Dać się poprowadzić Chrystusowi – podpowiedzi na przeżywanie transmisji liturgii

W tym nadzwyczajnym czasie, kiedy życie w dużej mierze na chwilę przeniosło się na ekrany, jesteśmy zmuszeni nauczyć się w inny sposób przeżywać liturgię. Jak nie stracić tego, co najistotniejsze, co dla wielu jest fundamentem wiary chrześcijańskiej? Jak przygotować przestrzeń, nie tylko na zewnątrz, ale i w nas, aby stała się ona przestrzenią godną Ofiary Chrystusa? Z podpowiedziami przychodzi o. Dominik Jurczak z Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego.

Przeżywamy sakramentalne trzęsienie ziemi. Dotychczasowa forma uczestnictwa we Mszy świętej, w ogóle w sakramentach Kościoła, w czasach koronawirusa radykalnie ulega zmianie. Większość z nas czuje się zagubiona. W ostatnich dwóch tygodniach mamy wiele transmisji i wiele mądrych głów, które doradzają nam, w jaki sposób uczestniczyć w liturgii, w jaki sposób liturgię codzienną sprawować.

Pryncypia uczestnictwa

Chciałbym upomnieć się o pewne pryncipia, które dotyczą naszego uczestnictwa we Mszy świętej, aby ułatwić Nam ten trudny czas. Zacznijmy od obserwacji, która z pozoru wydaje się błahą. Kiedy uczestniczymy w liturgii, to jest ona jednym z elementów, gdzie angażujemy pięć zmysłów: wzrok, słuch, smak, dotyk, powonienie. Sytuacja, w której nie możemy uczestniczyć w całości celebracji powoduje, że nasze uczestnictwo jest ograniczone jedynie do dwóch zmysłów – wzroku (możemy oglądać) i słuchu (możemy słuchać). To samo w sobie nie wyklucza nas z celebracji liturgii, nie wyklucza z uczestnictwa we Mszy świętej. Trzeba uświadomić sobie na początku, że nawet jeśli fizycznie nie możemy w liturgii uczestniczyć, to jednak nie jesteśmy z niej wykluczeni. Jest to pierwsza dobra nowina w sytuacji, w której na nowo musimy się odnaleźć. Nie jesteśmy wykluczeni z liturgii, aczkolwiek nasze zaangażowanie zmysłów jest ograniczone i wyłącznie do wzroku i do słuchu.

Sobór Watykański II mówiąc o uczestnictwie w liturgii mówi, że celem jest dać się przygarnąć Chrystusowi, który tę liturgie celebruje, który ją sprawuje (por. KL 7). Spróbujmy zastanowić się, jak w takiej sytuacji dać się przygarnąć Chrystusowi, mając do dyspozycji wyłącznie dwa zmysły: wzrok i słuch.  W jaki sposób pomóc nam mogą w uczestnictwie, gdzie Jezus składa ofiarę na krzyżu, który tę liturgię celebruje.

Niewątpliwie taką pomocą mogą być transmisje. Dają one możliwość oglądania, słuchania tego, co się dzieje w kościele. Tych transmisji w ostatnim czasie jest wiele i w różnych jakościach, dlatego zachęcam, aby oprócz samej transmisji szukać także wspólnoty, być może takiej, która jest Wam najbliższa – by dać się przygarnąć Chrystusowi. To ważne, ponieważ my nie funkcjonujemy w  abstrakcyjnej rzeczywistości, ale w konkretnym Kościele. To prawda, brakuje nam piękna całego Kościoła, piękna, którego dotąd doświadczaliśmy. Fakt, że nie jesteście fizycznie z nami na liturgii, jest dla nas pewnego rodzaju bólem – celebrujemy ją jak gdyby tylko z jednej strony ołtarza. To duże wyzwanie: w jaki sposób włączyć Was, Wasze intencje, Wasze życie do ofiary Chrystusa, którą wspólnie celebrujemy.

Jak dobrze uchwycić sens transmisji?

Po pierwsze transmisja nie jest teatrem, więc to nie jest tak, że możemy sobie przewijać na pasku, przyspieszać, zwalniać. Jest ona po to, by faktycznie uczestniczyć w tym, co się dzieje.  Stąd wymóg Kościoła, że to nie może być przerwa pomiędzy kawą, a czytaniem książki. Ostatnie dokumenty, które wyszły na dniach mówią „nie” dla retransmisji.

Łączymy się z ofiarą Jezusa Chrystusa, łączymy się z modlącym Kościołem. Innymi słowy chcemy was zaprosić do tego, żebyście się łączyli z nami w momentach, które my celebrujemy. Nie tyle mamy zwracać uwagę na słowo, homilie czy śpiewy, ale mamy uczestniczyć w całości celebracji. 

Wnętrze domu, wnętrze nas samych

Druga sprawa to odpowiednie przygotowanie. Może warto przed samą transmisja przeczytać sobie czytanie albo poświęcić parę minut podczas porannej modlitwy, aby rozważyć Słowo Boże, porozmawiać w rodzinie z najbliższymi na temat ziarna, które padnie. To dobry sposób na to, żeby przenieść się do miejsca celebracji. Znów, z tym samym warunkiem, aby dać się przyłączyć Chrystusowi.

Warto również przygotować wnętrze domu. Niektórzy sugerują, aby naśladować gesty, które normalnie wykonujemy w kościele. To zależy od naszego wyczucia, od miejsca i sytuacji, w której żyjemy. Nie da się znaleźć jednego dobrego ogólnego rozwiązania, dlatego Pan Bóg dał nam rozum, dał rozeznanie, żebyśmy umieli znaleźć adekwatne gesty czy stosowne miejsce do transmisji, do uczestnictwa w celebracji do Mszy świętej. Być może warto pomyśleć by przygotować stół, by przygotować krzyż, żeby moment transmisji rzeczywiście był momentem modlitwy.

Dać się poprowadzić Chrystusowi

To nie jest teatr, który oglądamy, nie mamy sobie „włączyć braci dominikanów”, by zobaczyć jak oni się modlą i zachwycać się, jeśli jest czym. Mamy uczestniczyć w Ofierze Jezusa Chrystusa, mamy się dać Jemu przyłączyć, poprowadzić. Nie tyle obserwować liturgię, co uczestniczyć w liturgii. Liturgii, która zawsze nas wyprzedza, bo to jest Chrystus, który nas przyłącza, który jest tym pierwszym odprawiającym.

Jeśli w ten sposób spojrzymy na transmisje, które mamy w internecie, telewizji czy radiu, to ułatwi nam ona przeżywanie Mszy świętej. W odpowiedzi na mnóstwo pytań, które mogą się pojawić w tych dniach w naszych sercach. Celebrujmy, dajmy się przyłączyć Chrystusowi, który nas przyłącza do siebie, bo to On jest naszym Zbawicielem.

W internecie dostępnych jest wiele transmisji Mszy świętych, w tym także w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Krakowscy dominikanie transmitują liturgię z Bazyliki Świętej Trójcy codziennie o 18:30 na swoim kanale YouTube. Wcześniej publikowaliśmy także porady o. Tomasza Grabowskiego na temat transmisji internetowych wraz z tekstem modlitwy św. Tomasza.

djo

Zobacz także