Ormiańskie nabożeństwa (od wschodu słońca do uspokojenia)

W Jarosławiu nie ma odwrotu od wejścia w rwącą rzekę - w różnorodność form modlitwy Kościoła. W tym roku w jednym miejscu i czasie kosztowaliśmy Mszy św. w kształcie posoborowym, nadzwyczajnej formy rytu, reanimowanego rytu dominikańskiego i gregoriańskiej Liturgii Godzin. Dla przeciętnej polskiej duszy? Kuchnia orientalna.

Zaskakująca w smaku i pociągająca, ale trudna do powtórzenia w warunkach „domowych“. Po trzykrotnych odwiedzinach Festiwalu już nawet nie próbuję z tym wrażeniem walczyć. Sprzeczne miejscami uczucia poczytuję za pochodne Arystotelesowskiego zdziwienia, ostatecznie bliskiego metafizyce, kontemplacji, w każdym razie czemuś twórczemu. W tym roku pojawił się niespodzianie jeszcze jeden element, który w kilku miejscach zupełnie mnie zmiękczył: ormiański ksiądz i lwowski kantor próbujący w sześć dni stworzyć świat i odtworzyć duchowość Armenii w małym miasteczku na wschodzie Polski.

Piękny, miejscami obcy i ekstemalny dla mnie idiom, choć wciąż w granicach zachodniego świata. Tymczasem niewiele o Ormianach wiemy.

Przy okazji jarosławskiego spotkania najpierw trzeba było odrobić zadanie z historii: wrócić do kwestii prześladowań i uwarunkowań dziejowych, żeby próbować zrozumieć przyczyny zerwania więzi Ormian z Rzymem. Potem poznać smak fizycznego i duchowego przesiedlenia: zdać sobie sprawę ze skali ludobójstwa narodu, dawniej określanego mianem „Żydów Wschodu“. Na końcu – długo myśleć o trudnej relacji cierpienia i wiary, zachowanej przez Armeńskich „Żydów” pomimo ich Szoahu. 

Szczęśliwie, mieliśmy też czas na przywrócenie ludzkim sprawom Boskich proporcji. 

Ormianie przechowali do dziś wśród prastarych modlitw przedmiot zazdrości Zachodu – nabożeństwo poprzedzające jutrznię (Arewagali Żam), zwane Godziną Wschodu Słońca lub Pieśnią Wschodu Słońca. W dawniejszych wiekach istniało ono także w innych Kościołach Wschodu, było może czymś na kształt żydowskiego Lucernarium. Odprawiano je przez cały rok w tzw. wankach (klasztorach) – dzisiaj zachowuje się je na okazję śród i piątków Wielkiego Postu.

W pierwszych słowach Godziny Wschodu Słońca kapłan ormiański zawsze wyśpiewuje wszechświatową chwałę oddawaną Bogu: nawołuje wszelkie ludy i Kościoły istniejące w każdej z czterech stron świata do porannej pieśni na cześć Pana. Asceci, pustelnicy, męczennicy, sprawiedliwi, niewinne ofiary – wszystkie te „chóry” świętych obecne były w zeszły piątek w naszej porannej, niełatwej modlitwie.

Posłuchaj fragm. jutrzni (kantor: Andrij Szkrabiuk)
Posłuchaj fragm. jutrzni (śpiew: Andrij Szkrabiuk, Robert Pożarski)

* * *

Ryt armeński (ormiański) to obrządek liturgiczny prawosławnej cerkwii ormiańskiej oraz katolików tej tradycji pierwotnie zamieszkujących teren Armenii i Gruzji. Liturgia ormiańska jest jedną z trzech należących do pnia zachodnio–syryjskiego, zaraz obok liturgii św. Jakuba (jerozolimskiej) i rytu bizantyjskiego.

W ciągu wieków ścierały się w niej mocne wpływy Bizancjum i Rzymu, nie sposób więc obecnie dotrzeć do pierwotnego kształtu obrzędów. Ormianie, mówiący o sobie samych jako o „pierwszym ochrzczonym (chrześcijańskim) narodzie”, nawrócili się na chrześcijaństwo dzięki św. Grzegorzowi Illuminatorowi ok. 300 roku. Wzorem dla liturgii św. Grzegorza, obowiązującej zarówno Ormian ortodoksyjnych, jak katolików armeńskich, była antiocheńska liturgia św. Jakuba oraz bizantyjska liturgia św. Jana Chryzostoma. Dzisiaj ryt składa się z pięciu podstawowych części: (1) Modlitwa i przygotowania w zakrystii, (2) modlitwy przygotowania w świątyni, (3) przygotowanie darów, (4) liturgia katechumenów oraz (5) liturgia z udziałem wiernych, mająca swoją kulminację w Eucharystii. Ormianie używają zamiast ikonostasu zasłony odgradzającej kapłana i ołtarz od zgromadzenia wiernych. Komunia udzielana jest pod dwiema postaciami, używa się chleba niekwaszonego – ten zwyczaj, podobnie jak obecność symbolicznej zasłony, Ormianie wywodzą z czasów apostolskich. Kościół ormiański korzysta z kilku ksiąg: Donatzuitz (mszał), Badarakamaduitz (księga zawierająca opis sakramentów oraz modlitwy kapłana), Giashotz (lekcjonarz), Z’amagirq (ormiański brewiarz).

Posłuchaj nieszporów (Pieśń Izajasza)
Posłuchaj nieszporów (pieśń wieczorna)

Krótka historia polskich Ormian

Ormianie są jedną z zamieszkujących w Polsce zbiorowości etnicznych o „egzotycznym” rodowodzie i długiej tradycji osadnictwa na ziemiach Rzeczypospolitej. Armenia, macierzysty kraj przodków dzisiejszych Ormian polskich, położona jest w północno–wschodniej części Wyżyny Armeńskiej, pomiędzy Wyżyną Anatolijską a Wyżyną Irańską, w środkowej części Azji Przedniej. Państwo armeńskie w wieku XI uległo najazdom Seldżuków, a dwa wieki później inwazji mongolskiej, na skutek czego nastąpiła emigracja wielu Ormian na tereny Bizancjum, Rusi, Złotej Ordy oraz do miast położonych nad Morzem Czarnym. Armenia została schrystianizowana w III i IV wieku, w V w. zaś Kościół Ormiański zerwał łączność z Rzymem i pozostawał w niezależności.

Na ziemie ówczesnej Rzeczypospolitej pierwsze grupy Ormian przybyły już w wieku XI w ramach pierwszej fali uchodźstwa przed najazdem seldżuckim. Osady ormiańskie na ziemiach polskich i sąsiadujących z naszym krajem powstały wówczas na Rusi Czerwonej, Podolu i Rusi Kijowskiej. Jednak o znaczącej tendencji rozwojowej osadnictwa ormiańskiego możemy mówić dopiero w odniesieniu do lat panowania Kazimierza Wielkiego, który potrafił docenić korzyści płynące z przebywania na terytorium państwa niewielkiej, lecz nader prężnej zbiorowości i w 1356 r. dokonał potwierdzenia autonomii ormiańskich kolonii mieszczących się we Lwowie i Kamieńcu Podolskim, natomiast siedem lat później umożliwił podniesienie lwowskiego kościoła ormiańskiego do rangi katedry, będącej od tej pory siedzibą biskupa tego obrządku. Oprócz wymienionych miejscowości skupiska Ormian istniały wówczas m. in. w Brzeżanach, Jarosławiu, Horodenku, Lublinie, Łucku, Mohylewie Podolskim, Zamościu, Kazimierzu nad Wisłą, Stanisławowie i Bałcie.
Ormianie zamieszkujący ziemie polskie trudnili się początkowo przede wszystkim handlem i pośrednictwem handlowym z państwami leżącymi na Wschodzie.

Ormiańscy kupcy przywożący na sprzedaż orientalne towary, należeli do jedynej zbiorowości, której przedstawiciele tak powszechnie parali się tą działalnością, stąd tez szybko przylgnęło do nich miano „Żydów Wschodu”. Trudniący się sprowadzaniem i sprzedażą towarów ze Wschodu Ormianie – jak zauważa Grzegorz Pełczyński – „przyczynili się walnie do orientalizacji smaku polskiego. Pod tym określeniem rozumieć należy powszechną (…) wśród szlachty i patrycjatu modę na rozmaite przedmioty wytwarzane w kulturach wschodnich. Ormiańscy kupcy sprowadzali przeto ze Wschodu przepiękne kobierce, klejnoty, pasy, namioty, broń, uprząż na konie bądź też na podstawie orientalnych wzorów wytwarzali je ormiańscy rzemieślnicy”. Sadok Barącz, wnikliwy badacz przeszłości Ormian w Polsce, pisał o olbrzymiej roli, jaką przedstawiciele tego narodu odegrali w procesie rozwoju gospodarczego: „Oni ożywili handel prawie całej Europy, gdyż mając bogate składy w Stambule, Egipcie; a nawet w Indyi sprowadzeniem onychże do Polski, nabycie takowych kupcom europejskim ułatwiali”. Wśród towarów sprowadzanych przez Ormian dominowały tekstylia, przyprawy, broń i biżuteria, a ze względu na faktyczne zmonopolizowanie obrotu tymi produktami wiele z nich zwano „ormiańskimi”. Oprócz handlu prężnie rozwijało się także ormiańskie rzemiosło.

Dziedzinami, w których zasłynęli przedstawiciele tej nacji było przede wszystkim garbarstwo, produkcja dywanów, wyrób pasów kontuszowych, zdobnictwo i sztuka złotnicza.
Wraz z rozwojem kraju i przemianami społecznymi zaczęli zajmować się także innego rodzaju działalnością, m. in. uprawą roli, hodowlą rogacizny, zarządzaniem majątkami, itp. Anna Danilewicz w tomie swych wspomnień pisze: „Czym zajmowali się Ormianie? W czasach dawniejszych przywożeniem towarów ze Wschodu. Z takiej podróży wracając Grzegorz Petrowicz z Kut nabawił się zapalenia płuc i zmarł. To był pierwszy mąż mojej babci. Do moich czasów dochował się paszport z podróży. W czasach międzywojennych Ormianie handlowali bydłem i nierogacizną. Inne zawody to: stelmach, garbarz, kowal, szewc, rolnik. Często uprawianym zawodem był ekonom, tak zwany „rządca”, a tam gdzie był potrzebny klucznik szukano Ormianina. Zaufanie do Ormianina było powszechne. Nikt nie obawiał się powierzyć swoje mienie Ormianinowi. Był to człowiek pewny, rzetelny, obowiązkowy i dbający o majątek pracodawcy tak, jak o własny” .

Wraz ze stopniową asymilacją i integracją Ormian z Polakami zaczęli oni poczuwać się do uczestnictwa w życiu wspólnoty narodowej i odpowiedzialności za kraj. Jak pisze Rafael Hambarcumian: „(…) bogaci Ormianie właściciele manufaktur i kupcy nie tylko przyczyniali się do ekonomicznego rozwoju kraju, ale również wspierali swoim bogactwem zaspokajanie jego wojenno–politycznych i kulturalnych potrzeb".
 Stosunkowo wysoki przeciętny poziom dochodów umożliwiał zamieszkałym w Polsce Ormianom aktywne uczestnictwo w życiu kulturalnym kraju. Przedstawiciele tej zbiorowości cechowali się na ogół wysokim poziomem wykształcenia, a odsetek absolwentów różnorakich szkół i uczelni był wśród nich wyższy niż w przypadku innych grup etnicznych. Do najsłynniejszych przedstawicieli ormiańskiej zbiorowości, którzy znaleźli stałe miejsce w kulturze polskiej należą poeta Szymon Szymonowicz, Grzegorz Piramowicz – wybitny działacz Komisji Edukacji Narodowej, Józef Dionizy Minasowicz – profesor Uniwersytetu Warszawskiego oraz poeta i tłumacz na język polski dzieł Schillera, Goethego, Horacego i innych. Oprócz nich w historii Polski zapisało się na trwałe wielu Ormian o nieco mniejszych zasługach i osiągnięciach, lecz równie wartościowych z punktu widzenia kultury narodowej.


Warto wspomnieć również o pewnym – obok (do pewnego momentu) języka – elemencie tożsamości kulturowej, wyróżniającym Ormian spośród zbiorowości zamieszkujących ziemie polskie. Jest nim wyznanie – Ormianie należeli do Armeńskiego Kościoła Apostolskiego, narodowego kościoła założonego na przełomie III i IV wieku przez św. Grzegorza Oświeciciela, która to instytucja funkcjonowała niezależnie od Rzymu. Gregorianie, jak zwano osoby tego wyznania, podlegali początkowo zwierzchnikowi Kościoła ormiańskiego z siedzibą w Armenii – katolikosowi, a dopiero w 1630 r. zawarli unię z Rzymem i stali się katolikami obrządku ormiańskiego. U schyłku I Rzeczypospolitej parafie ormiańskie istniały w 18 miejscowościach i liczyły ogółem ok. 3,5 tys. wiernych.
W okresie zaborów większość Ormian polskich stała się poddanymi cesarza austriackiego, część natomiast zamieszkiwała ziemie znajdujące się w gestii Rosji. Zawarcie unii z Rzymem , stopniowy zanik używania rodzimego języka, częściowe zapoznanie tradycji kulturowych, zmiany w strukturze zawodowej – to główne czynniki i procesy modelujące ormiańską zbiorowość w Polsce w wiekach XVII–XIX. Nie nastąpiła jednak nigdy pełna asymilacja Ormian. Wciąż kultywowali swoje tradycje religijne i kulturalne oraz pamięć o przodkach, kraju macierzystym i swym pochodzeniu. Jak zauważa Pełczyński: „Są oni zatem rzadkim na ziemiach polskich przykładem grupy obcego pochodzenia, która uległszy polonizacji, nie odcięła się jednak od swych korzeni”.

Fragment tekstu Remigiusza Okraski

 

Articoli correlati