teraz więc, najdroższe dzieci i spadkobiercy łaski Pańskiej, poznajcie wasze powołanie i połączcie się wieczną i trwałą miłością niby z kamieniem węgielnym, Chrystusem, objawionym Żydom i poganom. Objawił się bowiem na samym początku swego niemowlęctwa i tym, którzy byli blisko, i tym, którzy byli daleko. Żydom, którzy byli blisko — przez pasterzy, poganom, będącym daleko — przez Mędrców. Pierwsi przyszli w tym dniu, w którym się narodził, drudzy dzisiaj, jak wierzymy. Nie objawił się przeto ani ludziom uczonym, ani sprawiedliwym, bo pasterzom brak wykształcenia, a w świętokradztwach Mędrców jest bezbożność. I jednych i drugich przygarnął do siebie ów Kamień Węgielny, bo przychodzi On wybrać głupstwo tego świata, aby zawstydzić mędrców i nie powoływać sprawiedliwych, ale grzeszników (Mt 9, 13), aby nikt z wielkich się nie pysznił, a nikt z maluczkich nie zwątpił. Stąd to uczeni i faryzeusze, chociaż uważali się za bardzo mądrych i sprawiedliwych, odrzucili Kamień Węgielny, wskazując na Jego miasto rodzinne, gdy cytowali teksty prorocze. A skoro stał się Kamieniem Węgielnym, przez swą mękę .wypełnił to, co zapowiedział przez swe narodzenie (…). My natomiast, których powołanie z daleka oznaczało przyjście Mędrców, nie bądźmy już obcymi i gośćmi, lecz współobywatelami świętych i domownikami Boga, wspierającymi się na wielkim Kamieniu Węgielnym, Jezusie Chrystusie, fundamencie Apostołów i Proroków, stanowiących jedność. Obyśmy w jednym miłowali jedność i w miłości dążyli niezłomnie do zebrania gałązek, które zaszczepione na dzikiej oliwce zostały przez swą pychę złamane jako niedowiarki, bo mocen je Bóg znowu zaszczepić. Miejmy niestygnącą miłość.

św. Augustyn

***

Wzejście gwiazdy, trafnie zrozumiane przez Mędrców, oznacza, że poganie wkrótce uwierzą w Chrystusa, oraz to, że ludzie, uprawiający zawód bardzo daleki od wiedzy, w sprawach Bożych rozpoznają światło, które zajaśniało, gdy On się narodził. Zresztą i ofiarowane dary świadczą, że Mędrcy zrozumieli w pełni, kim był Chrystus, i wyznają przez złoto, że jest On królem, przez kadzidło — że jest Bogiem, a przez mirrę — że jest człowiekiem. W ten sposób dzięki ich hołdowi zdobywamy pełne poznanie całego planu zbawczego Chrystusa: że jako człowiek umrze, jako Bóg zmartwychwstanie, jako Król będzie nas kiedyś sądził. To zaś, że zakazano Mędrcom iść tą samą drogą i wracać do Heroda w Judei, oznacza upomnienie, że nie wolno nam szukać wiedzy i poznania w Judei, lecz złożywszy całą nadzieję zbawienia w Chrystusie, winniśmy porzucić drogę poprzedniego życia.

św. Hilary z Poiters (†367)

***

Aczkolwiek (Zbawiciel) wybrał naród żydowski, a z tego narodu jedną rodzinę, by wziąć z niej naturę właściwą całej ludzkości, nie chciał jednak pozostawić narodzin swoich ukrytymi w szczupłych ścianach matczynego domu. Wolą Jego było dać się poznać niebawem wszystkim, bo dla wszystkich raczył zstąpić na ziemię. Trzem tedy Mędrcom ze Wschodu ukazała się gwiazda o niezwykłym blasku. Jasnością swoją i pięknem odbijając od innych ciał niebieskich, musiała zwrócić na siebie wzrok patrzących i nasunąć niezwłocznie domysł, że to niezwykłe zjawisko nie może być bezcelowe. Sam tedy Sprawca znaku pozwala go zrozumieć patrzącym; to, co pozwolił zrozumieć, rozkazuje szukać; w końcu zaś, jako uwieńczenie poszukiwania pozwala znaleźć Siebie.
Wędrują tedy trzej mężowie pod przewodnictwem niebieskiego światła, nie spuszczając z oka gwiazdy, która wskazuje im drogę, a jasny blask łaski Bożej wiedzie ich do poznania Prawdy. Po ludzku rzecz biorąc, sądzili oni, że w królewskim, mieście należy poszukiwać narodzin Króla oznajmionego takim znakiem. Ale Ten, co przyjął na siebie postać sługi i przyszedł nie sądzić, ale być sądzonym (J 12, 47), wybrał Betlejem na miejsce narodzin, a Jerozolimę na mękę…

Osiągają tedy magowie swój cel upragniony. Za przewodnictwem tejże gwiazdy w dalszą ruszywszy drogę, znajdują Dziecię, Pana naszego Jezusa Chrystusa. Adorują Słowo w ciele, Mądrość w dziecinie, Moc w słabości, Pana chwały w prawdziwie ludzkiej naturze. Aby zaś cud wiary i poznania okazać na zewnątrz, zaświadczają darami to, co w sercu uznają za prawdę: Bogu — kadzidło, człowiekowi — mirrę, Królowi — złoto składają w ofierze, głębokim wejrzeniem ducha czcząc boską i ludzką naturę w jednej Osobie.

św. Leon Wielki (†460)

Źródło: Karmię Was tym, czym sam żyję, Kraków 1982, Znak, s. 83-95.

 

Zobacz także