Zjeść rybę jak Bóg

Wciąż świętujemy nowy dzień stworzenia. Zmartwychwstanie Chrystusa jest rzeczywistością, która przemienia wszystko, czyniąc je nowym. Dni, które przeżywamy są wielkim świętem na naszą cześć, na cześć nowego stworzenia. Są hymnem, który Ewangelia śpiewa o nas, o naszej wspaniałości i piękności, nadanych nam przez Przejście Chrystusa.

W święta paschalne powtórnie wydarza się to, co stało się w rajskim ogrodzie, kiedy Bóg stworzył nas po raz pierwszy. Jest to wydarzenie przekazane nam przez księgi apokryficzne i wspominane przez dzisiejszy psalm. Przed nowego człowieka, ulepionego zmartwychwstaniem, Ojciec przyprowadza wszelkie stworzenie, wszystkie anielskie i archanielskie zastępy i każe im klęknąć przed nami i oddać nam pokłon, mówiąc: „Chodźcie, pokłońcie się bogu, którego stworzyłem!”. Przez zmartwychwstanie Chrystusa Bóg „wszystko złożył pod nasze stopy” – jesteśmy Jego najwspanialszym dziełem, nad którym Bóg nie może wyjść z podziwu. Pascha to dzień, kiedy musimy spojrzeć na siebie nawzajem i zobaczyć w nas bogów! I na wszelkie lęki z tym związane, na wszelki opór, który może się budzić w nas na takie stwierdzenie Chrystus odpowiada: „Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach?” Popatrzcie na mnie, na moje ciało i kości – jestem człowiekiem i Wy tacy jesteście! Jeśli macie udział w moim zmartwychwstaniu jesteście tacy, jak Ja! „Dotknijcie się mnie i przekonajcie!”. Byłoby małodusznością nie przyjąć tej prawdy i nie zachwycić się nią.

Ale skoro to jest nowy dzień stworzenia musimy pamiętać, żeby nie wpaść w zasadzkę, której nie podołali nasi prarodzice. Szatan będzie próbował przeinaczyć, przekręcić prawdę o naszej godności, aby stała się naszą zgubą. Będzie fałszował słowa Chrystusa mówiąc: zapatrzcie się w siebie, zachłyśnijcie się sobą, a będziecie jako Bogowie. Nie do takiej „godności” jesteśmy powołani – mamy być obrazem i podobieństwem naszego brata Jezusa Chrystusa. A On po swoim zmartwychwstaniu pokazuje nam, że taka godność i niepojętość naszej wspaniałości objawia się w zwyczajności i codzienności. Kiedy powstał z grobu pamiętał o tym, żeby poskładać – tak jak uczyła Go mama – chustę i prześcieradła, którymi był okryty kiedy spał snem śmierci. Znalazł czas na długi spacer, kiedy chciał przekonać uczniów z Emaus. Dzisiaj zechciał zjeść z uczniami kawałek pieczonej ryby, żeby Go poznali. A jutro pokaże im jak naprawdę łowi się ryby, choć już wcześniej ich tego uczył, a oni wszystko, jak zawsze zapomnieli. Ta nasza godność i piękność jaśnieje w zwykłej, cichej i codziennej dobroci.

Oby ludzie patrząc na nas mogli zawołać: chodźcie, zobaczcie bogów, których Pan stworzył przez swoje zmartwychwstanie!

Adam Szustak OP

Zobacz także