Wywiad z biskupem nominatem, ks. prof. Grzegorzem Rysiem

W sobotę, 16 lipca 2011 ks. prof. Grzegorz Ryś został mianowany przez Ojca Świętego Benedykta XVI biskupem pomocniczym archidiecezji krakowskiej. O pokorze i ewangelizacji - w wywiadzie z okazji nominacji.

Co jest najważniejsze w posłudze biskupa?

Ks. Grzegorz Ryś: Tego będę się dopiero uczyć. Po przekazaniu mi decyzji Ojca Świętego pojechałem się pomodlić do Kalwarii Zebrzydowskiej. Czytałem Ewangelię o Zwiastowaniu; uderzyło mnie w niej, że w rozmowie pomiędzy Aniołem a Maryją chodzi wyłącznie o Jezusa. W posłudze kapłańskiej i biskupiej chodzi o to samo – by Jezus wzrastał w Kościele i w świecie: „Będzie on wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego” (Łk 1, 33). Dla człowieka (Maryi) ważne są też padające w scenie Zwiastowania słowa: „Nie bój się!” i „znalazłaś łaskę”. To istotne a nawet kluczowe. Na łaskę otwiera człowieka poczucie własnej małości i grzeszności. Znam swoje grzechy i braki. Wiem jednak, że w najważniejszych „sprawach”, jakie są nam zadane w Kościele, człowiek musi się uniżyć, by pozwolić działać Bogu. Szukanie i eksponowanie siebie może nawet blokować Boże działanie.

A co – oprócz wzrastania w pokorze – jest do zrobienia w Kościele w kwestiach najważniejszych?

Kościół mówi dziś: ewangelizacja. W ewangelizacji istotne jest nawet nie tyle to, co zrobimy, ale kim jesteśmy. Czyli świadectwo. Indywidualne, i wspólne – świadectwo bycia Kościołem. Mam być biskupem pomocniczym. Biskup pomocniczy ma być przede wszystkim wśród ludzi. Ma być na parafiach, bierzmować, wizytować. Najistotniejsze jest bycie z ludźmi, z księżmi. Oprócz tego wspieranie biskupa, który jest biskupem diecezji.

Między innymi poprzez myślenie o dalekosiężnych planach duszpasterskich?

Na razie takich pytań sobie nie stawiałem. Przez cztery lata, od kiedy jestem rektorem seminarium, stawiałem sobie pytanie: Co to znaczy obecnie formować księdza dla Kościoła w Polsce?

To proszę na nie odpowiedzieć.

Po pierwsze życie wewnętrzne, po drugie ewangelizacja. Chodzi tu o przestawienie się z myślenia o duszpasterstwie na myślenie o ewangelizacji. Młody człowiek wychodzący z seminarium – jeśli mu któregokolwiek z tych elementów braknie – „rozbije się” o rzeczywistość. Rozsypie się bez życia wewnętrznego i zakorzenienia w Panu Bogu. Jeśli mu braknie nastawienia na ewangelizację, to też się zagubi. A to dlatego, że będzie chciał dawać ludziom rzeczy, których ci nawet nie są w stanie od niego wziąć.

Jak Ksiądz Biskup rozumie pojęcie „nowej ewangelizacji”? Szczególnie w kontekście katolickiego narodu, jakim są Polacy.

Po raz pierwszy użył go Jan Paweł II w 1979 roku w Mogile. Cały czas chodzi za mną pytanie, jakie trzeba było mieć dalekosiężne spojrzenie, aby w 1979 roku wiedzieć, że kiedyś w Polsce trzeba będzie na nowo stawiać krzyż, i głosić prawdę o Jezusie Chrystusie – umarłym i zmartwychwstałym. Papież ponad trzydzieści lat temu widział coś, czego my jeszcze dziś jasno nie widzimy…

W lineamentach na Synod Biskupów o Nowej Ewangelizacji podkreślany jest wymiar świadectwa nie tyle indywidualnego, co wspólnotowego. Pokazane jest, że w ewangelizacji podstawową kwestią jest kwestia eklezjologiczna. Chodzi tu o odpowiedź na pytanie: jakim jesteśmy Kościołem? To ważne, gdyż zwykle mówiąc o nowej ewangelizacji myśli się zazwyczaj o świecie „na zewnątrz” Kościoła (próbuje się go opisywać, diagnozować problemy, wystawiać recepty). Tymczasem dokument ten mówi wyraźnie, że skuteczność bądź nieskuteczność ewangelizacji zależy od jakości życia samego Kościoła.

Nie chodzi jednak o to, by zajmować się Kościołem „dla niego samego”. Kościół przecież – zgodnie z nauką Soboru – jest „narzędziem jedności całego rodzaju ludzkiego”. Narzędzie nie może skupiać uwagi na sobie. Na etapie nowej ewangelizacji okazuje się narzędziem przez to, że staje się znakiem zapytania dla otaczającego świata. Dokąd nie jest znakiem zapytania (choćby przez kształt wzajemnych relacji między wierzącymi: „patrzcie, jak oni się miłują!”), nie uruchamia całego procesu. Nosi w sobie Bożą odpowiedź na wszystkie niepokoje, pytania i problemy współczesnego człowieka. Ten jednak woli się nimi dzielić z kim innym. Myślę, że „Lineamenta” nadchodzącego Synodu powinny się stać naprawdę lekturą obowiązkową wszystkich wspólnot Kościoła w Polsce.

KAI, rozmawiał Marcin Przeciszewski

 

Zobacz także