Życzenia z mojego brewiarza

W jednej z homilii Ælfrica znalazłem fragment, który, rzec można, doskonale streszcza całe święte Triduum wielkanocne.

Prawdziwe i godne wiary jest to, że Chrystus narodził się z Dziewicy, że z własnej woli poniósł śmierć, został pogrzebany, i że tego dnia [homilia jest na dzień Wielkanocy] powstał z martwych. Mówi się o Nim w symbolach chleba i baranka, i lwa, i na wiele jeszcze  innych sposobów. Nazywany jest chlebem, bo życiem jest naszym i aniołów. Mówi się o Nim jako o baranku, ze względu na Jego niewinność. Nazywa się Go lwem, gdyż z wielką mocą pokonał potężnego diabła.

Aby zaś nie musieli drodzy czytelnicy tracić czasu przy komputerze w nadchodzące święte dni, to będą już życzenia. W moim brewiarzu mam obrazek z Anglii, bardzo skromny: jest na nim kilka róż i gwiazda, i słowa mojego ukochanego Bedy, z jego komentarza do Apokalipsy. Myślę, że będą dobrymi życzeniami, można o nich pomyśleć, słuchając śpiewu Exsultet.

Chrystus jest poranną gwiazdą. Kiedy noc tego świata przemija, On przynosi swoim świętym obietnicę światła życia, i otwiera dla nich dzień, który nie ma końca.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marcin L. Morawski

Marcin L. Morawski na Liturgia.pl

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras. Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.