Złapani w sieć, czyli znowu o pamięci

Kiedyś papirolodzy czytali papirusy, mawiała pani Świderkówna. Teraz mają wszystko w komputerach i uważają, że nie muszą czytać, bo komputer wszystko im znajdzie, każde potrzebne słowo. A kiedyś wiedziało się, gdzie ono się pojawia, z samodzielnej lektury.

Nie jest to problem tylko papirologów. Twarde dyski zastępują ludzką pamięć, czas płynie szybko, coraz szybciej, nie można go tracić na czytanie książki, bo w internecie można znaleźć wszystko (?) to, czego chcemy się z niej dowiedzieć. Niczego nie trzeba pamiętać, wszystko pokażą Google.

Þæs oferēode,     þisses swā mæg…
 


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marcin L. Morawski

Marcin L. Morawski na Liturgia.pl

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras. Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.