Z radością sławcie Pana

„To była najgorsza i najsmutniejsza Dobra Nowina, jaką ostatnio słyszałem”- takim spostrzeżeniem podzielił się jeden z uczestników wielkanocnej Eucharystii. I chociaż jego uwaga dotyczyła wybranej tylko części niedzielnej liturgii – niezbyt adekwatnego, jego zdaniem, komentarza kaznodziei do radosnego skądinąd wydarzenia, jakim jest zmartwychwstanie Pańskie, to jednak nie sposób nie zauważyć, że dotknął czułego i słabego punktu naszych świątecznych zgromadzeń. Naszej umiejętności, a w zasadzie jej braku, szczerego i spontanicznego cieszenia się i radowania. Parafrazując ks. Jana Twardowskiego, chciałoby się rzec: „Naucz się cieszyć w Kościele...”.

Jezus ukazuje się uczniom zgromadzonym przy stoleTo również postulat liturgii III niedzieli wielkanocnej: Z radością sławcie Pana – upomina się na samym początku antyfona na wejście. I właśnie radość jest kluczem do dzisiejszych tekstów liturgicznych, złotą i pogodną nicią wplecioną w charakter wielkanocnych misteriów.

Może to dziwnie zabrzmi, ale z radością „spowiadam się Bogu wszechmogącemu i wam, bracia i siostry, że bardzo zgrzeszyłem”, bo z tego wyznania rodzi się radość samego Boga, który cieszy się z każdego nawróconego grzesznika, a jeśli na dodatek ten grzesznik to Jego ukochane dziecko, to odziewa go w świąteczne szaty, stół dla niego zastawia obficie i życzy sobie, by zaproszeni goście tańczyli.

Warto więc od czasu do czasu trochę mniej hałaśliwie uderzać się we własną pierś, by nie zagłuszyć radosnej muzyki rozbrzmiewającej w domu Boga…

„Boże, Ty przywróciłeś młodość ducha swoim wiernym, zachowaj ich w radości i spraw, aby ciesząc się z odzyskanej godności przybranych dzieci Bożych z ufnością oczekiwali chwalebnego dnia zmartwychwstania” (kolekta) – wciąż więc trzeba o to prosić i tego się uczyć: jak cieszyć się z tego, co jest darem, co jest nasze, ale na co prawa własności nie posiadamy – z odzyskanego dzięki śmierci i zmartwychwstaniu Pana dziecięctwa i młodości ducha.

„Zachowaj ich w radości” – nie tylko wskrześ, rozbudź tę radość, ale ich w tej radości zachowaj. Nie tylko wtedy, gdy wracają z dalekich, nie do końca udanych podróży, ale przede wszystkim, gdy są już w domu, może od bardzo dawna i wiernie Ci służą. Ocal ich od rutyny, nudy i zgorzknienia: „Oto tyle lat ci służę, nigdy nie przekroczyłem Twojego zakazu, ale mnie nigdy nie dałeś koźlęcia, abym się zabawił ze swoimi przyjaciółmi…” (Łk 15).

Czy zastawiony Słowem i Ciałem Pańskim wielkanocny stół i radosny śpiew „Alleluja” miałby być zastrzeżony tylko dla „świeżo” nawróconych i neofitów?

„Ile trwa Wielki Post?” – „40 dni!”. „A ile okres wielkanocny?” – tu dłuższa pauza: „2 dni?”, „tydzień?”. To jeden z katechetycznych dialogów na lekcji religii w… liceum. I chociaż niezbyt to dobrze świadczy o samym katechizującym, który w tej klasie uczy nie pierwszy rok, to jednak rzecz jest bardzo dla nas charakterystyczna: mamy w naszym rodzimym katolicyzmie wielu specjalistów od Wielkiego Postu, ale znacznie mniej od Wielkanocy. I chyba lepiej się czujemy, gdy ksiądz do ołtarza wychodzi ubrany na fioletowo, niż na biało…

A przecież 21 dni po Zmartwychwstaniu Kościół prosi Boga w modlitwie nad darami, żeby „przyjął jego świąteczne (!) dary”. I jeśli o to prosi, to bynajmniej nie dlatego, że się boi, że już te dary przyschły, jak świąteczny placek, albo przywiędły jak kwiaty na wielkanocnym stole. Bo te świąteczne dary ani nie więdną, ani nie schną. „Świąteczne”, bo święto wciąż trwa! Bo świętem jest każde spotkanie ze Zmartwychwstałym i każde za Jego przyczyną zmartwychwstanie. I to jest „powód do tak wielkiego wesela” , które nam wciąż daje i dawał będzie aż do „pełnej radości wiecznej” (modlitwa nad darami).

Zatem jeśli Pan jest z nami, to ku Niemu możemy wznieść nasze serca i z radością dzięki składać Panu, Bogu naszemu. I chociaż każda z wielkanocnych prefacji ujmuje inny motyw tajemnicy Zmartwychwstania: uczestniczymy misterium paschalnym (I), mamy nowe życie w Chrystusie (II), Chrystus żyje i wstawia się za nami (III), wszechświat został odnowiony przez misterium paschalne (IV), Chrystus jest Kapłanem i Ofiarą (V), to łączy je wszystkie zdanie „dlatego pełnią łask paschalnych radują się wszystkie ludy na całej ziemi”. Radość Paschy jest uniwersalna i adresowana do wszystkich bez wyjątku.

Tę paschalną radość mamy też zanieść innym. I tak jak znakiem rozpoznawczym pierwszych chrześcijan była miłość („zobaczcie, jak oni się miłują”), tak znakiem wiary w Zmartwychwstanie jest radość. Nie głupkowata wesołkowatość, w której banalizuje się największy nawet dramat i usprawiedliwia niechęć do szukania głębi i działania , ale radość – pogodny optymizm oparty na zwycięstwie dobra nad złem, miłości nad egoizmem, przebaczenia nad nienawiścią, które dokonało się w Wielkanocny poranek. Pośród narzekania na wszystko i wszystkich, pośród czarnych chmur, które nadciągają nad którąś już z kolei Rzeczpospolitą , niech zajaśnieje radosna światłość odbita jak w zwierciadle od tych, którzy mają odwagę przyjąć to światło, ale nie chcą go zatrzymać tylko dla siebie…

P.S. (zamiast ogłoszeń):

W kościele trzeba się od czasu do czasu uśmiechać
do Matki Najświętszej która stoi na wężu
jak na wysokich obcasach
do świętego Antoniego przy którym wiszą blaszane wota
jak meksykańskie maski
do skrupulata który stale dmucha spowiednikowi w pompkę ucha
do mizernego kleryka którego karmią piersią teologii
do małżonków którzy wchodząc do kruchty pluszczą
w kropielnicy obrączki jak złote rybki
do kazania które się jeszcze nie rozpoczęło a już skończyło
do tych co świąt nie przeżywają ale przeżuwają
do moralisty który nawet w czasie adoracji chrupie kość morału
do dzieci które się pomyliły i zaczęły recytować:
Aniele Boży nie budź mnie niech jak najdłużej śpię
do pięciu pań chudych i do pięciu pań grubych
do zakochanych którzy porozkręcali swoje serca na części czułe
do egzystencjalisty który jak rudy lis przenosi samotność
z jednego miejsca na drugie
do podstarzałej łzy która się suszy na konfesjonale
do ideologa który wygląda jak strach na ludzi

ks. Jan Twardowski

„Idźcie, w pokoju Chrystusa” – z radością!!!

Ks. Mirosław Tosza

Ks. Mirosław Tosza – katecheta; założyciel, mieszkaniec i opiekun duchowy Wspólnoty „Betlejem” w Jaworznie, która prowadzi Chrześcijański Dom Modlitwy i Życia z Ubogimi. Mieszkają w nim ludzie bezdomni i ubodzy, którzy nie są pensjonariuszami ani podopiecznymi, ale poprzez pracę i wspólne mieszkanie tworzą wspólnotę i starają się powrócić do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie.

 

 

Zobacz także