Czym jest Ofiara Chrześcijan? #3

Śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa wypełniły wszelkie dążenia ofiarnego kultu Starego Testamentu. W pewnym sensie naturalnym byłoby więc oczekiwać, że w życiu chrześcijan więcej ofiar nie potrzeba. Możemy jedynie świętować i z wdzięcznością wspominać tamtą, złożoną dwa tysiące lat temu.

Ciała na ofiarę

Wbrew temu jednak, Nowy Testament i tradycja chrześcijańska wciąż mówi o ofiarach chrześcijan. Święty Paweł w 12. rozdziale Listu do Rzymian wzywa: A zatem proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej. Nasze ciała, czyli w języku Pawła całe nasze stworzone człowieczeństwo, ma się stać ofiarą. Ofiarą żywą, świętą, Bogu przyjemną i rozumną! Gdy mowa o składaniu ofiary z własnego ciała, to trudno, by chrześcijańska myśl nie skierowała się od razu do Chrystusa i jego jedynej ofiary – złożonej właśnie z własnego ciała. Wprost pisze o tym św. Piotr: wy również, niby żywe kamienie, jesteście budowani jako duchowa świątynia, by stanowić święte kapłaństwo, dla składania duchowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa (1 P 2,5).

Ofiara Jezusa naszą ofiarą

Ofiara Jezusa Chrystusa zamknęła i dopełniła kult starotestamentalny. Z drugiej jednak strony, wszyscy w niego wierzący, na mocy chrztu, wezwani jesteśmy, by Jego ofiarę odtwarzać w naszym życiu. Wiemy już, że sednem ofiary nie jest pozbawienie się czegoś, nie jest ból i śmierć. Ofiara jest uznaniem, że wszystko czym jestem i co posiadam, i tak pochodzi od Boga. Jest oddaniem Mu Jego własności. Ufnym posłuszeństwem Jego zamysłom wobec stworzenia – Jego Prawu. Krzyż Chrystusa jest wstrząsającym przypomnieniem, że w świecie zranionym przez grzech pierworodny powrót do Boga wiąże się, niestety, z cierpieniem i bólem. On jest jednak Panem życia, a nie śmierci. Bogiem miłości, a nie samotności. Ofiara przez Niego przyjęta staje się królowaniem życia, tam gdzie było pustkowie. Staje się miłością i wspólnotą tam, gdzie były samotność i egoizm.

Kapłaństwo ochrzczonych

Od pewnego czasu w Kościele katolickim mówi się częściej o kapłaństwie wspólnym wszystkim ochrzczonym.  Ta doktryna ma swoje korzenie biblijne, choćby w cytowanym wyżej liście św. Piotra. Wyraża ona przekonanie, że chrzest daje nam łączność z Chrystusem-kapłanem.

Królewskie kapłaństwo, przyznawane nam przez świętych Piotra i Jana, nie jest czymś w rodzaju metafory, ani tym bardziej kapłaństwem domniemanym: mamy prawo nazywać się kapłanami, bo zostaliśmy namaszczeni przez Ducha Świętego. Jest ono rzeczywistością mistyczną, rzeczywistością takiej natury, że nie może jej przewyższyć ani zgłębić jakiekolwiek inne ustanowienie, konsekracja czy kapłaństwo. To bowiem dzięki niemu chrześcijanin, członek Króla i wiecznego Kapłana, staje się Chrystusem. O wysokiej godności tego kapłaństwa świadczy już sam fakt, że najpełniej ozdobiona nim była Dziewica Maryja. Nie jest to zatem kapłaństwo o obniżonej wartości, jakieś kapłaństwo drugiego rzędu, kapłaństwo samych wiernych, ale przeciwnie – jest to kapłaństwo całego Kościoła. Chrześcijańska duma laika [tj. osoby świeckiej – P.L.], który to sobie uświadomił, może zatem często potrzebować nowego światła: nie można jej przytłumić. […] Jak mawiał Orygenes – każdy chrześcijanin powinien nosić w sobie ofiarę całopalną.
(H. De Lubac, Medytacje o Kościele)

Dzięki temu wszelkie drobne wysiłki, by życie nasze i świata wokół przypominało coraz bardziej to, co Bóg dla nas zamierzył, otrzymują gwarancję skuteczności. Mogą stać się tym, czym w najgłębszej istocie jest religijna ofiara. Dzięki mocy śmierci i zmartwychwstania Chrystusa mogą one sprawiać, że świat ponownie zostaje dany Bogu we władanie, że Jego życie zajaśnieje pośród naszych ciemności, a On sam staje się obecny wśród nas.

Wysiłek i czas

Wysiłek związany z modlitwą i czas jej poświęcony są ofiarą – bo człowiek ponownie zwraca się do Boga i zawiązuje z Nim wspólnotę. Choroba, ból, cierpienie mogą być ofiarą dla Boga – nie dlatego, że On cieszyłby się cierpieniem, ale dlatego, że On ma moc sprawić, by to wszystko nie stanęło na drodze miłości; miłość jest możliwa nawet pośród cierpienia. Oddanie naszych pieniędzy lub innych zasobów na jakiś dobry cel jest ofiarą – bo w ten sposób stworzenie zgodnie z zamysłem Stwórcy zaczyna służyć dobru. Święty Paweł w Flp 2, 17 (a jeśli nawet krew moja ma być wylana przy ofiarniczej posłudze około waszej wiary, cieszę się i dzielę radość z wami wszystkimi) ofiarą określa działalność apostolską: dzięki niej naprawdę Boże stworzenie zwraca się ponownie ku Bogu, staje Jego własnością, napełnia Jego życiem.

Zastąpić?

Niektórzy chrześcijańscy filozofowie i teologowie postulują, że pojęcie ofiary może być dziś trudno zrozumiałe i tę samą treść należy próbować wyrazić innymi pojęciami. Warte szczególnej uwagi jest pojęcie „daru”. Chrześcijańskie rozumienie ofiary jest w istocie totalnym darem z samego siebie. Dawanie innemu wszystkiego, czym się jest, to sama esencja życia naszego Boga – Trójcy Świętej. Krzyż i zmartwychwstanie – ofiara paschalna Jezusa Chrystusa jest wcieleniem właśnie takiej miłości – oddaniem wszystkiego.

Dar z siebie

Rowan Williams, były anglikański biskup Canterbury, zauważa, że jest to głęboka prawda o każdej komunikacji między osobami. By była ona autentyczna, musimy zrezygnować ze skupienia na sobie i darować coś drugiemu: przynajmniej swoją uwagę, czas, chęć pomocy. Jeśli dajemy coś komuś, mówimy mu, że widzimy w nim wartość, coś cennego. Tak tworzy się wspólnota między nami. Totalny dar z samego siebie jest więc wyznaniem, jak nieskończenie cenna jest druga osoba i możliwością nawiązania pełnej wspólnoty. Tym właśnie jest ofiara Jezusa Chrystusa oraz nasza ofiara w Nim – rezygnacją ze skupienia na sobie, oddaniem wszystkiego w ręce Boga i – przez Niego – drugiemu człowiekowi. Tak też powróciliśmy do słów św. Augustyna, które otwierały ten cykl artykułów: prawdziwą ofiarą jest przeto każde dzieło, które się przyczynia do połączenia nas świętą wspólnotą z Bogiem.

Życie i tożsamość

Chrześcijanin czerpie swoje życie i tożsamość z tej jedynej i raz na zawsze złożonej ofiary Chrystusa. Z drugiej strony, całe jego życie powinno z niej wypływać, z niej czerpać siły i według jej wzoru się kształtować. Choć wydarzyła się ona historycznie raz jeden, na długo przed naszym urodzeniem, to nasze życie rozciągnięte jest w czasie. Potrzebujemy sposobu, by ją świętować, z niej czerpać, z nią łączyć nasze duchowe ofiary. Sposób ten dał nam nasz Pan w Wieczerniku, noc przed swoją śmiercią: to czyńcie na moją pamiątkę! O tym też w następnej części naszego cyklu artykułów.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Piotr Laskowski OP

Piotr Laskowski OP na Liturgia.pl

Dominikanin, obecnie pracuje z młodzieżą w Szczecinie. Absolwent UJ (filozofia) i UPJP2 (teologia) oraz rocznego programu w Dominican School of Philosophy and Theology w Berkeley w Kalifornii. Interesuje go wiele rzeczy, od wędrówek wśród pięknej przyrody, przez ciekawe rozmowy i dobrą literaturę, po filozofię człowieka i teologię sakramentów - i stara się wśród tej różnorodności odkrywać piękno jednego Stwórcy.