Kościół: kocham i (nie)rozumiem – recenzja książki „Felietony zza hołdy” ks. Grzegorza Strzelczyka

Dlaczego farorzowi w Tychach fuzekle kojarzą się z Wielkanocą, a tajemniczy pyrlik i żelozko (które wcale żelazkiem nie jest!) mogą być cenną wskazówką, jak członkowie Kościoła powinni reagować w obliczu kryzysu? Kto ciekaw tych śląskich smaczków, musi zagłębić się w lekturę osobiście, choć bez wątpienia także przedstawiciele innych regionów Polski odnajdą się w niejednym wątku poruszonym przez ks. Strzelczyka.

Eklezjologia urazowa

Tak w skrócie można by określić tematykę całej książki. To wieloodcinkowa opowieść o Kościele, Jego blaskach i cieniach, o tym, co cieszy serce i o tym, co wywołuje głębokie zmarszczki smutku i niezrozumienia. Kościół to bardziej ktoś niż coś, stąd jest to tak naprawdę – w jakiejś części – historia każdego, kto przez chrzest stał się członkiem Winnicy Pana. Warto tej wielobarwnej opowieści posłuchać, bo snuje ją ktoś, komu na Kościele autentycznie zależy.

Żadło, fyrlok, fuzekle, pyrlik i żelozko

Dla laika w kwestiach śląskiej godki słowa-klucze niektórych felietonów mogą stanowić nie lada zagadkę. Autor śpieszy jednak zawsze z przebogatym wyjaśnieniem, ubarwionym zazwyczaj jakimś niebanalnym wątkiem autobiograficznym. Co zatem ma wspólnego żadło z listem św. Jakuba, w czym pandemia podobna jest do fyrloka, dlaczego farorzowi w Tychach fuzekle kojarzą się z Wielkanocą, a tajemniczy pyrlik i żelozko (które wcale żelazkiem nie jest!) mogą być cenną wskazówką, jak członkowie Kościoła powinni reagować w obliczu kryzysu? Jakie cenne obserwacje można wyciągnąć z zestawienia polskich spółek górniczych z kościelną strukturą hierarchiczną? Kto ciekaw tych śląskich smaczków, musi zagłębić się w lekturę osobiście, choć bez wątpienia także przedstawiciele innych regionów Polski odnajdą się w niejednym wątku poruszonym przez ks. Strzelczyka.

Polska duchowość: Mickiewicz vs Orzeszkowa

Przywołanie w tytule jednego z felietonów dwóch wybitnych postaci z historii polskiej literatury w pierwszym momencie zbiło mnie nieco z tropu. Pół strony dalej okazało się jednak, że dobór postaci tym razem bynajmniej nie jest przypadkowy, a porównanie okazało się co najmniej trafione. Ksiądz Strzelczyk z lekkością i słodko-gorzką nutką ironii wplecioną między wierszami opisuje przedstawicieli dwóch najpopularniejszych, zdaje się, typów duchowości reprezentowanych przez naszych rodaków. Jedni to frakcja waleczna, popadająca ze skrajności w skrajność, lubująca się w wielkich, spektakularnych wręcz wydarzeniach, celebrowaniu, obchodach, rocznicach obchodów… Pozytywistyczny nurt reprezentują zaś ci, których życie duchowe toczy się na pierwszy rzut oka niepozornie, pośród szarej codzienności, cicho i wytrwale – w teologicznym żargonie nazwalibyśmy to pewnie formacją permanentną. Co autor próbuje nam pokazać w tym kontraście? Tylko tyle, że różniąc się, możemy nawzajem się ubogacać, zamiast próbować przerobić każdego według własnych gustów. A wszystko to zaserwowane z dawką dobrze przyprawionego humoru.

Theological fiction

Homilie mistagogiczne skupione w 100% na celebrowanych misteriach głoszone podczas Triduum Paschalnego w każdym kościele, od największej katedry po najmniejszą, wiejską kaplicę. Biskupi, którzy żyją wśród swoich wiernych, dostępni nie tylko od święta, ale zawsze wtedy, gdy ktoś pragnie spotkać się i zwyczajnie porozmawiać. Stali diakoni obecni w każdej parafii, służący najuboższym i głoszący swoim życiem, że cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci najmniejszych, Mnie uczyniliście… Co jedni widzą jako prostotę i radykalizm Ewangelii w chrześcijańskim życiu, inni zaliczają już tylko do zbioru pobożnych, acz nierealnych życzeń i wizji o utopijnej przyszłości… To jednak nie zniechęciło i nie powstrzymało autora przed puszczeniem – od czasu do czasu – wodzy fantazji i pióra z okrzykiem: I have a dream!

Ku refleksji

Ksiądz Strzelczyk pozostawia nas po lekturze z wieloma otwartymi pytaniami i niedokończonymi wątkami. I bardzo dobrze – w końcu nie jest to akademicki podręcznik do eklezjologii, ale bogata mozaika osobistych przemyśleń, radości i zmagań człowieka, mężczyzny, księdza, wykładowcy, duszpasterza, teologa, proboszcza, członka fundacji św. Józefa… Może i Ciebie zachęci do refleksyjnego spojrzenia na tę złożoną rzeczywistość, którą nazywamy Kościołem.

 

Autor: ks. Grzegorz Strzelczyk; Wydawca: W drodze; Format: 13 x 20,5 cm; Oprawa: miękka ze skrzydełkami; Liczba stron: 288; Rok wydania: 2021; ISBN: 978-837-906-506-6

O książce

To jest książka o Kościele – takim, o jakim wielu z nas marzy: uczciwym, rozumnym, prawdomównym, wrażliwym na drugiego człowieka, po prostu ewangelicznym. Autor w niezwykle prosty i jednocześnie trafny sposób diagnozuje to, co nas w Kościele boli, obnaża to, co w nim słabe, co nas zawstydza, często oburza, z czym nie potrafimy sobie poradzić. I wytrąca nas z błogiego spokoju. Bo Kościół, o którym pisze ks. Grzegorz Strzelczyk, to wspólnota ludzi wierzących, odpowiedzialna za siebie, za innych i za wiarę, która nie jest tylko pamiątką po rodzicach, ale sposobem życia.

„Jeśli istotą chrześcijaństwa jest doświadczenie zbawienia przyniesionego przez Chrystusa, czego konkretnym wyrazem jest przebaczenie grzechów, to znacząca wiarygodność Kościoła może się rodzić wyłącznie z <<posługi jednania>> (2 Kor 5,18). Czyli najpierw z tego, jak chrześcijanie sami przeżywają radość nawrócenia, na nowo i na nowo, z pokorną świadomością, że nieskazitelność będzie dopiero darem przyszłego życia. A dalej z tego, jak odnoszą się do swoich sióstr i braci – grzeszników.” (fragment książki)

O autorze

Grzegorz Strzelczyk – prezbiter, doktor teologii, zajmuje się głównie chrystologią, a także historią teologii i jej współczesnymi wyzwaniami. Odpowiada za formację do diakonatu stałego w archidiecezji katowickiej.

Zobacz także

Monika Pławecka OSU

Monika Pławecka OSU na Liturgia.pl

Urodzona w 1995., Urszulanka Unii Rzymskiej, obecnie studentka teologii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Na co dzień pasjonatka górskich wędrówek, dysput filozoficznych i teologii fundamentalnej.