Czy Jezus spożył Paschę z uczniami o dzień wcześniej?

Jesteśmy wciąż w czasie paschalnym, więc dobra okazja by wspomnieć o (rzekomej) rozbieżności chronologicznej między Ewangeliami co do dnia w którym Jezus spożył Paschę i o tym, że sprawa ta ma bardzo proste wyjaśnienie.

Według zgodnego świadectwa Ewangelistów Mateusza, Marka i Łukasza, Ostatnia Wieczerza Jezusa z Apostołami była ucztą paschalną. Kłopot w tym, że Ewangelista Jan wyraźnie pisze, że dniem spożycia Paschy był dzień następny, czyli dzień w którym Jezus został osądzony i ukrzyżowany (J 18,28). Dwa najczęściej podawane wyjaśnienia tej rozbieżności są następujące: a) Synoptycy lub Jan „zakombinowali”; b) istniały różne kalendarze.

Pierwsza teoria zakłada, że świadectwo Synoptyków albo Jana jest pewnym zabiegiem teologicznym. Jeśli Synoptycy są precyzyjni pod względem faktograficznym i Ostatnia Wieczerza przypadła w dzień Przygotowania Paschy, to znaczy, że Jan, sytuujący śmierć Jezusa w dzień Przygotowania, dokonał pewnej kombinacji dla podkreślenia, że Jezus jest prawdziwym barankiem paschalnym. A jeśli to Jan jest ścisły chronologicznie, wówczas Ostatnia Wieczerza nie była ucztą paschalną, tylko spożytą dzień wcześniej ucztą pożegnalną, zaś Synoptycy pisząc o uczcie paschalnej podkreślali w ten sposób paschalny charakter ustanowionej podczas wieczerzy Eucharystii (przyznaję się bez bicia, że przed laty sam skłaniałem się ku takiej interpretacji w swojej książce Msza święta. Liturgiczne ABC, dziś już bym tego nie powtórzył).

Druga teoria zakłada współistnienie w ówczesnej Palestynie różnych kalendarzy. Taką interpretację przyjmuje np. Biblia Tysiąclecia, w przypisie do J 18,28: „Jezus z uczniami spożył ją [Paschę – MZ] we czwartek, koła zaś kapłańskie trzymały się innego kalendarza – stąd różnica dnia„. Moja pretensja do redaktorów BT jest taka, że podają jako fakt coś, co jest tylko jedną z hipotez.

Tymczasem wyjaśnienie tej zagadki może być bardzo proste i światło na to rzucają wizje Męki Pańskiej bł. Anny Katarzyny Emmerich. Opisuje ona dokładnie scenę sądu nad Jezusem u Kajfasza. Świadkowie oskarżenia nie są w stanie podać żadnego trzymającego się kupy zarzutu, a jednym z zarzutów staje się właśnie sprawa przedwczesnego spożycia wieczerzy paschalnej:

Kilku świadków podniosło ten zarzut, że Jezus spożył paschę wbrew przepisom, już dzisiejszego szabatu i że zeszłego roku także nie zachował przepisanych prawem obrzędów. Rozpoczęły się przeto znowu łajania i obelgi, lecz wnet świadkowie pomieszali się i poplątali w zeznaniach, więc całą Radę, a głównie Kajfasza gryzł wstyd i złość, że nie można wymyślić nic, co by rzeczywiście obciążało Jezusa. Wreszcie wezwano Nikodema i Józefa z Arymatei, by się usprawiedliwili, dlaczego wiedząc, że dziś nie jest dzień spożywania paschy, wynajęli Jezusowi wieczernik na Syjonie [wg tych wizji, Nikodem i Józef z Arymatei byli właścicielami domu wynajętego na Wieczernik – MZ]. Ci wystąpili więc przed Kajfaszem i wykazali z ksiąg, że według starego zwyczaju wolno Galilejczykom spożywać paschę o jeden dzień wcześniej, zatem co do tego nie wykroczył Jezus przeciw prawu, bo jest Galilejczykiem, a co do reszty to wszystko odbyło się w porządku, gdyż byli przy tym obecni ludzie ze świątyni. Ten ostatni szczegół zmieszał bardzo świadków; w ogóle gniew nieprzyjaciół zwiększył się jeszcze, gdy Nikodem, który kazał przynieść księgi, wykazał, że rzeczywiście takie prawo dla Galilejczyków istnieje. W księgach znaleziono kilka powodów na uzasadnienie tego prawa; przypominam sobie z nich tylko ten, że jeśliby wszyscy musieli w jednym dniu spożywać paschę, to przy tak wielkim napływie ludności nie można by się zmieścić w świątyni ze wszystkim w przepisanym czasie, a gdyby wszyscy naraz powracali do domu, natłok na drogach byłby zbyt wielki. Nie zawsze Galilejczycy robili użytek z tego prawa, ale prawo istniało i nie dało się zaprzeczyć, więc zarzut, wymierzony przeciw Jezusowi, upadał sam przez się. Złość faryzeuszów wzrosła do najwyższego stopnia, gdy Nikodem tak zakończył swe dowodzenie: ‚Czuję, jaką to musi być obelgą dla całej Rady, że zwołano nas tu w nocy przed największym świętem, z takim pośpiechem, by z pewnym siebie uprzedzeniem wnieść skargę na tego Męża, a w tym czasie zeznania wszystkich świadków są najoczywiściej sprzeczne i nic nie można Mu złego dowieść’” (cyt. za: Pasja według objawień bł. Anny Katarzyny Emmerich, Kraków 2014, s. 159-160).

Tak więc nie ma żadnej rozbieżności między Ewangeliami. Ostatnia Wieczerza była ucztą paschalną, spożytą, zgodnie ze starym przywilejem danym Galilejczykom, dzień wcześniej. Motywy tego przywileju były, przynajmniej po części, bardzo praktyczne i świadczące o dużym realizmie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że argument z wizji bł. Anny Katarzyny dla wielu nie będzie przekonujący. Parę osób z którymi o tym rozmawiałem wzruszyło tylko ramionami i prychnęło: „E tam, prywatne objawienia„. OK, dla uczonych w Piśmie to nie jest argument, ale ja, prosty parafialny duszpasterz ze wschodniej Polski, bez kompleksów daję się temu przekonać.

O samym domu wynajętym na Wieczernik i o jego właścicielach bł. Anna Katarzyna mówi więcej przy okazji samej Ostatniej Wieczerzy. Józef z Arymatei był przedsiębiorcą budowlanym a Nikodem jego bliskim przyjacielem i wspólnikiem w interesach:

„[Nikodem i Józef z Arymatei] przekształcili odpowiednio główny budynek na dom godowy dla gości i wynajmowali go zwykle na święta. Przez cały rok używali natomiast całego domostwa na skład kamieni budowlanych i nagrobków; tu mieściła się także pracownia kamieniarska. Józef z Arymatei posiadał w swoim rodzinnym mieście łomy kamienia pierwszej jakości; wydobyty kamień sprowadzano tu, obrabiano pod jego nadzorem na nagrobki, gzymsy i kolumny, i tym Józef handlował. Nikodem również prowadził różne interesy budowlane, a przy tym dla rozrywki, po amatorsku zajmował się rzeźbiarstwem. Wyjąwszy czasy świąteczne, nieraz rzeźbił posągi w tej sali, czasem znów w piwnicy pod nią. To jego zajęcie było po części przyczyną ścisłej przyjaźni z Józefem z Arymatei, jako też różnych wspólnych przedsięwzięć” (Pasja, s. 57-58).


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Maciej Zachara MIC

Maciej Zachara MIC na Liturgia.pl

Urodzony w 1966 r. w Warszawie. Marianin. Rocznik święceń 1992. Absolwent Papieskiego Instytutu Liturgicznego na rzymskim "Anselmianum". W latach 2000-2010 wykładał liturgikę w WSD Księży Marianów w Lublinie, gdzie pełnił również posługę ojca duchownego (2005-2017). W latach 2010-2017 wykładał teologię liturgii w Kolegium OO. Dominikanów w Krakowie. Obecnie pracuje duszpastersko w parafii Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Bazylianówka w Lublinie. Ponadto jest prezbiterem wspólnoty neokatechumenalnej na lubelskiej Poczekajce, a także odprawia Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w rektoralnym kościele Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Staszica w Lublinie....