O „Traditionis custodes” raz jeszcze

W relacji metropolity warszawskiego ks. kard. Kazimierza Nycza po wizycie ad limina wybrzmiał ciekawy głos na temat niedawnego papieskiego motu proprio „Traditionis custodes”.

Za ekai.pl przytaczam odnośny fragment wypowiedzi:

„W kongregacji liturgicznej bardzo ciekawa była dyskusja dotycząca liturgii trydenckiej. Biskupi zadawali pytania, związane zwłaszcza z kościołami parafialnymi, w których ewentualnie mogłaby być dalej sprawowana ta liturgia, a także z rozszerzaniem możliwości jej odprawiania, zgodnie z motu proprio „Traditionis custodes”, gdyby w przyszłości zaszła w Polsce taka potrzeba. Z jednej strony w kongregacji przyznano, że sprawa została rozwiązana zbyt ostro i zamiast służyć jedności, w pojedynczych wypadkach, mogło to prowadzić do tego, że ktoś odszedł z Kościoła, bo nie zostały zaspokojone jego potrzeby. Z drugiej strony wyrażono wolę interpretowania motu proprio rozszerzająco – bardziej według ducha niż litery wydanego prawa. Czekamy na obiecane wytyczne na ten temat”.

Źródło cytatu: Kard. Nycz podsumowuje wizytę „ad limina” | eKAI

Powiedziałbym, że relacja ks. kard. Nycza jest umiarkowanie pocieszająca. Pocieszająca, ponieważ przede wszystkim wynika z niej, że jest znacząca grupa polskich biskupów, którym ta sprawa leży na sercu i którzy woleliby wyjść poza ciasne ramy nakreślone przez TC. To ważny sygnał w kontekście przekazania przez papieża kompetencji biskupom diecezjalnym co do udzielania pozwoleń na tradycyjną liturgię. Druga rzecz pocieszająca jest taka, że najwyraźniej na Watykanie zorientowali się, że przestrzelili i próbują coś z tym zrobić. Sformułowanie nt. interpretacji rozszerzającej „bardziej według ducha niż litery” jest chyba znakiem próby wycofania się rakiem bez utraty twarzy, chociaż prawdę powiedziawszy, w przypadku TC „duch” jest jeszcze gorszy niż „litera”. Duch jest bowiem taki, że koniec z Tridentiną, chwilowo będzie jeszcze trochę pozwoleń, ale „tradsi” mają się bezwzględnie przystosować do novus ordo. Jeśli jednak odwołanie się do „ducha” stanie się tutaj przykrywką dla pewnego poluzowania restrykcyjnych zapisów TC, tym lepiej. Dlaczego piszę natomiast, że powyższa relacja jest tylko umiarkowanie pocieszająca? Bo sprawia to wrażenie niezłego chaosu, który musi panować na Watykanie. Najpierw strzał z armaty ciężkiego kalibru, a potem upsss, chyba przesadziliśmy. Wzmacnia to moje odczucie wyrażone w lipcowym komentarzu, że TC to dokument przygotowany na kolanie, może na skutek nadstawienia ucha na głos doradcy pokroju prof. Andrei Grillo. Na wszelki wypadek jednak powtórzę, że nie zwalnia to nikogo z obowiązku posłuszeństwa wydanym rozporządzeniom. Jak mówił św. Stanisław Papczyński i jak do tej pory jest zapisane w Konstytucjach mojego Zgromadzenia, „niech współbracia nie patrzą na to komu, ale ze względu na Kogo mają być doskonale posłuszni”. Według słów kard. Nycza, czekajmy na dodatkowe wytyczne. Może faktycznie będą rozszerzające w stosunku do samego TC.

Jeszcze jedna rzecz a propos niedawnego motu proprio i rozpoczętego dopiero co Synodu o synodalności. Ideę synodalności jak najbardziej popieram. Rozumiem również postulat, by słuchać głosu wszystkich, nawet tych co pozostają poza Kościołem. Sprawy dziś są bardzo złożone i wiele odejść jest spowodowanych grzechami i postawami nas katolików (w tym oczywiście księży). Biblijne „z waszej to bowiem przyczyny poganie bluźnią imieniu Boga” (Rz 2,24) jest dzisiaj bardzo aktualne. Ale jeśli uważnie i bez uprzedzeń słuchać „wszystkich”, to chyba również tradycjonalistów, którzy poza Kościołem przecież nie są? I jeśli dawać się prowadzić Duchowi i odkładać na bok gotowe schematy, to może dopuścić również taką ewentualność, że Duch będzie mógł poprowadzić w kierunku innych rozwiązań niż te przyjęte w TC, które nie jest przecież dokumentem nieomylnym? Tak tylko pytam.

Zobacz także

Maciej Zachara MIC

Maciej Zachara MIC na Liturgia.pl

Urodzony w 1966 r. w Warszawie. Marianin. Rocznik święceń 1992. Absolwent Papieskiego Instytutu Liturgicznego na rzymskim "Anselmianum". W latach 2000-2010 wykładał liturgikę w WSD Księży Marianów w Lublinie, gdzie pełnił również posługę ojca duchownego (2005-2017). W latach 2010-2017 wykładał teologię liturgii w Kolegium OO. Dominikanów w Krakowie. Obecnie pracuje duszpastersko w parafii Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Bazylianówka w Lublinie. Ponadto jest prezbiterem wspólnoty neokatechumenalnej na lubelskiej Poczekajce, a także odprawia Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w rektoralnym kościele Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Staszica w Lublinie....