Życie jest oczekiwaniem

Poniedziałek II tyg. adwentu, liturgia słowa: Iz 35, 1-10; Łk 5, 17-26

Adwent przypomina, że nasze życie jest oczekiwaniem. Nie jest ono jeszcze pełnią życia, ale szkołą życia. Jako chrześcijanie jesteśmy uczniami w tej szkole. Święty Benedykt doskonale zrozumiał tę prawdę i z tej prawdy uczynił zasadniczą postawę w życiu. Uznał, że zasadniczym naszym zadaniem jest szukanie Boga i nauka życia. Dla niego mnich jest człowiekiem adwentowym, całkowicie nastawionym na przychodzącego Pana, a Klasztor - szkoła służby Pańskiej - jest wspólnotą aktywnego oczekiwania, skupioną na przygotowywaniu się na przyjście Pana.

Ta myśl odnosi się jednak nie tylko do mnichów, ale do każdego ucznia Chrystusa, który gdziekolwiek jest, powinien traktować swoje życie jako szkołę i nieustannie się uczyć życia.

Jak się okazuje, największym wrogiem naszego otwarcia się na przychodzącego Pana są nasze oczekiwania. Zbytnio bowiem łączymy oczekiwanie z wyobrażeniami, jakie w sobie nosimy na temat tego, czego oczekujemy. Tak było za czasów Pana Jezusa. Pobożni Żydzi, którzy bardzo intensywnie oczekiwali na mesjasza, nie potrafili Go przyjąć, gdy się pojawił. I zawsze tak jest, gdyż Bóg, przychodząc, całkowicie zaskakuje, bo daje więcej niż jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, daje na swoją miarę, a nie według naszego wyobrażenia.

W scenie z dzisiejszej Ewangelii następuje konfrontacja ludzkich oczekiwań z Bogiem, który przyszedł. Żydzi pytali się: Któż może odpuszczać grzechy prócz samego Boga? (Łk 5,21). Oczywiście nikt. Dlatego Pan Jezus daje im znak: słowo, które staje się rzeczywistością. Wtedy zdumienie ogarnęło wszystkich; wielbili Boga i pełni bojaźni mówili: przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj (Łk 5,26). Z dalszej lektury Ewangelii wiemy, że to zdumienie nie doprowadziło świadków do pełni wiary. Zdumienie minęło, a wewnętrzne wyobrażenie mesjasza pozostało niewzruszone. Dlatego później odrzucili Jezusa, bo czekali na innego. Święty Paweł powiedział później o Żydach, że odrzucili Pana Jezusa, bo czekali na znaki. A przecież znaki były im dawane. Jezus wielu przywracał wzrok, słuch, uzdrawiał chromych i sparaliżowanych, a nawet wskrzeszał. Takie znaki zapowiedział prorok Izajasz z pierwszego dzisiejszego czytania:

Oto wasz Bóg … On sam przychodzi, by zbawić was. Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie (Iz 35,4-6).

Żydom przeszkadzało jednak ich własne wyobrażenie o mesjaszu. Nie byli w stanie uwierzyć, że słowa Izajasza mogą się dosłownie wypełnić. Niestety, nam również grozi takie samo niebezpieczeństwo. Oczekując na Pana, musimy być otwarci na takie znaki, jakie otrzymujemy i aby nie zignorować Jego obecności wśród nas, nie możemy wiązać się z naszą wyobraźnią, lecz z konsekwentnym rozpoznawaniem tych znaków często ukrytych w szarości naszego życia.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 1, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także