Zachodni Wschodniak

Wschodniak«Wydaje się, iż różne sposoby sprawowania Eucharystii istniejące aż do dnia dzisiejszego w poszczególnych Kościołach tradycji tak wschodniej, jak i zachodniej, mogą stanowić swego rodzaju wielobarwny komentarz do słów Chrystusa: „To czyńcie na moją pamiątkę”».

WschodniakKto jest autorem tego cytatu? Kto może traktować ryty liturgiczne jako wielobarwny komentarz do słów Jezusa? Trirytualista. Ojciec Marek Blaza, jezuita. Ktoś, kto mszę celebruje według różnych obrządków i zgłębia ich teologię – oraz stara się tym samym zrozumieć liturgię jako taką. Bo, jak twierdzi o. Robert Taft, na którego lubi powoływać się o. Marek – liturgista, który zna jeden ryt to jak lingwista, który zna jeden język.

Istnieje – zauważa o. Blaza – pejoratywny stereotyp, że birytualista to taki kapłan, który od czasu do czasu odprawia w rycie wschodnim, a zasadniczo odprawia tylko w łacińskim. Jeśli wykładam kwestie związane z teologią i liturgią bizantyjską, to muszę być praktykiem. I dlatego, z zasady, odprawiam w rycie bizantyjskim. Podchodzę do tego poważnie.

Duszpasterstwo

Do kaplicy domowej ojców jezuitów przy ul. Rakowieckiej w Warszawie nie ściągają tłumy na sprawowaną tam Boską Liturgię, ale nigdy jeszcze nie zdarzyło się, by nie było żadnego wiernego – a jest to ważne – bo w rytach wschodnich kapłan nie możne odprawić mszy prywatnej. Pan Bóg zawsze kogoś przyśle… – cieszy się o. Marek – Owszem, tłumów nie ma, ale ostatnio chodzi około 45 osób. Jakie są reakcje uczestników liturgii? Ojciec Marek odpowiada bez zastanowienia: zwykle są zachwyceni. Pomimo braku ikonostasu.

Klasztor jezuitów to nie jedyne miejsce duszpasterzowania hieromnicha. Co tydzień sprawuje on Eucharystię ze wszystkimi wschodnimi atrybutami – ikonostasem również: – W niedziele i wielkie święta odprawiam lub koncelebruję w cerkwi na Miodowej w Warszawie, u ojców bazylianów. Paradoksalnie – pomimo, że są do parafii przypisani inni ojcowie – po proboszczu to najbardziej związany z parafią jestem ja, na mocy dekretu władyki, metropolity przemysko-warszawskiego arcybiskupa Jana Martyniaka, który ustanowił mnie duszpasterzem akademickim dla studentów-grekokatolików w Warszawie.

Łączenie kultur

Na pytanie, jaki wpływ na uprawianą przez ojca teologię ma wszczepienie w chrześcijański Wschód, odpowiada krótko: – Znaczny. Różnorodność kultur i tradycji, jaką godzi w sobie ojciec Marek, jest daleko większa niż łączenie Wschodu z Zachodem: – Moja tożsamość Ślązaka pozwala mi na otwarcie się na inne kultury. Ślązak na przykład nie ma urazu do Ukraińca, bo dla Ślązaka Ukrainiec to raczej egzotyka niż wróg. Zaś w kwestii Rumunii: – uświadomiłem sobie, że tak jak my śmiejemy się z Rumunów, tak i oni z nas. Przecież oni się uważają za spadkobierców Imperium Rzymskiego. A Słowianie dla nich kim są? To barbarzyńcy!!! Jak się człowiek zapozna z ich kulturą, to trochę pokory nabiera.

W Kościele zachodnim Eucharystię należy sprawować na chlebie przaśnym. Na Wschodzie pozostał zwyczaj sprawowania na kwaszonym. Dochodziło do ostrych polemik na tle materii sakramentu. Birytualiście trudno byłoby zaciekle bronić którejś z tych możliwości. Ojciec Marek prezentuje wyważoną opinię: Magisterium Kościoła stanęło ponad tym sporem, wskazując, iż jego przedmiot nie stanowi różnicy dogmatycznej. Dokumenty mówią, iż chodzi tu o rzeczy drugorzędne, co nie znaczy, że należy je lekceważyć.

Znający – również z praktyki – obie formy rytu rzymskiego zauważa, że różnice w ramach jednego rytu rzymskiego są większe niż pomiędzy rytami wschodnimi: Ryty bizantyjsko-rumuński i bizantyjsko-ukraiński różnią się nieznacznie. Trzeba dobrze znać tradycję bizantyjską, żeby wchodzić w szczegóły. Właściwie obrządek bizantyjski (konstantynopolitański) jest jeden, a w jego ramach istnieją Kościoły sui iuris. A na Zachodzie jest odwrotnie: jest jeden Kościół sui iuris: łaciński, w ramach którego istnieje ryt rzymski, ambrozjański, mozarabski i zairski.

Prawosławni katolicy?

Ojciec Blaza bardzo ciekawie opowiada o wpływie jedności z papieżem na obrzędy: – Liturgia greckokatolicka jest, generalnie rzecz biorąc, zlatynizowana (rumuńska znacznie bardziej od ukraińskiej). Istnieje u grekokatolików adoracja Najświętszego Sakramentu (oczywiście nie wszędzie), komunia na klęcząco, droga krzyżowa. Rumuńscy grekokatolicy nieraz sprawują liturgię na chlebie przaśnym, jak łacinnicy.

W rycie bizantyjsko-ukraińskim jednym z poważniejszych problemów jest kwestia, czy używać w Liturgii słowa „prawosławny”, czy nie – kontynuuje o Marek. – Oczywiście, gdy grekokatolicy używają tego słowa, to rozumieją je nie jako przynależność konfesyjną, ale jako odpowiednik słowa „prawowierny” czy „ortodoksyjny”. U Rumunów problem nie dotyczy słowa „prawosławny”, ale w ogóle tekstów liturgicznych. Prawosławni Rumuni używają w liturgii więcej słów pochodzenia cerkiewnosłowiańskiego, a grekokatoliccy – pochodzenia romańskiego.

„Naszość”

To wszystko nie oznacza jednak, że grekokatolicy mają liturgię bardziej od prawosławnych zreformowaną. – Ryt bizantyjsko-ukraiński zachował paradoksalnie wiele zwyczajów metropolii kijowskiej, której część przyjęła unię w Brześciu w 1596 roku. Natomiast prawosławna metropolia kijowska po przyłączeniu jej do Patriarchatu Moskiewskiego w 1686 roku (wcześniej, od samego początku jej istnienia, należała do Patriarchatu Konstantynopola), uległa od strony liturgii moskalizacji. I stąd dziś nawet niektórzy liturgiści prawosławni po cichu przyjeżdżają do cerkwi greckokatolickich, aby zobaczyć, jak to w metropolii kijowskiej drzewiej bywało…

W rycie bizantyjskim można zauważyć, iż istnieją dwie zasadnicze grupy: orientalistów i okcydentalistów: – Pierwsi są prowschodni, drudzy prozachodni. W każdej cerkwi sprawuje się nieco inaczej. W jednej cerkwi są wpływy zachodnie, a w innej są one znacznie mniejsze. Generalnie rzecz biorąc, wprost nikt nie odważy się coś wziąć od łacinników. Nawet jeśli dany zwyczaj będzie na wskroś łaciński, to on i tak będzie traktowany jako „nasz”. Proszę pamiętać, że dla Ukraińca, zwłaszcza z zachodniej Ukrainy rzymski katolik to Polak, choćby nawet był Włochem, to i tak będzie Polakiem. 

Michał Buczkowski

Autor Michał Buczkowski – katolik, mąż, Polak, student, dziennikarz, sprzedawca.

 

Zobacz także