Żywe doświadczenie spotkania

Sobota V tygodnia okresu wielkanocnego, lit. słowa: Dz 16,1–10; J 15,18–21

Będą was prześladować, bo nie znają Tego, który posłał Jezusa. Ta prawda jest stale aktualna. I co ważne, prześladują nie jedynie ludzie niewierzący, ale także ludzie, którzy uważają się za wierzących! Bo nie znają Tego...

Charakterystyczny w tym miejscu jest sposób mówienia Jezusa o Bogu: Ten, który Mnie posłał. Nie określa Boga wprost słowami „Bóg” czy „Ojciec”, jak to robi w innych miejscach, ale wskazuje na Niego zaimkiem: „Ten, który…”, „Tego…”. Ten sposób wyrażania nie jest jedynie wybiegiem literackim, lecz niesie w sobie przekaz doświadczenia. W Księdze Wyjścia Bóg objawił swoje imię w podobny sposób:

Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: Jestem, Który Jestem. I dodał: Tak powiesz synom Izraela: Jestem posłał mnie do was. Mówił dalej Bóg do Mojżesza: Tak powiesz Izraelitom: Jestem, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was. To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia (Wj 3,14n).

Tutaj także nie mamy prostego wypowiedzenia imienia, jak np. Jezus, Piotr, ale samo imię wskazuje na konkretne doświadczenie Abrahama, Izaaka i Jakuba. W przypadku Ewangelii Jezus wskazuje na swoje doświadczenie. I trzeba powiedzieć, że cała nasza wiara opiera się na zawierzeniu Jego doświadczeniu. Jezus mówi te słowa do uczniów w Wieczerniku, ale nabierają one szczególnego znaczenia po zmartwychwstaniu. Ten, który Mnie posłał daje jednocześnie świadectwo o swojej mocy obdarowania życiem nawet pomimo śmierci. Spotkanie ze Zmartwychwstałym stanie się później fundamentem wiary przekazywanej na pokolenia. W Zmartwychwstaniu w pełni objawił się TEN, KTÓRY JEST. Nie da się tego doświadczenia sprowadzić do samej myśli. Wiemy, że po zmartwychwstaniu Pan Jezus nie przekazał uczniom żadnej nowej nauki. Wszystko, co miał do powiedzenia i nauczenia, przekazał im w czasie nauczania. Po zmartwychwstaniu jedynie daje im polecenie nauczania i szerzenia Ewangelii. Ale właśnie dopiero po spotkaniu ze Zmartwychwstałym i po Zesłaniu Ducha Świętego, czyli dopiero po doświadczeniu spotkania z rzeczywistością zmartwychwstania, uczniowie zrozumieli Jego naukę.

Istnieje nieprzezwyciężalne przeciwstawienie świata i wiary. Istnieje nienawiść świata do tych, którzy uwierzyli Jezusowi – znowu mamy do czynienia ze wskazaniem doświadczenia. Pomiędzy ludźmi ze świata i wierzącymi istnieje diametralna różnica w sposobie widzenia rzeczywistości i jej sensu. Granica pomiędzy tymi dwoma światami nie pokrywa się z podziałem na tych, którzy należą do Kościoła i tych, którzy są poza nim. Granica przebiega pomiędzy tymi, których Pan Jezus wybrał i tymi, którzy pozostali poza Jezusem. Przy czym w owym wyborze nie chodzi jedynie o zaproszonych do wspólnoty wierzących w Kościele, ale o żywe doświadczenie spotkania z Jezusem, który jest nie tylko Mesjaszem, ale także Drogą i Prawdą, i Życiem. Niektórzy mogą spotkać Go w prawdzie, nie kojarząc zupełnie z postacią Jezusa Chrystusa. Mówi o tym sam Jezus w nauce o sądzie ostatecznym (zob. Mt 25,31–46), a ponadto pisze św. Paweł w odniesieniu do Izraelitów, którzy z Mojżeszem wyszli z Egiptu (zob. 1 Kor 10,4). Jeżeli patrzymy na same słowa w kategoriach pojęciowych, to wybranie i spotkanie mają całkowicie różny sens. Można kogoś wybrać, nie spotykając się z nim i spotkać się z kimś, nie wybierając go. Inaczej jednak jest w sercu: tutaj wybranie i spotkanie jest tym samym. Nie może być mowy o wybraniu bez spotkania, a spotkanie w miłości jest od razu wezwaniem i wybraniem.

Natomiast relacja ze światem jest zewnętrzna i utrzymująca stale w zewnętrzności przy jednoczesnej tendencji do kontroli. Prawdziwa bliskość w spotkaniu stanowi wręcz zagrożenie dla świata, bo wychodzi poza struktury świata, kwestionując ich panowanie. Spotkanie prowadzi do zawierzenia, otwarcia na inność drugiego, a przez to na rezygnację z wszelkiej kontroli. A to, co najbardziej niebezpieczne, to pojawiające się wymaganie gotowości całkowitego poświęcenia się drugiemu aż do śmierci. W ten sposób powstaje nieprzezwyciężalna opozycja między tym, co światowe i tym, co wyrasta z żywej więzi z Bogiem. Każdy z nas musi doświadczyć w sobie samym takiej rozbieżności i wybrać: życie albo śmierć; spotkanie w miłości albo szukanie swego; zawierzenie albo panowanie… Granica przechodzi przez serce każdego z nas. Nie da się jej przekroczyć ot tak, z kaprysu, dla fantazji. Ona kosztuje trud znoszenia prześladowań, które przyjmują różny kształt.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 2b, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także