Zdumienie, ostrzeżenie i opis mocy Pomazańca

Wówczas ciągnęły do niego Jerozolima oraz cała Judea. Rzesza wyznających swoje grzechy. Ileś niewyznanych, chociaż niezatajonych. Są to grzechy, które nie my mamy, ale które mają nas. Niewolą a pozostają doskonale nieświadome. Grzechy także religijnej elity.

 
A gdy widział, że przychodziło do chrztu wielu spośród faryzeuszów i saduceuszów, mówił im: „Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem? Wydajcie więc godny owoc nawrócenia, a nie myślcie, że możecie sobie mówić: „Abrahama mamy za ojca”, bo powiadam wam, że z tych kamieni może Bóg wzbudzić dzieci Abrahamowi. Już siekiera jest przyłożona do korzenia drzew. Każde więc drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, zostaje wycięte i wrzucone w ogień. Ja was chrzczę wodą dla nawrócenia; lecz Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie; ja nie jestem godzien nosić Mu sandałów. On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym. (Mt 3.7 – 12)
 
Pytanie Jana wydaje się być wyrazem zdumienia. Pytanie o inspirację, o jej nieprawdopodobne oddziaływanie. Ma ono milczące założenie. Jan musi znać pobożność faryzeuszy i saduceuszy i rozpoznawać jako taką, która skutecznie uniemożliwia autentyczny zwrot ku Bogu. O tym zdaje się też świadczyć to „potomstwo żmij”. A przecież przyszli oczyścić się z grzechów – jakby im ktoś podpowiedział, a oni posłuchali. Jak wygląda scenariusz postępowania, według którego działają przybyli z Jeruzalem faryzeusze i saduceusze? Któż go opisze? Naprawdę tajemniczy. 
 
Prorok nie wątpi w ich szczerość i autentyzm zachowań. Daje temu wyraz. Wydajcie więc godny owoc nawrócenia. Jak jednak wygląda życie nawróconych żmij? Sądzę, że to nie myślcie, że możecie sobie mówić: „Abrahama mamy za ojca” jest ich jadem, przed którego paraliżującym skutkiem Chrzciciel ostrzega. Ten jad dalej w nich jest i będzie działał, chyba, że posłuchają Jana. Fatalna religijna pewność, która nie pozwala prawdziwie wierzyć. Wierzy się, ale nie zawierza. Wierzy się, ale się siebie nie powierza.   
 
Obraz „siekiery przyłożonej do korzenia drzewa”, obraz „zanurzenia w Duchu Świętym i ogniu”, obraz „młócącego z wiejadłem”. Jak odczytać ich sens bez tej fatalnej pewności, że podział polega na rozdzieleniu dobrych od złych: uczciwych od nieuczciwych, rozpustników od tych, co żony nie zdradzili, kłamców od prawdomównych, aborterów od położników i tak dalej według tylko moralnego klucza?
 
A jakby tak myśleć o siekierze, którą przyłożono do korzenia tego, co we mnie infantylne i dojrzewać nie chce. 
 
A jakby tak myśleć o moim zaangażowaniu we własną pomyślność życiową, zdrowie, zauroczenie własnym znaczeniem w ludzkim świecie. I chrzest ognia – zanurzenie w rzeczywistości ducha jak zanurzenie ciała ludzkiego w płomieniu.
 
A jakby tak widzieć symbol „plewy” jako tego, co wygląda jak ziarno, łudząco do niego podobne a puste – obszary mojego życia zakłamane, iluzoryczne, zmistyfikowane. Coś, co powinno zostać spalone, bo po prostu nieprawdziwe.
 
Ogień, który wypala to, czego woda zmyć nie ma siły. Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marian Grabowski

Marian Grabowski na Liturgia.pl

Dr hab. fizyki teoretycznej, profesor zwyczajny nauk humanistycznych. Kierownik Zakładu Filozofii Chrześcijańskiej Wydziału Teologicznego UMK w Toruniu. Zajmuje się aksjologią nauki, etyką, antropologią filozoficzną. Autor m.in. książek: "Historia upadku", "Pomazaniec. Przyczynek do chrystologii filozoficznej", "Podziw i zdumienie w matematyce i fizyce".