Zmysły otwarte na Boga

Komentarz do liturgii XXIII niedzieli zwykłej roku B

Jestem pewien, że gdybym wyszedł na ulicę i zapytał pierwszego napotkanego przechodnia o Jezusa - o to, jaki był i dlaczego szły za nim tłumy? – w odpowiedzi usłyszałbym, że: „był dobry” i że „czynił cuda”. Taki oto obraz Jezusa głęboko utrwalił się w naszej pamięci. I dobrze, bo to obraz prawdziwy. To dobre i prawdziwe doświadczenie Boga, który przyjął naszą ludzką naturę by naprawić świat. I dalej przychodzi – jak przypomina prorok Izajasz – by zbawić nas.

„Jezus”, „Bóg”, „człowiek”, „dobro”, „cudotwórca”, „syn” to słowa pomiędzy którymi bez wahania stawiamy znak równości, to desygnaty tej samej Osoby. Ale obraz dobrego człowieka, dokonującego niezwykłych rzeczy mieli również ci, którzy – jak pisze św. Marek – „przyprowadzili głuchoniemego” do Jezusa i „prosili Go, żeby położył na niego rękę”. Ludzie, którzy będąc świadkami cudu „pełni zdumienia mówili: Dobrze uczynił wszystko. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę”. Czy pod postacią wędrownego nauczyciela i cudotwórcy rozpoznali w Nim Boga? Czy cud uzdrowienia głuchoniemego otworzył ich oczy na Tego z którego ręki pochodzi wszelkie dobro? Czy uzdrowił ich serca?

Rozpoznać Boga. Dostrzec Emanuela mieszkającego pośród swojego ludu. Otworzyć się na Dobro, które jest zawsze tam, gdzie głodny zostaje nakarmiony, uciśnionemu wymierza się sprawiedliwość, poniżonemu przywraca się godność, a samotni i nieszczęśliwi otrzymują braterskie wsparcie i zrozumienie. To cud, który przekracza rzeczywistość historyczną; rzeczywistość konkretnego czasu, miejsca, narodowości… To cud, który należy do kairos Boga. Do Tego, który „nie ma względu na osoby” i daje się rozpoznać często tym, których świat odrzucił. W liście św. Jakuba czytamy: „Czy Bóg nie wybrał ubogich tego świata na bogatych w wierze oraz dziedziców królestwa przyobiecanego tym, którzy Go miłują?”

Czego potrzebujemy zatem aby rozpoznać czas, aby doświadczyć cudu objawienia się Bożej obecności? Aby nasze oczy, uszy, nasz dotyk, smak i powonienie rozpoznały Boga w drugim człowieku potrzebujemy odwagi i tego, co św. Paweł nazywa brakiem „względu na osoby”, co sprowadza się do umiejętności przebicia się przez powierzchowność „pustyni”, by pod „spieczoną ziemią” ludzkich słabości dostrzec ukryte przez Boga Ojca źródło i otworzyć się na nie. „Bo wielką sprawą jest to – jak pisał ks. Tischner – żeby ludzie umieli odkryć Boga, który się na ich świecie narodził. Wielką sprawą jest to, żeby ludzie mieli „oczy ku widzeniu” i zobaczyli tego Boga między sobą. Wielką sprawą jest to, żeby mieli „uszy ku słuchaniu” i żeby usłyszeli głos Boga pomiędzy nimi”.

Paweł Zybura OP

 

Zobacz także