Wszedł do Jordanu Stwórca świata

Dzisiaj w Kościele obchodzimy Święto Chrztu Pańskiego. Cała liturgia stara się ukazać nam tę tajemnicę. Hymny, czytania wysławiają dzień Chrztu Pana Jezusa, odsyłają nasze myśli ku temu wydarzeniu i znakom, które mu towarzyszyły.

BACCHIACCA, Chrzest Chrystusa ze świętymi

Być może jednak najpierw należałoby postawić pytanie, które niedawno otrzymałem w mailu od pewnej osoby z Krakowa: Po co właściwie Pan Jezus dał się ochrzcić? Przecież będąc Bogiem, był absolutnie święty i nie potrzebował żadnego rodzaju oczyszczenia, ani z winy grzechów, ani uwolnienia od kar. Nie zastanawiając się długo zajrzałem do Pisma Świętego i znalazłem odpowiedź. Jezus, powstrzymywany przez Jana słowami: „To ja potrzebuję chrztu od Ciebie”, odpowiedział: „Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe” (Mt 3,15). Tak godziło się wypełnić wszystko, co sprawiedliwe – to odpowiedź tajemnicza. Niewątpliwie chodziło Jezusowi o nową sprawiedliwość, tę która dopełnia sprawiedliwość Starego Przymierza. Ale, czy to wszystko, co można powiedzieć?

Dzisiejsza modlitwa brewiarzowa również daje odpowiedź na to pytanie. Nie jest to wszak problem teoretyczny, lecz dotyka rozumienia naszej wiary, dotyczy sensu chrztu, tajemnicy grzechu i naszego odkupienia.

Już w Hymnie Godziny Czytań znajdujemy takie słowa: „Wszedł do Jordanu Stwórca świata / By swym obmyciem w jego wodach / Czystość przywrócić nurtom rzeki”. Tutaj zawiera się istota odpowiedzi Ojców Kościoła, istota tego, o czym pisze św. Grzegorz z Nazjanzu w drugim czytaniu, tego, o czym mówiły czytania ze św. Maksyma wczoraj i ze św. Cyryla przedwczoraj. Otóż to nie woda Jordanu uświęca Zbawiciela, lecz to On sam, poprzez wejście do wód, przemienia wszystkie wody świata, aby odtąd nabrały mocy oczyszczania i uświęcania powołanych do zbawienia. Ale i ta odpowiedź nie wystarcza.

We wspomnianym Hymnie czytamy dalej: „Przyjął go [chrzest], by nasze grzechy / Zgładzić przez własne zanurzenie”. Okazuje się, że w jakiś tajemniczy sposób Chrzest Chrystusa jest także obmyciem naszych grzechów i przyczynia się do naszego uświęcenia. Także św. Grzegorz z Nazjanzu w Drugim czytaniu dostarcza nam jeszcze innych wyjaśnień. Otóż Chrzest Jezusa uświęca samego Jana. Ten, który powiedział, że nie jest godzien rozwiązać rzemyka u stóp swojego Pana, dostąpił tak wielkiej godności, że udzielił chrztu Jezusowi. Owoc jednak był dla niego samego przeobfity – otrzymał dar zbawienia.

W innym miejscu św. Grzegorz pisze, że Jezus, wychodząc z wody, unosi ze sobą w górę świat cały. Czyż nie jest to największy owoc chrztu? Przemiana świata całego. Oto ziemia, która aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia, oczekuje objawienia się chwały dzieci Bożych. To objawienie zapoczątkowuje sam Chrystus u progu swojej ziemskiej działalności. Zaraz po Jego Chrzcie zstępuje na Niego Duch Święty w postaci gołębicy, aby potwierdzić, że jest On kimś wyjątkowym, że nie jest tylko jednym z wędrownych nauczycieli, prorokiem, ale Kimś znacznie większym – jest prawdziwym Synem Bożym, równym Ojcu i Duchowi w swej Boskiej naturze. Żadne słowa nie opowiedzą tego misterium, wszystkich jego owoców i prawd, które się łączą z faktem Chrztu Jezusa. Ostatecznie Chrzest Zbawiciela jest tajemnicą.

Dzisiejsze czytania i hymny ukazują więc Chrzest Chrystusa jako moment objawienia się chwały Bożej wobec ludzi. Poprzez to wydarzenie uświęcenia doznają wody, doznaje Jan Chrzciciel, doznaje go cały świat, a także każdy z nas. Blask chwały Boga zaczyna opromieniać każdego człowieka. Rozpoczyna się to, co odtąd będzie udziałem każdego chrześcijanina – działanie łaski chrztu w naszym życiu.

Michał Chaberek OP

 

Zobacz także