Wytrwale prosić

Czwartek XXVII tygodnia zwykłego, lit. słowa: Ml 3,13–20a; Łk 11,5–13

Prorok Malachiasz przedstawia bardzo charakterystyczną pretensję ludzką względem Boga: Jakiż pożytek mieliśmy z tego, żeśmy wykonywali polecenia Jego i chodzili smutni w pokucie przed Panem Zastępów? A teraz raczej zuchwałych nazywamy szczęśliwymi, bo wzbogacili się bardzo ludzie bezbożni, którzy wystawiali na próbę Boga, a zostali ocaleni (Ml 3,14n).

Pretensja ta wyrasta z ludzkiej perspektywy: z oczekiwania nagrody w zamian za zachowywanie przykazań. Bóg jednak mówi zupełnie inaczej: Oni będą moją własnością… a będę dla nich łaskawy, jak jest litościwy ojciec dla syna, który jest mu posłuszny (Ml 3,17).

W relacji Boga do wiernego nie chodzi o nagrodę w postaci jakiegoś daru zewnętrznego, ale o żywą więź osobową, synowską, o udział w Jego dziedzictwie. Boży dar nie jest dobrem materialnym, ale dziedzictwem, udziałem w Jego życiu! Dlatego nagroda sprawiedliwych jest niezależna od doczesnego powodzenia. Stanie się ona widoczna w dniu, w którym Bóg będzie działał (Ml 3,17). Nieprawi zginą razem z tym, co stanowiło ich doczesną radość. Wierni natomiast zobaczą prawdziwe swoje dziedzictwo – takie jest zasadnicze przesłanie proroka Malachiasza. Zobaczmy, u niego Bóg ukazuje się jako ojciec! Nie jest to zatem obraz przekazany nam dopiero przez Pana Jezusa. Natomiast Pan Jezus nadaje mu zasadnicze znaczenie, objawia, że Ojciec jest imieniem Boga.

Podobnie dar, jakim człowiek zostaje obdarowany, który u proroka jest udziałem w Bożym dziedzictwie, w orędziu Pana Jezusa staje się Osobą, Duchem Świętym:

Jeżeli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą (Łk 11,13).

Zobaczmy: jeżeli prosimy Boga o coś, to o co Go prosimy? Czego od Niego oczekujemy? Obietnica wypowiedziana w zdaniu Pana Jezusa jest bardzo znacząca. Czy potrafimy dostrzec w sobie dar Ducha Świętego? Jeżeli nie, to dlaczego? Czy go nie ma, czy może źle patrzymy? A może źle prosimy? Nie prosimy o to, o co prosić potrzeba, i dlatego nie otrzymujemy? Czy nie jest tak, jak w pierwszym czytaniu, kiedy to Izraelici oczekiwali od Boga doczesnej pomyślności jako znaku Jego błogosławieństwa? Czy i my nie oczekujemy czegoś na wzór takich dóbr? Czy prawdziwie i wytrwale prosimy?

Takie pytania trzeba nam sobie postawić w obliczu tej obietnicy, którą Pan Jezus wypowiada tak jednoznacznie.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 4, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także