Boże oficjum i życie dominikańskie: Liturgia kształtuje życie dominikanów i umożliwia rozkwit ich duszpasterstwa

Jedną z dewiz Zakonu Dominikanów jest Laudare, Benedicere, Prædicare – chwalić, błogosławić, głosić. Chciałbym zasugerować nieco nietypową interpretację tego wyrażenia, która pomogłaby nam rozważyć miejsce oficjum w życiu dominikańskim, łącząc trzy słowa laudare, benedicere i prædicare z liturgią, studium i apostolatem. W pierwszym przypadku Kościół lubi mówić o oficjum jako o „ofierze chwały”.

Wprowadzenie

Na początku dzisiejszych rozważań na temat „Boskiego oficjum i życia dominikańskiego”[1], chciałbym przytoczyć cytat z Życia św. Katarzyny ze Sieny autorstwa Rajmunda z Kapui, który to cytat oddaje istotę miejsca liturgii godzin[2]w naszym dominikańskim życiu: “Bardzo często ukazywał się jej Pan i dłużej niż dotąd z nią przebywał. Niekiedy była z Nim jego błogosławiona Matka, niekiedy św. Dominik, niekiedy byli razem. (…) Najczęściej jednak przybywał sam, bez innych, i rozmawiał z nią w taki zażyły sposób, jak przyjaciel z przyjacielem. Dochodziło do tego, jak mi sama zażenowana mówiła, że odmawiał z nią psalmy, chodząc po pokoju, jak to się zdarza dwu zakonnikom lub duchownym odmawiać oficjum”[3].

Ten piękny fragment ukazuje dwie podstawowe kwestie, o których musimy pamiętać, gdy będziemy rozważać znaczenie boskiego oficjum dla nas jako dominikanów. Po pierwsze, publiczna liturgia Kościoła, w tym msza i liturgia godzin, jest w istocie uczestnictwem w modlitwie Chrystusa. Jak naucza Kościół, “Chrystus jest obecny zawsze w swoim Kościele, zwłaszcza w czynnościach liturgicznych (…). Jest obecny w swoim słowie, bo gdy w Kościele czyta się Pismo święte, On sam przemawia. Jest obecny, gdy Kościół modli się i śpiewa psalmy”[4].

Jak czytamy w konstytucjach waszego zgromadzenia, „przez boskie oficjum Chrystus prowadzi nadal w swym Kościele swoje kapłańskie dzieło uwielbienia Boga i przyczyniania się za zbawieniem świata”[5]. W doświadczeniu św. Katarzyny obecność Chrystusa jest odczuwana podczas modlitwy w szczególnie żywy sposób. Chociaż większość z nas nie ma przywileju doświadczania, że ​​Chrystus jest faktycznie obok nas, gdy modlimy się psalmami – w rzeczywistości czasami możemy odczuwać coś zupełnie odwrotnego w zależności od tego, z kim siedzimy w chórze! – to jednak jesteśmy pewni na mocy zapewnienia samego Chrystusa, że ​​„gdzie dwóch lub trzech zbiera się w moim imieniu, tam jestem pośród nich” (Mt 18, 20). Po drugie, ta historia spotkań Katarzyny z Jezusem przypomina nam, że wspólnotowa liturgia Kościoła, jakkolwiek wzniosła i wspaniała, nie zwalnia z konieczności osobistej, intymnej więzi z Jezusem, wykraczającej poza publiczny kult mszy i liturgii godzin. „Najczęściej jednak przybywał sam, bez innych, i rozmawiał z nią w taki zażyły sposób, jak przyjaciel z przyjacielem”. Kościół wyjaśnia, że ​​„życie duchowe nie ogranicza się do udziału w samej liturgii. Choć bowiem chrześcijanin powołany jest do wspólnej modlitwy, powinien także wejść do swego mieszkania i w ukryciu modlić się do Ojca”[6].

Zakładając Zakon Kaznodziejów, św. Dominik nakazał zarówno modlitwę wspólnotową, jak i konieczność zachowania czasu na tak zwaną „modlitwę w ukryciu” (oratio secreta) – termin, który jedna z ostatnich kapituł generalnych braci dominikanów postanowiła przywrócić na miejsce nowszego określenia „modlitwa osobista” (oratio privata)[7]. Humbert z Romans, którego trudno oskarżyć o brak szacunku dla oficjalnej liturgii, zauważa półżartem, że chociaż oficjum jest ustanowione przez Kościół, to modlitwa w ukryciu jest ustanowiona przez samego Boga![8]

Chociaż nie będziemy w tym kontekście głębiej badać podobieństw i różnic między modlitwą wspólnotową i indywidualną, to należy przypomnieć, że modlitwa indywidualna zarówno wypływa z naszej modlitwy wspólnotowej, jak też pomaga nam powracać do modlitwy wspólnotowej z jeszcze większym oddaniem. Innymi słowy, dyskusja na temat boskiego oficjum w życiu dominikańskim nie wyczerpuje wszystkiego, co można powiedzieć o dominikańskiej modlitwie.

Skoncentruję się teraz na dwóch aspektach celebracji liturgii godzin w życiu dominikanów: po pierwsze, na relacji między liturgią a studium i apostolatem; po drugie, na znaczenie boskiego oficjum jako officium, czyli obowiązku lub urzędu.

Laudare, Benedicere, Prædicare

Jedną z dewiz Zakonu Dominikanów jest Laudare, Benedicere, Prædicare – chwalić, błogosławić, głosić. Chciałbym zasugerować nieco nietypową interpretację tego wyrażenia, która pomogłaby nam rozważyć miejsce oficjum w życiu dominikańskim, łącząc trzy słowa laudare, benedicereprædicare z liturgią, studium i apostolatem. W pierwszym przypadku Kościół lubi mówić o oficjum jako o „ofierze chwały”. Jak wymownie napisał papież Paweł VI:

Ofiara uwielbienia jest ofiarowaniem składanym przez usta na cześć Pana w psalmach i hymnach, nabożnie uświęcającym godziny, dni i lata jako czas czci, z ofiarą Eucharystii w jego centrum, jak jaśniejące słońce, przyciągającą wszystko inne do siebie.[9] W drugim przypadku zwróćmy uwagę na dosłowne znaczenie słowa „benedicere”: „dobrze mówić”. Czymże zaś jest studium, jeśli nie próbą uchwycenia sensu rzeczywistości, próbą dobrego mówienia czy też wyrażenia prawdy? W trzecim przypadku, jako dominikanie powinniśmy być wrażliwi na to, że głoszenie jest pojęciem analogicznym: możemy tu pomyśleć o Bogu Ojcu wypowiadającym, a raczej głoszącymSłowo, które samo jest pełnią objawienia; o głoszeniu Chrystusa, przez swoje słowa i czyny objawiającym Ojca; o przepowiadaniu Apostołów ustanowionych przez Chrystusa; o przepowiadaniu biskupów i ich delegatów, prezbiterów; wreszcie możemy pomyśleć o tych formach chrześcijańskiego nauczania, życia i kultu, które przekazują każdemu pokoleniu wszystko to, czym Kościół jest i wszystko, w co wierzy[10]. W tym szerokim rozumieniu głoszenia różne formy apostolatu dominikańskiego, np. nauczanie, odgrywają integralną rolę w przekazywaniu wiary.

Jak te trzy wymiary pasują do siebie? Nieodłącznym elementem życia dominikańskiego jest pewne napięcie między czynnym a kontemplacyjnym aspektem naszego powołania. Zostawiając chwilowo na boku kwestię szczególnego powołania sióstr klauzurowych w Zakonie Kaznodziejskim, należy powiedzieć, że tak bracia dominikanie jak i siostry dominikanki są wezwani do odnalezienia równowagi między apostolstwem głoszenia i nauczania a kontemplacyjnymi wymiarami modlitwy wspólnotowej, regularnych obserwancji i wspólnego życia. W historii Zakonu zdarzały się momenty, w których harmonia ta została utracona, a zatem jest ustawicznym obowiązkiem dominikanów, by badać i odnawiać własną wierność tej równowadze. Jak napisał wielki historyk zakonu dominikańskiego, William Hinnebusch: „Każda reforma i każda odnowa Zakonu Kaznodziejskiego dokonała się poprzez odnowienie kontemplacyjnego ducha apostolskiego[11].

Jednym z głównych tekstów pozwalających zrozumieć tę równowagę jest odpowiedź św. Tomasza z Akwinu na pytanie: „Czy zakon prowadzący życie kontemplatywne jest wyższego rzędu niż zakon spełniający dział życia apostolskiego?” W artykule tym Tomasz konkluduje, że ideałem jest połączenie życia kontemplacyjnego z apostolskim głoszeniem i nauczaniem, do których kontemplacja winna prowadzić: „Jak bowiem czymś więcej jest oświecać niż tylko świecić, tak czymś większym jest podawanie innym tego, co się przekontemplowało, niż samo tylko kontemplowanie[12]. Należy zauważyć, że dla Tomasza te dwa wymiary są ze sobą nierozerwalnie związane: nie jest to tylko kwestia „odrobienia” dziennego przydziału modlitwy i wypełnienia swoich zadań duszpasterskich, tak jakby oba te aspekty były wprawdzie niezbędne, ale niezwiązane ze sobą, ale raczej jest tak, że kontemplacja ma przynieść owoce w duszpasterstwie[13].

W zakonie dominikanów liturgia i studium nie są tylko celem samym w sobie, chociaż oczywiście posiadają swoją wrodzoną godność, ale dodatkowo przygotowują nas do apostolatu i wspierają w nim. Z kolei owoce apostolatu prowadzą nas na nowo do modlitwy i studium: mamy okazję modlić się za tych, których spotykamy, i chwalić Boga za błogosławieństwa, jakie otrzymujemy w naszym duszpasterzowaniu, jak też mamy nową motywację do nauki, aby odpowiedzieć na pytania i problemy, które napotykamy w naszej pracy apostolskiej.

W tym miejscu możemy rozważyć fragment Dialogu św. Katarzyny, w którym Bóg Ojciec porusza problem kontemplacji jako celu samego w sobie: “teraz powiem ci o drugim złudzeniu tych, którzy całą swą przyjemność pokładają w doznawaniu pociechy wewnętrznej. Do tego stopnia, że często widząc bliźniego w potrzebie duchowej lub doczesnej, pod pozorem cnoty wstrzymują się od udzielenia mu pomocy: “Tracę przez to, mówią, pokój i spoczynek ducha i nie odmawiam godzin oficjum w przepisanym czasie” (…). Myli ich własne pragnienie duchowego zadowolenia (…). Nakazałem wszystkie ćwiczenia, wszystkie modlitwy ustne i myślne, aby doprowadzić duszę do doskonałej miłości ku Mnie i ku bliźniemu, i zachować ją w tej miłości”[14].

W opinii Hinnebuscha miłość Boga i miłość bliźniego znajdują równowagę w tym, co określa on jako „wertykalny” i „horyzontalny” wymiar życia dominikanów. Wymiar wertykalny dotyczy naszego stosunku do Boga, zaś horyzontalny dotyczy naszego stosunku do innych ludzi – zarówno naszych braci i sióstr we wspólnocie, jak i tych, których spotykamy w świecie. Dla o. Hinnebuscha, “to właśnie wymiar pionowy czyni dominikanina, zaś wymiar poziomy pozwala mu rozwijać się w byciu posłaniu do świata miłości bliźniego, miłości, której dominikanin uczy się, gdy łaska otwiera jego duszę na Boga”[15]. Jak stwierdza dalej, „pionowa faza życia dominikańskiego stwarza osoby konsekrowane – mężczyzn i kobiety oddanych sprawom Bożym”. A jednak trzeba podkreślić, że to „stworzenie” osób konsekrowanych nie jest czymś jednorazowym – liturgia to przecież nie tylko kwestia formacji początkowej, ale coś, w czym ciągle uczestniczymy przez całe nasze dominikańskie życie. A zatem poprzez liturgię jesteśmy nieustannie stwarzani na nowo jako dominikanie – wciąż będąc kształtowanymi na obraz św. Dominika.

W traktacie o sakramentach w Summa Theologiae św. Tomasz używa sugestywnego zwrotu „obrzęd życia chrześcijańskiego”[16]. W pewnym sensie każdy aspekt życia chrześcijanina ma charakter liturgiczny. Sakramenty, od chrztu do namaszczenia chorych, towarzyszą nam w każdym momencie naszego życia jako chrześcijan, od narodzin do śmierci[17], a podczas Eucharystii wierni są zachęcani do ofiarowania wszystkich swoich radości i zmagań wraz z ofiarą Mszy świętej[18]. Jako dominikanie, oprócz obrzędów sakramentalnych, które są przywilejem wszystkich chrześcijan, dysponujemy odpowiednim zestawem liturgii dostosowanych do naszego życia zakonnego. Tak jak chrzest czyni nas chrześcijanami, tak przez nasze obłóczyny jesteśmy czynieni dominikanami. Jesteśmy umacniani w naszej dominikańskiej tożsamości poprzez codzienne modlitwy i wspólnotowe obserwancje, a ekonomia sakralna i liturgia dominikańska splatają się, gdy codziennie uczestniczymy w Najświętszej Ofierze Mszy Świętej. Potwierdzamy nasze dominikańskie powołanie poprzez obrzęd profesji. W końcu jesteśmy powierzani Bogu poprzez tradycyjne dominikańskie zwyczaje i obrzędy pogrzebowe, przypisane na moment śmierci i pochówku dominikanina. Gdy przyjrzymy się szerzej liturgii dominikańskiej, możemy pełniej zrozumieć, że to, co formuje nasze dominikańskie doświadczenie, to praktyka trwająca całe życie. Jak pisze o. Hinnebusch, “Dominik wybrał liturgię jako główny składnik dla dominikańskiego środowiska”[19]. Uczynił tak nie dlatego, że miałby to być jedyny cel Zakonu, ale dlatego, że to liturgia czyni nas dominikanami; to liturgia nadaje kształt naszemu życiu i pozwala kwitnąć naszemu apostolatowi.

Officium

Po rozważeniu roli, jaką liturgia odgrywa w naszym życiu jako dominikanów, skupimy się teraz na miejscu Boskiego Oficjum w życiu liturgicznym zakonu. W średniowieczu zakon dominikański używał terminu officium w odniesieniu do całej liturgii, tj. zarówno godzin kanonicznych, jak i mszy. Zaletą tej praktyki jest niewątpliwie to, że ukazuje one jasno połączoną rzeczywistość i mszy liturgii godzin jako obowiązek i przywilej Kościoła[20]. Zarówno msza, jak i oficjum są formami „ofiary uwielbienia”, o której mowa w psalmach. Jak powiedział Sobór Watykański II, Chrystus “ten urząd kapłański wykonuje nadal przez swój Kościół, który nieustannie wielbi Boga i wstawia się za zbawienie całego świata nie tylko przez odprawianie Eucharystii, lecz także innymi środkami, zwłaszcza przez modlitwę brewiarzową.”[21]

Idąc dalej, skupimy się na oficjum we współczesnym znaczeniu tego słowa, ale należy pamiętać, że wypływa ono z Eucharystii i do niej na nowo prowadzi w sposób analogiczny do relacji życia czynnego i kontemplacyjnego. Może tak już się przyzwyczailiśmy do brzmienia słów „boskie oficjum”, że nie myślimy już o ich podstawowym znaczeniu: czym tak naprawdę jest „oficjum” (ang. office)? Słowo „office” ma kilka różnych znaczeń[22]: oprócz niemożliwego do zastosowania tutaj znaczenia “pomieszczenie lub budynek, w którym wykonuje się swoją pracę”, office może być „stanowiskiem władzy, zaufania lub służby, zazwyczaj o charakterze publicznym”, lub „usługą lub uprzejmością wyświadczoną innej osobie lub grupie ludzi”[23]. Łacińskie słowo officium również oznacza dobrowolnie przyjętą służbę lub wypełnienie obowiązku.

Dla dominikanów Boskie Oficjum obejmuje oba te znaczenia słowa officium, ponieważ jest to obowiązek dobrowolnie przyjęty, jak też przywilej naszego stanu życia. Oficjum jest rzeczywiście zobowiązaniem zakonników, ale jest też zaszczytem, ​​ponieważ daje nam specjalny przystęp do Pana jako oficjalni przedstawiciele Kościoła. Sobór Watykański II opisuje rolę zakonników modlących się officium za pomocą bardzo podniosłych słów: “gdy kapłani oraz inne do tego przez Kościół wyznaczone osoby (…) wykonują tę przedziwną pieśń chwały, wówczas jest to prawdziwie głos Oblubienicy, przemawiającej do Oblubieńca. Co więcej, jest to modlitwa Chrystusa i Jego Ciała zwrócona do Ojca”[24].

Według Ojców Soboru to właśnie ta godność nadaje liturgii godzin zarówno charakter obowiązku, jak i przywileju: “wszyscy poświęcający się tej modlitwie wypełniają zadanie Kościoła i zarazem uczestniczą w najwyższym zaszczycie Oblubienicy Chrystusa, ponieważ oddając Bogu chwałę, stoją przed tronem Bożym w imieniu Matki Kościoła”[25].

Warto zatrzymać się i zastanowić, w jaki sposób Boskie Oficjum jest zarówno obowiązkiem, jak i przywilejem nas jako zakonników. Możemy zacząć od rozważenia Ps 116: „wypełnię me śluby dla Pana przed całym jego ludem” (Ps 116, 14). Jako zakonnicy, powołani przez nasze konstytucje, aby odprawiać publiczną modlitwę Kościoła – to znaczy modlić się w obecności ludu Pańskiego – nasz udział w oficjum jest zgodny z naszym ślubem posłuszeństwa[26].

Wszystkie istoty ludzkie, jako stworzenia Boże, są zobowiązane składać Bogu chwałę i uwielbiać Go oddając Mu cześć; jednak ponieważ jako osoby zakonne jesteśmy całkowicie poświęceni Bogu przez ślub posłuszeństwa, nasze uwielbienie ma szczególny charakter. Warto tu przypomnieć naukę św. Tomasza, że ​​jest lepsze i zasługuje na większą nagrodę wykonać jeden i ten sam czyn ze ślubem niż bez niego[27]. Ponieważ ślub jest aktem religijnym, nadaje on wszystkim naszym działaniom wykonywanym pod posłuszeństwem głębszy cel i znaczenie jako skierowanym ku Bogu, któremu ostatecznie jesteśmy winni nasze posłuszeństwo. Kiedy praktykujemy cnotę religii w posłuszeństwie, nasza modlitwa jest głębiej oddana Bogu i jesteśmy umacniani w wypełnianiu ogólnoludzkiego obowiązku adoracji Stwórcy.

Obowiązkowy charakter officium pomaga nam również pamiętać, że znaczenie i wartość liturgii wykracza poza nasze chwilowe odczucia i pragnienia. Indywidualna modlitwa wymaga z naszej strony pewnej spontaniczności i często słusznie koncentruje się na naszych bieżących zajęciach lub doświadczeniach. Z drugiej strony liturgia zaprasza nas do wzięcia udziału w modlitwie szerszej wspólnoty. Jedną z konsekwencji tego jest fakt, że liturgia nie zawsze wyraża naszą osobowość czy też nasze uczucia, jakie przeżywamy w danym momencie.

Czasami na przykład musimy odmówić psalm dziękczynienia, gdy akurat osobiście przeżywamy zmagania, które wydają się raczej przytłaczające. Podobnie problemem może być to, że czasami trudno jest się ucieszyć konkretną muzyką, którą mamy śpiewać, czy wystrojem kaplicy, czy jeszcze czymś innym. Wszystkie te kwestie są realne i nie należy ich ignorować. Biorąc pod uwagę centralne znaczenie liturgii w naszym życiu, napięcia tego typu czasami wydawać się przytłaczające. Sednem osobistej odpowiedzi na te trudności jest uznanie, że liturgia wykracza poza nasze osobiste preferencje, pozwalając nam wspólnie wielbić Boga w oficjalnej liturgii Kościoła. Przypomnienie sobie, że wypełniamy tu nasz obowiązek modlitwy ze wspólnotą pomaga nam też nie zapominać, że sama wspólnota wypełnia swój obowiązek uczestnictwa w formie modlitwy, która również wykracza poza jej własne granice.

Liturgia jest nie tylko modlitwą moją czy nawet modlitwą mojej wspólnoty, ale jest ona modlitwą całego Kościoła. Jest to niezwykle wyzwalający fakt. Zobowiązanie do officium, które wcale nie ma na celu wzbudzenia w nas poczucia ciężaru, w rzeczywistości uwalnia nas od tyranii chwili. Oznacza to, że nawet jeśli nie cieszy mnie modlitwa liturgią w tym konkretnym momencie, to nadal uczestniczę w modlitwie Kościoła. Nie muszę mówić „podoba mi się to”, jeśli chodzi o konkretny hymn lub sposób śpiewania. W końcu posłuszeństwo leży w woli, a nie w umyśle. Niemniej jednak te sytuacje stwarzają nam okazję do uwewnętrznienia działania modlitwy. Kiedy bierzemy udział w liturgii Kościoła, ciężar nie spoczywa tylko na mnie – jestem częścią całej wspólnoty na modlitwie. „Jeden drugiego brzemiona noście, i tak wypełnicie prawo Chrystusowe” (Ga 6, 2). Wspólnotowo celebrowana liturgia godzin, mimo że jest obowiązkiem, przypomina nam słowa Chrystusa, że ​​„moje jarzmo jest słodkie, a moje brzemię lekkie” (Mt 11,30).

Boskie Oficjum jako przywilej

Oprócz jego obligatoryjnego charakteru warto również podkreślić, że boskie oficjum jest przywilejem naszego życia zakonnego. Jest tak z kilku powodów: po pierwsze, daje nam zaszczytne miejsce w oddawaniu czci Bogu, pozwalając nam spełniać publiczną rolę w chwale oddawanej Mu przez Kościół; po drugie, daje nam szczególny udział w dziedzictwie naszego Zakonu Kaznodziejskiego; po trzecie, przekazuje nam szczególnie skuteczną moc modlitwy wstawienniczej.

Według Soboru Watykańskiego II, “liturgia ziemska daje nam niejako przedsmak uczestnictwa w liturgii niebiańskiej, odprawianej w mieście świętym Jeruzalem, do którego pielgrzymujemy, gdzie Chrystus siedzi po prawicy Bożej jako sługa świątyni i prawdziwego przybytku”[28]. Kiedy zastanawiamy się nad niebiańskim charakterem naszego ziemskiego kultu, następujący fragment z Ps 68 wskazuje na zaszczytne miejsce, jakie zajmujemy poprzez nasze przeznaczenie do boskiego oficjum: “Oto widać, Boże, Twój pochód, pochód Boga mego i Króla do świątyni. Przodem idą śpiewacy, na końcu harfiarze, w środku dziewczęta uderzają w bębenki”[29]. Dzięki przywilejowi powołania do recytacji oficjum otrzymujemy honorowe miejsce na spotkaniu liturgii ziemskiej i niebieskiej. Oczywiście ten zaszczyt nie ma na celu wzbudzić w nas poczucia wyższości, ale raczej ma nas prowadzić do bliższego kontaktu z Jezusem. Jak pisał generał Zakonu Kaznodziejskiego, o. Bruno Cadoré, w Liście o liturgicznym celebrowaniu godzin: “Nie chodzimy do chóru przede wszystkim po to, aby wypełnić zobowiązanie, które podjęliśmy; raczej gromadzimy się w chórze po to, aby razem czekać na Tego, który przychodzi, aby Go przyjąć, a przede wszystkim by nauczyć się Go rozpoznawać”[30].

W liturgii godzin jesteśmy upoważnieni do działania w imieniu Kościoła, sprawując publiczną liturgię w obecności wiernych. Ojciec Bruno zauważa, że “Dominik poprosił swoich braci, aby publicznie celebrowali liturgię godzin. Każdego dnia nasze wspólnoty są proszone o otwarcie swojej modlitwy na świat (…). Tak więc celebracja liturgiczna jest nieodzowną częścią naszej misji ewangelizacyjnej [szerzenia Kościoła aż po krańce ziemi]. Jest to aspekt naszego urzędu głoszenia”[31]. Anegdota z pierwszych lat Zakonu ukazuje wartość, jaką przywiązywano do publicznego celebrowania liturgii. Kiedy bracia założyli klasztor św. Jakuba w Paryżu, nowa fundacja znalazła się na terytorium kontrolowanym przez kanoników katedry Notre Dame. Obawiając się być może utraty dochodów, spowodowanej potencjalnym odpływem wiernych do kościoła dominikanów, kanonicy odmówili pozwolenia na publiczne nabożeństwa w kościele św. Jakuba – bracia mogli odprawiać oficjum, lecz musieli robić to za zamkniętymi drzwiami. Św. Dominik dowiedział się o sytuacji i poinformował o tym papieża Honoriusza III,

który w listopadzie 1219 r. interweniował na rzecz prawa braci do publicznego celebrowania liturgii w ramach ich apostolatu na rzecz miasta Paryża[32]. Do pierwszych owoców tego apostolatu liturgicznego należały powołania Jordana z Saksonii i Henryka z Kolonii. Jak opisuje bł. Jordan, “znaleźliśmy się więc wszyscy trzej u Świętego Jakuba, a gdy bracia zaśpiewali responsorium Immutemur habitu, weszliśmy między nich niespodziewanie, lecz w porę, i zaraz zwlekliśmy z siebie dawnego człowieka, a przyoblekliśmy na tym miejscu nowego, aby dokonało się w nas to, o czym bracia śpiewali”[33].

Może się zdarzyć w praktyce, że niektóre kaplice klasztorne są niedostępne dla wiernych. Z kolei w miejscach, w których wierni świeccy mogą być obecni, pojawiają się czasami delikatne kwestie dotyczące udziału ludzi, którzy nie są przyzwyczajeni do naszych własnych sposobów śpiewania lub zwyczajów modlitwy. W istocie jest to kwestia, która sięga początków Zakonu – w eseju Humberta z Romans o urzędzie kantora autor zauważa, że ​​jednym z obowiązków kantora jest „naprawienie” błędów pojawiających się, gdy odwiedzający klasztor nie-dominikańscy duchowni próbowali śpiewać z braćmi![34] Pytanie, jak sprawić, by nasze celebracje liturgiczne były prawdziwie publiczne, jednocześnie bez utraty szczególnego charakteru modlitwy wspólnotowej, jest kwestią, do której należy podchodzić z rozwagą i delikatnością. Niemniej jednak należy pamiętać, że publiczny charakter liturgii godzin nie zależy od obecności gości z zewnątrz, ale od natury samej czynności, nawet w przypadku modlitwy brewiarzowej odmawianej przez zakonnika w pojedynkę.

Ta publiczna natura liturgii jest częściowo wynikiem naszego statusu jako istot ludzkich, z duszą i ciałem. Dokument Soboru Watykańskiego II o wolności wyznania zawiera uderzające nauczanie o stosunku liturgii do ciała: “praktykowanie bowiem religii polega z samej jej istoty przede wszystkim na wewnętrznych aktach dobrowolnych i swobodnych, przez które człowiek bezpośrednio się ustosunkowuje do Boga; aktów tego rodzaju żadna władza czysto ludzka nie może ani nakazywać, ani zabraniać. Sama zaś społeczna natura człowieka wymaga, aby człowiek wewnętrzne akty religijne ujawniał na zewnątrz, aby łączył się z innymi ludźmi w dziedzinie religii, wyznawał swą religię na sposób społeczny”[35].

Dla Humberta z Romans w boskim kulcie istnieje głęboka jedność serca, ust i ciała[36]. . Według św. Tomasza z Akwinu używanie ciała i głosu w kulcie bożym pomaga wzbudzić pobożność w sercu osoby sprawującej kult i pozwala służyć Bogu wszystkim, co od niego otrzymała, a więc nie tylko umysłem, ale i ciałem[37]. Głos w sposób szczególny pomaga pobudzić “wewnętrzną nabożność, która myśl naszą wznosi ku Bogu”[38]. Jak wyjaśnia Tomasz, “modlitwa ustna nie ma na celu ujawniać Bogu czegoś nieznanego mu, ale zwrócenie myśli modlącego się lub innych ku Bogu”[39]. Jak pisze Tomasz w innym miejscu, “w stosunku do Boga posługujemy się ustami nie po to, by Jemu, znawcy naszych serc, coś ujawnić, lecz w tym celu, by nas samych oraz słuchaczy pobudzić do Jego czci. Dlatego chwalenie Go przy pomocy ust jest konieczne nie ze względu na Boga, ale ze względu na samego człowieka wielbiącego Boga, gdyż chwaląc Go, rozpala w sercu miłość ku Niemu”[40].

Tomasz wskazuje następnie, że „słusznie wprowadzono śpiew na chwałę Bożą, aby dusze ułomnych ludzi pobudzić do nabożeństwa”[41], choć w typowy dla dominikanina sposób dodaje, że “szlachetniejszy jest sposób pobudzania ludzi do nabożeństwa przez naukę i kazanie, niż przez śpiew”[42].

Kolejnym przywilejem boskiego oficjum, o którym można by wspomnieć, jest to, że zapewnia nam ono specjalny tryb wstawiennictwa do Boga. W oficjum łączymy nasz głos z Chrystusem, który swój “urząd kapłański wykonuje nadal przez swój Kościół, który nieustannie wielbi Boga i wstawia się za zbawienie całego świata”[43]. Możemy to sformułować w mocniejszych słowach, mówiąc, że kiedy modlimy się liturgią godzin, to odgrywamy pewną rolę w historii zbawienia, ponieważ Kościół powierzył nam, jako osobom konsekrowanym, to zadanie modlitwy wstawienniczej.

Oficjum to także uprzywilejowany sposób modlitwy za zmarłych. Jedną z oznak tego faktu jest nacisk, jaki kładą konstytucje waszego zgromadzenia, aby oprócz celebracji Mszy za zmarłych oficjum za zmarłych było odmawiane za każdym razem, gdy umiera siostra[44]. Potwierdzenie tej praktyki znajduje się w Dialogu św. Katarzyny ze Sieny, w którym Bóg mówi Katarzynie o znaczeniu odmawiania oficjum za dusze w czyśćcu: „Dając jałmużnę i każąc moim sługom odmawiać oficjum, przez post i modlitwę w stanie łaski, możesz dzięki memu miłosierdziu skrócić ich czas kary”[45]. List o. Brunona o liturgii godzin zawiera uderzający opis tego wstawienniczego charakteru oficjum: “z pokorą przyjmijcie łaskę, jaką daje nam Bóg, abyśmy wstawiali się u Niego za światem i mówili Mu o tych, których polecamy w naszej modlitwie. Przyjmijcie również tę łaskę, przez którą Bóg dotyka naszego życia, kiedy prosimy Go o zbawienie świata. Miejcie odwagę uwierzyć, że dzień po dniu dzięki modlitwie wstawienniczej Duch kształuje nas na obraz Syna, który modli się do Ojca, mimo nieporadności i niegodności naszych słów”[46].

Konkluzja

Podsumowując krótko, dla dominikanów boskie oficjum jest zarówno obowiązkiem, jak i przywilejem, który odgrywa centralną, ale nie wyłączną rolę w naszym życiu. Przygotowuje nas do apostolstwa, pomaga nam pozostać zakorzenionymi w życiu modlitwy, a przede wszystkim ugruntowuje nas w ścisłej komunii z Chrystusem. Chociaż możemy nie odczuwać Jego obecności w tak namacalny sposób, w jaki było to udziałem św. Katarzyny, to jednak możemy być pewni, że kiedy odmawiamy boskie oficjum, psalmy odmawia z nami nasz Pan.

Innocent Smith OP

Tłumaczenie: Łukasz Miśko OP

 


[1] Artykuł powstał w oparciu o prezentację pod tym samym tytułem wygłoszoną przez autora w domu generalnym Zgromadzenia Sióstr Św. Dominika pw. Św. Cecylii w Nashville, Tennessee, a ukazał się drukiem w kwartalniku Sacred Music, lato 2018, vol. 145, nr 2, s. 33-43.

[2] Autor preferuje zwrot “boskie oficjum” (ang. Divine Office), który w literaturze polskiej częściej jest zastępowany określeniem “Liturgia Godzin”. W tłumaczeniu oba te zwroty będą używane zamiennie, chyba że kontekst oryginału zawęża znaczenie do jednego z nich (przyp. tł.).

[3] Rajmund z Kapui, Żywot świętej Katarzyny ze Sieny, przeł. Kalikst Suszyło OP, W Drodze 2010, s. 131-132.

[4] Sacrosanctum Concilium, 7. Por. Pius XII, Encyklika Mediator Dei, 20. Temat sprawczej obecności Chrystusa w czynności liturgicznej ma bogatą tradycję, zwłaszcza w dziełach św. Augustyna.

[5] The Rule of Saint Augustine and the Constitutions of the Sisters of Saint Dominic of Saint Cecilia of Nashville, Tennessee, Approved November 22, 1985, Feast of Saint Cecilia, §48, s. 33; por. Sacrosanctum Concilium, 83.

[6] Sacrosanctum Concilium 12.

[7] Akta Kapituły Generalnej Wyborczej Zakonu Kaznodziejskiego, sprawowanej w Rzymie w dniach od 1 do 21 września 2010 pod przewodnictwem br. Brunona Cadorego, Generała całego Zakonu Kaznodziejskiego, Warszawa 2012, prośba 78 (s. 49): “Prosimy o zastąpienie wyrażenia oratio privata (KKZ 40 i 66 I) wyrażeniem oratio secreta, jako bardziej zgodnym z naszą dominikańską tradycją.” Zob. Antolin Gonzalez Fuente, “From ‘Secret’ Prayer to Meditation,” tł. Tomás Martín Rosado, Dominicana, 55:1 (2012), 90–107.

[8] Humbert of Romans, “Expositio in Constitutiones,” w Opera de vita regulari, ed. Joachim Joseph Berthier (Rome: A. Befani, 1889), vol. 2, s. 1–178. Więcej o rozumieniu liturgii u Humberta z Romans pisze Innocent Smith, “Dominican Chant and Dominican Identity,” Religions, 5 (2014): 961–71.

[9] Paweł VI, List apostolski Sacrificium Laudis (16 sierpnia 1966)

[10] Dei Verbum 8: “Kościół w swej nauce, w swym życiu i kulcie uwiecznia i przekazuje wszystkim pokoleniom to wszystko, czym on jest i to wszystko, w co wierzy.”

[11] William A. Hinnebusch, Renewal in the Spirit of St. Dominic (Washington, D.C.: Dominicana, 1968).

[12] Św. Tomasz z Akwinu, Summa Theologiae, II-II.188.6, tł. i oprac. Pius Bełch OP, Londyn 1982.

[13] Tomasz czyni ważne rozróżnienie między czynnościami wynikającymi z kontemplacji, takimi jak głoszenie i nauczanie, a czynnościami, które polegają wyłącznie na działaniu zewnętrznym, takim jak dawanie jałmużny i gościnność.

[14] Św. Katarzyna ze Sieny, Dialog o Bożej Opatrzności, czyli księga boskiej nauki, przeł. Leopold Staff, Poznań 2001, s. 157-158.

[15] Hinnebusch, Renewal, s. 17 (tł. wł.).

[16] W angielskim oryginale “the rite of the Christian life”. Wydaje się, że autor ma na myśli zwrot “cultus Dei secundum religionem Christianae vitae”, użyty przez Tomasza w STh III.65.1 (ordinantur sacramenta Ecclesiae ad […] perficiendum hominem in his quae pertinent ad cultum Dei secundum religionem Christianae vitae), do którego to fragmentu Summy autor odsyła w kolejnym przypisie (przyp. tł.).

[17] Św. Tomasz z Akwinu, STh III.65.1.

[18] Por. Lumen Gentium 34, Sacrosanctum Concilium 48.

[19] Hinnebusch, Renewal, 4.

[20] W średniowiecznej liturgii dominikańskiej istniał precyzyjnie dopracowany system wzajemnych odniesień między mszą a officium w czytaniach, responsoriach i modlitwach używanych w obu formach liturgii.

[21] Sacrosanctum Concilium 83.

[22] Autor analizuje znaczenia słowa office w języku angielskim (przyp. tł.).

[23] New Oxford American Dictionary.

[24] Sacrosanctum Concilium 84.

[25] Sacrosanctum Concilium 85, 98.

[26] Powinniśmy przypomnieć, że zgodnie z Konstytucjami waszego zgromadzenia „ani siostry, ani wspólnota nie są zobowiązane do odmawiania liturgii godzin pod groźbą grzechu” (The Rule of Saint Augustine and the Constitutions of the Sisters of Saint Dominic of Saint Cecilia, §54, s. 34).

[27] STh II-II.88.6, odpowiedź 3: “kto czyni coś bez ślubu, może mieć mocną wolę co do tego poszczególnego dzieła, które wykonuje i wówczas, gdy je wykonuje; nie ma jednak woli na stałe umocnionej ku przyszłości, takiej, jaką ma ten, kto zobowiązał swoją wolę, i to zarówno przed wykonaniem tego dzieła, jak i w wielokrotnym jego wykonaniu” (przyp. tł.).

[28] Sacrosanctum Concilium 8.

[29] Ps 65, 25-26

[30] Bruno Cadoré OP, “Laudare, Prædicare, Benedicere: Letter on the Liturgical Celebration of the Hours,” 31.05. 2012, s. 2, dostępny w archiwum na głównej stronie Zakonu Kaznodziejskiego (https://www.op.org/documents/#617-643-wpfd-bro-bruno-cadore-o-p-2010-2019-5_letters-of-masters-of-the-order-p2, dostęp 23.10.2020).

[31] Cadoré, Letter, s. 5.

[32] William Hinnebusch, The History of the Dominican Order: 1. Origins and Growth to 1500, New York: Alba House, 1966, s. 63.

[33] Bł. Jordan z Saksonii, Książeczka o początkach Zakonu Kaznodziejów, tł. Mirosław Wylęgała OP, Warszawa 2008, §75, s. 56. Responsorium wspomniane przez bł. Jordana to jedno z responsoriów przeznaczonych na obrzęd posypania głów popiołem w Środę Popielcową: Immutemur habitu in cinere et cilicio; jejunemus, et ploremus ante Dominum; quia multum misericors est dimittere peccata nostra Deus noster (Zamieńmy nasze szaty na popiół i wór pokutny; zacznijmy post i zapłaczmy przed Panem; bo Bóg nasz jest bogaty w miłosierdzie, by odpuścić nam grzechy) – przyp. tł.

[34] William Hinnebusch, The History of the Dominican Order: 2 Intellectual and cultural life to 1500, New York: Alba House, 1973, s. 242.

[35] Dignitatis Humanae 3.

[36] Humbert z Romans, Expositio in Constitutiones, in J. J. Berthier, ed., Opera de vita regulari, Rome: Typis A. Befani, 1889, vol. II, s. 160.

[37] STh II-II.83.12, w: Suma teologiczna, II-II, q. 81–100: Religijność, t. 19, tłum. i oprac. F. W. Bednarski OP, Londyn 1971.

[38] Ibid.

[39] Ibid.

[40] STh II-II.91.1, wyd. cyt.

[41] STh, II-II.91.2, wyd. cyt.

[42] Ibid.

[43] Sacrosanctum Concilium 83.

[44] The Rule of Saint Augustine and the Constitutions of the Sisters of Saint Dominic of Saint Cecilia, §66, s. 37. Dla braci Zakonu Kaznodziejów prawo zakonne stanowi, że w przypadku śmierci brata 1) klasztor, w którym umarł, oraz klasztor jego asygnaty mają odprawić za niego oficjum i Mszę św. żałobną; 2) w całej prowincji, której był synem, każdy kapłan i każdy klasztor mają odprawić po jednej Mszy św., a każdy brat niebędący kapłanem ma wziąć udział w jednej Mszy św. (przyp. tł.)

[45] St. Catherine of Siena, The Dialogue, tr. Suzanne Noffke, New York: Paulist Press, 1980, §149, s. 313. Tłumaczowi nie udało się zidentyfikować tego fragmentu w polskim wydaniu.

[46] Cadoré, Letter, s. 5.

Zobacz także