Żyć rytmem liturgii Triduum Paschalnego

Z ojcem Michałem Pacem, liturgistą w krakowskim klasztorze oo. dominikanów, rozmawia redakcja Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego

Czy gesty i symbole liturgii Triduum są oczywiste? Czy dzisiejszy człowiek potrafi odczytać te znaki? Czy wrażliwość na znak się zmniejszyła, czy pozostała taka sama jak dawniej?

Gesty są jasne i oczywiste. Aczkolwiek zapewne wrażliwość na znaki się zmniejszyła, choć trudno powiedzieć, jak było dawniej. Można zapytać, ile kiedyś ludzie rozumieli z tej liturgii. Myślę, że my też trochę idealistycznie na to patrzymy. Warto przypomnieć, że reforma liturgii Triduum dokonała się w latach pięćdziesiątych, za Piusa XII i że do tego czasu ta liturgia była kompletnie niezrozumiała dla ludzi. Ponieważ mszy świętej nie odprawiało się wieczorem, więc liturgia Wielkiego Czwartku była rano w Wielki Czwartek, liturgia Wielkiego Piątku w Wielki Piątek rano, potem była Droga Krzyżowa, a Wigilia Paschalna była w sobotę przed południem. Stąd pochodzi zwyczaj święcenia pokarmów w Wielką Sobotę. Po Wigilii Paschalnej zostawała woda święcona i nią święcono wówczas przynoszone pokarmy. De facto teraz powinno się święcić pokarmy w niedzielę rano. Święcimy je w sobotę, ponieważ taki był zwyczaj.

A skąd się wzięła rezurekcja?

Powszechnie uważano, że największe święta chrześcijańskie powinny być obchodzone w niedzielę. Stąd pochodzi zwyczaj rezurekcji, jako pierwszej mszy niedzielnej. Teraz są dwie możliwości procesji rezurekcyjnej – albo po Wigilii Paschalnej, albo rano. Wydaje mi się, że sensowniejsza jest wersja po Wigilii Paschalnej, bo wtedy kontynuujemy tę radość, która rozpoczyna się podczas Wigilii.

Które elementy liturgii Triduum są najstarsze?

Na pewno bardzo stary jest obrzęd mandatum, czyli obmycia nóg, a także adoracja w ciemnicy. Ten zwyczaj adoracji sięga VII w., przy czym początkowo to nie była uroczysta adoracja. Chodziło o to, by przechować Najświętszy Sakrament do Wielkiego Piątku. Otaczano to czcią i modlitwą.

Jeśli chodzi o Wielki Piątek – najstarsza liturgia zaczynała się od czytania Męki Pańskiej i od adoracji krzyża. To były najstarsze elementy. Adoracja krzyża wiąże się z Jerozolimą i z odkryciem przez cesarzową Helenę relikwii krzyża w IV wieku. Z Jerozolimy ten zwyczaj rozpowszechnił się na cały Kościół. Adorowano nie tylko relikwie, ale w ogóle krzyż. Z V wieku pochodzi śpiew Hagios – Święty Boże, Święty Mocny. Został udokumentowany w 451 r. podczas soboru chalcedońskiego. Kolejnym starym elementem jest wielkopiątkowa modlitwa powszechna. Ona pojawia się w VI wieku. Wiadomo, że te elementy w miarę upływu czasu zmieniały się. Dochodziły pewne zwyczaje. Na przykład do adoracji krzyża dołączył zwyczaj odsłaniania krzyża, śpiewanie „Oto drzewo krzyża”. To wezwanie wymaga specyficznego śpiewania – za każdym razem wezwanie powinno się zaśpiewać na trochę wyższym tonie. Tak się śpiewa od VIII wieku. Zapewne po to, by wyrazić coraz większą ekspresję.

Jeśli chodzi o Wigilię Paschalną to bardzo stary jest zwyczaj wnoszenia zapalonej świecy. Pochodzi on z Jerozolimy, gdzie do pustego grobu wchodził patriarcha i wychodził z zapalonym światłem. To jest bardzo wymowny symbol – okazuje się, ile od jednej świecy może być światła w kościele. Bardzo starym tekstem jest Exsultet. Obecnie używany tekst jest prawie niezmienny od mniej więcej 700 roku. Natomiast w ogóle Exsultet po raz pierwszy pojawił się gdzieś w IV wieku.

Tradycja mówi, że napisał go św. Ambroży. A jeśli nie on sam, to na pewno wywodziło się to z jego środowiska. Exsultet jest dobrą nowiną, najlepszą, jaką można ogłosić. Cały ten tekst mówi o radosnej nowinie. To opowieść o zwycięstwie Chrystusa nad śmiercią. O tym, że to jest taka sama noc, jak ta, kiedy dokonało się wyjście narodu wybranego z Egiptu, przejście przez Morze Czerwone; to jest ta sama noc, kiedy Chrystus przechodzi przez morze śmierci i nas wyprowadza. To najradośniejsza nowina, jaką można wygłosić.

Oczywiście w Wigilię Paschalną zawsze udzielano chrztu. Zresztą z tym się wiąże cały czas Wielkiego Postu. Katechumeni przygotowywali się do chrztu i ostatni czas przed chrztem – 40 dni pościli, a cały Kościół modlił się za nich i też pościł. Wierzący towarzyszyli katechumenom w przygotowaniach do chrztu, który dokonywał się w czasie Wigilii Paschalnej. Kiedy zaczęto chrzcić dzieci, ten zwyczaj został trochę zaniechany.

Skoro Triduum jest czasem, kiedy można kontemplować tajemnicę krzyża, śmierci i zmartwychwstania, to dlaczego są dodatkowe święta typu Podwyższenie Krzyża Świętego albo Boże Ciało?

Te święta to wyciągnięcie z liturgii Triduum pewnych tajemnic, pewnych szczególnych spraw. W jakimś sensie Boże Ciało jest powtórzeniem Wielkiego Czwartku. Dokładnie do tego samego się odnosi. Tak samo Podwyższenie Krzyża. Nawiązuje do Wielkiego Piątku. To, co jest najważniejsze w czasie Triduum to zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią, zmartwychwstanie. Wszystko prowadzi do zmartwychwstania. To jest punkt kulminacyjny. Więc te dodatkowe święta pozwalają nam spokojnie zatrzymać się nad pozostałymi tajemnicami Triduum w innym czasie.

Wiele osób ma dziś problem z przeżywaniem liturgii Triduum. Zastanawiamy się, jak mamy się zachować, o czym mamy myśleć, jak mamy się skupić. Jak sobie z tym poradzić?

Myślę, że liturgia Triduum Paschalnego jest czasem, który możemy głęboko przeżywać, ale w liturgii jest tak, że nikt nie mówi nam, jak mamy ją przeżywać. Każdy przeżywa to indywidualnie. Dla mnie czas Triduum Paschalnego jest czasem, kiedy próbując przeżywać liturgię, staram się być z Panem Jezusem tam, gdzie On jest. I to jest przejście. Rozpoczyna się liturgia w Wieczerniku w Wielki Czwartek z obmyciem nóg przez Pana Jezusa apostołom – tak naprawdę nam, którzy się gromadzimy wokół ołtarza; z ustanowieniem Eucharystii. Potem ta liturgia nas dalej prowadzi. Idziemy z Panem Jezusem do Ciemnicy. Towarzyszymy Mu jak uczniowie.

Następnie liturgia Wielkiego Piątku, zwłaszcza czytanie Męki Pańskiej prowadzi nas przez cały Wielki Piątek. Od Ogrójca, poprzez sąd, aż na Golgotę. Tam jesteśmy razem z Panem Jezusem, z Matką Bożą. Potem składamy Pana Jezusa do grobu. Później jest adoracja krzyża – przedłużenie naszego bycia pod krzyżem Pana Jezusa. Po liturgii adorujemy Pana Jezusa złożonego w grobie. W liturgii dzieje się obecnie to, co kiedyś się wydarzyło, a my możemy za tym cały czas iść.

Potem liturgia Wigilii Paschalnej. Samemu zmartwychwstaniu nie towarzyszymy, bo tego nikt nie widział, nikt nie oglądał. My przez symbol paschału widzimy światło, które przezwycięża ciemność śmierci, ciemność grzechu. I radujemy się. Bo to liturgia wielkiej radości. Słuchamy całej historii o tym, jak Pan Bóg stwarza człowieka, wyprowadza go z Egiptu; widzimy wszystkie spełniające się proroctwa, które prowadzą do wypełnienia się obietnicy zmartwychwstania. Owocem zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią jest chrzest. Potem radujemy się Eucharystią i następuje procesja rezurekcyjna.

Dla mnie Triduum jest czymś, co staram się mocno przeżyć. Wydaje mi się, że trudno zrozumieć Eucharystię, nie przeżywszy najpierw głęboko Triduum. W każdej Eucharystii dzieje się dokładnie to samo, co w czasie Triduum. Każda Eucharystia jest uosobieniem Ostatniej Wieczerzy, Męki i Zmartwychwstania. Wszystko, co przeżywamy w ciągu tych trzech dni, dzieje się potem w każdej Eucharystii. Trzeba jeszcze przypomnieć o jeden rzeczy. Liturgia Triduum zaczyna się od liturgii Wielkiego Czwartku i nie kończy się. Cały czas Triduum jest czasem liturgicznym, świętym.

W życiu świeckim może trudniej to przeżywać, trochę łatwiej jest w życiu zakonnym. To czas poświęcony na modlitwę, na bycie z Panem Bogiem. Cały czas w ciągu tych dni jest liturgią. I druga rzecz – jeśli liturgia Triduum jest dobrze sprawowana, to ją przeżywa się emocjonalnie. Ale to nie jest tylko przeżywanie na poziomie emocji. Liturgia tak funkcjonuje, że my rzeczywiście tam jesteśmy. Znaczy, że liturgia daje możliwość tego, że w duchowy, mistyczny sposób uczestniczymy w tym, co wydarzyło się w Jerozolimie. To nie jest tylko odgrywanie tego, co się wydarzyło. Uczestniczymy w tym. Nie towarzyszymy Panu Jezusowi tylko na poziomie wspominania, lecz rzeczywiście tam jesteśmy. Liturgia jest wspomnieniem, które uobecnia rzeczywistość. Kościół – niezależnie od tego, gdzie się znajduje, w jakiej miejscowości – staje się Wieczernikiem czy Golgotą.

Co mogą zrobić osoby świeckie, żeby nie stracić poczucia liturgiczności tego czasu?

Można tak spróbować zorganizować swoje zajęcia, by mieć czas przyjść do kościoła. Na moment adoracji, bycia z Panem Jezusem. Problemem jest to, że nasze życie oddzieliło się od liturgii. W tradycyjnym podejściu żyło się liturgicznie, przestrzegało się wielu zwyczajów. Czas pomiędzy przygotowaniami liturgicznymi był nasiąknięty liturgią. My przestaliśmy żyć tym rytmem, którym żyje liturgia.

Warto pamiętać, że Triduum zostało na nowo odkryte i docenione stosunkowo niedawno. Wymaga wciąż tego, by zachęcać ludzi do uczestnictwa i wymaga porządnego sprawowania tej liturgii. Liturgia Triduum ma swoją gradację. Każdy kolejny dzień wprowadza coraz większe napięcie. A wprowadzeniem do niej jest to, co słyszymy podczas Niedzieli Palmowej. Od tego momentu wszystko mocno i wyraźnie zmierza do Triduum.

W czasie Triduum należy skupić się nie na tym, co ja będę z tego duchowo miał, na moich przeżyciach, tylko po prostu na tym, żeby nie zostawić Pana Jezusa samego, żeby Mu towarzyszyć. On nas potrzebuje, potrzebuje tej bliskości, tak jak prosił uczniów, żeby byli przy Nim w Ogrójcu. Chodzi o bycie z Nim. Triduum Paschalne jest czymś, co naprawdę warto doświadczyć. Różne mogą nam towarzyszyć przeżycia. Czasem Pan Bóg daje nam bardziej doświadczyć ich, czasem mniej. Ale to jest łaska. I nie należy się skupiać na tym, co my czujemy.

 

Zobacz także