Wyrzucał złe duchy

Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza (Łk 11,23). Nie jest to arbitralne stwierdzenie, wymagające ślepego posłuszeństwa. Ono jest wnioskiem z sytuacji podobnych do tej, jaką opisuje dzisiejsza Ewangelia.

Pan Jezus wyrzucał złe duchy. Fakt, który wszyscy mogli zobaczyć, jednak niektórzy z tłumu rzekli: Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy. Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba (Łk 11,15). Wobec ewidentnego znaku oczekiwali znaku. Jaki znak mógłby być im jeszcze dany?

Myśl, że przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy, jest ewidentnie nielogiczna, co Pan Jezus wykazuje słuchaczom. Jeżeli ktoś tak mówił, to musiał mieć złe nastawienie do Jezusa. I właśnie w odniesieniu do takiej postawy Pan Jezus mówi o byciu z Nim lub przeciw Niemu. Jeżeli ktoś jest z Nim, to szuka prawdy i otwiera się na nią, a prawda prowadzi go do odczytania znaków, zrozumienia słów Jezusa i rozpoznania w Nim Mesjasza. Kto jednak nie szuka prawdy, ale potwierdzenia siebie i własnych racji, ten tak czy inaczej odrzuca prawdę i będzie zaprzeczał temu, co oczywiste.

Wydaje się, że dzisiaj ta ostatnia postawa jest dosyć szeroko rozpowszechniona. Coraz częściej próbuje się „kreować” nowe wartościowanie, nazywać zło dobrem, oczywiste prawdy wyśmiewać i głosić bezsens jako prawdę. Pan Jezus nie wymaga od nas nierozumnego fideizmu, ale wiary, która jest konsekwencją otwarcia na prawdę. Jeżeli dla własnych chęci lub upodobań zaprzeczamy prawdzie, ma to bardzo konkretne konsekwencje. Końcowa część dzisiejszej Ewangelii mówi o sercu człowieka, które zamieszkują złe duchy: Gdy duch nieczysty opuści człowieka, błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku. A gdy go nie znajduje, mówi: Wrócę do swego domu, skąd wyszedłem. Przychodzi i zastaje go wymiecionym i przyozdobionym. Wtedy idzie i bierze siedem innych duchów złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam. I stan późniejszy owego człowieka staje się gorszy niż poprzedni (Łk 11,24–26).

Kto nie jest z prawdą, nie wprowadza jej do swojego serca, ten otwiera swoje serca złym duchom, które powodują w nim ogromne spustoszenie. W tym kontekście trzeba odczytać słowa św. Pawła z Listu do Galatów mówiące o prawdziwych synach Abrahama. Są nimi ci, którzy zawierzyli prawdzie i konsekwentnie za nią idą. Oni prawdziwie otwierają się na Jezusa, który jest „drogą, prawdą i życiem”.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 5, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także