Moje lektury: Annibale Bugnini i rewolucja liturgiczna

Dzięki dość paskudnej kilkutygodniowej chorobie, z której obecnie chyba wreszcie pomału wychodzę (zapalenie tarczycy, które rozwinęło się po zlekceważonej grudniowej grypie - mam nauczkę) znalazłem czas na przeczytanie nowo kupionej książki: Yves Chiron, Annibale Bugnini i rewolucja liturgiczna, key4.pl, Warszawa 2019. W tym wpisie podzielę się kilkoma refleksjami i spostrzeżeniami po lekturze.

Od dawna uważam, że bardzo potrzebna jest całościowa solidna biografia Annibale Bugniniego ze względu zarówno na rzeczywistą rolę jaką ten człowiek odegrał podczas posoborowej reformy liturgii, jak i z uwagi na legendę, którą ta postać obrosła. Książka francuskiego historyka Yvesa Chirona nie wypełnia tej luki, choć można ją uznać za pierwszy krok w tym kierunku. Dobrze, że ukazało się polskie wydanie, nie miałem wątpliwości, że pozycję tę należy nabyć i przeczytać.

Polski tytuł jest już pewną interpretacją. W oryginale francuskim tytuł brzmi Mgr Bugnini (1912-1982). Réformateur de la liturgie, a polski przekład został dokonany z wydania angielskiego Annibale Bugnini: Reformer of the Liturgy. Polski przekład tytułu zmienia reformę na rewolucję i przez to od razu umieszcza tę książkę w ogniu sporów o reformę liturgii. Wrażenie to pogłębia dodatkowo katastroficzny w tonie wstęp do wydania polskiego, autorstwa red. Pawła Lisickiego, pisany z pozycji kogoś, kto w posoborowej reformie widzi wyłącznie zniszczenie liturgii. Na marginesie powiem, że o ile bardzo cenię Pawła Lisickiego jako komentatora spraw politycznych, z dużo większym dystansem patrzę na jego aktywność na polu kościelnym (widzę zarówno blaski jak i cienie, a wstęp do tej książki zaliczam do cieni). Dużo bardziej rzeczowy jest przytoczony w polskim wydaniu wstęp Alcuina Reida do wydania amerykańskiego, skądinąd też pisany z pozycji zdeklarowanego przeciwnika posoborowych reform.

Struktura książki

Samą książkę można określić jako zarys biografii Bugniniego, ze szczególnym uwzględnieniem jego roli reformatora liturgii. Książka ma 11 rozdziałów. Pierwsze cztery (s. 33-84) dotyczą jego młodości, formacji i pierwszych aktywności na polu liturgicznym (licencjat nt. liturgii, spotkania z różnymi centrami ruchu liturgicznego, praca redaktora naczelnego Ephemerides liturgicae, wykładowca na rzymskich uczelniach, promowanie różnych pastoralnych eksperymentów liturgicznych, udział w komisji Piusa XII). Kolejne pięć (s. 85-215) obejmuje aktywność Bugniniego związaną z soborowymi reformami, od pracy w Komisji Przygotowawczej przed Soborem poprzez tzw. pierwsze wygnanie w czasie Soboru, sekretarzowanie w Consilium (kulminacja jego aktywności) i sekretarzowanie w Kongregacji Kultu Bożego do lipca 1975. Ostatnie dwa rozdziały (s. 216-237) mówią o definitywnym odsunięciu Bugniniego, odesłaniu na placówkę w Teheranie w funkcji nuncjusza i jego śmierci w 1982 roku. Przedostatni rozdział jest uzupełniony notą od wydawcy amerykańskiego, dotyczącą wątku oskarżeń o przynależność Bugniniego do masonerii (s. 226-227).

Walory

Podstawowym walorem jest już sam fakt powstania tej książki. Drugi walor to bardzo rzeczowy, uczciwy sposób prezentacji opisywanej postaci. Chiron nie pisze tej książki pod z góry założoną tezę, tylko chce w oparciu o źródła przedstawić postać Bugniniego i jego aktywność reformatora liturgii.

Co do spraw merytorycznych, bardzo mnie interesował wątek młodości i formacji Bugniniego oraz jego wczesnej aktywności na polu liturgii i książka daje tu pewien ogólny obraz. Z książki wyłania się obraz Bugniniego jako człowieka o dość powierzchownej formacji teologicznej, który na liturgię patrzył przede wszystkim przez pryzmat jej użyteczności duszpasterskiej, stąd np. aktywny udział Bugniniego w różnych liturgicznych eksperymentach lat 50., jak choćby Msze z komentatorami.

Gdy chodzi o centralny wątek roli Bugniniego w posoborowej reformie liturgii, Chiron przekonująco pokazuje Bugniniego jako postać wprawdzie bardzo ważną, ale mimo wszystko drugoplanową. Zupełnie nie znajduje tu potwierdzenia modna u części tradycjonalistów wizja reformy liturgii jako autorskiego dzieła złowrogiego Bugniniego, który omotał biednego, bezwolnego i niczego nie świadomego Pawła VI. Nie, autorem reformy był Paweł VI, a silna pozycja Bugniniego była skutkiem zaufania, którym obdarzał go papież. Do pierwszego spotkania Bugniniego z kard. Montinim doszło w listopadzie 1962 roku, czyli w początkach Soboru. Dla Bugniniego był to czas tzw. pierwszego wygnania, czyli odsunięcia od spraw liturgicznych (Bugnini ku swemu zaskoczeniu nie został sekretarzem soborowej komisji liturgicznej, odebrano mu także wykłady z liturgiki pastoralnej na Lateranum). Montini był zdecydowanym zwolennikiem przyjęcia schematu o liturgii, wypracowanego w komisji przygotowawczej (której sekretarzem był Bugnini), z oburzeniem przyjął wiadomość o odsunięciu Bugniniego i wraz z kard. Lercaro z Bolonii bezskutecznie próbował interweniować na jego rzecz. Ciekawy jest wątek pierwszego okresu bezpośrednio po uchwaleniu soborowej  konstytucji liturgicznej (grudzień 1963). Sam Paweł VI wahał się wówczas jaką linię reformy przyjąć: czy postawić na tandem kard. Larraona / o. Antonelli (linia umiarkowana) czy na tandem kard. Lercaro / Bugnini (linia radykalna). Ostatecznie Paweł VI postawił na ten drugi tandem i był to rozmyślnie dokonany wybór. Reforma miała ten kształt jakiego chciał papież, nie negując skądinąd różnych szczegółowych zagrań, gierek i manipulacji samego Bugniniego.

Gdy chodzi o definitywny upadek Bugniniego w 1975 roku, Chiron nie rozstrzyga sprawy ewentualnej przynależności Bugniniego do masonerii, widać jednak że sam ma wobec tej hipotezy duży dystans i w nią osobiście nie wierzy. Co ważne, Chiron pisze, że pogłoski o przynależności Bugniniego do masonerii zaczęły się pojawiać dopiero po jego złożeniu z urzędu sekretarza Kongregacji, zapewne w ramach spekulacji co do możliwych przyczyn popadnięcia w niełaskę.

Bardzo interesujący jest wątek stosunku Bugniniego do środowiska abpa Lefebvre’a i, szerzej, do kwestii odprawiania Mszy wg mszału Piusa V. Wygląda na to, że Bugnini był w tej kwestii bardziej otwarty niż Paweł VI. Bugnini uważał, że można środowisku Lefebvre’a pozwolić pod pewnymi warunkami na sprawowanie dawnej liturgii, Paweł VI był nieprzejednany. Było to już jednak w roku 1976, kiedy Bugnini był już definitywnie odsunięty od spraw liturgicznych. Bugnini pisał w tej sprawie opinię z Teheranu do Pawła VI, była to już jednak opinia osoby prywatnej i Paweł VI w ogóle się do tego nie odniósł. Przypomina mi się w tym kontekście świadectwo pewnego kapłana z Opus Dei, który wspomniał w prywatnej rozmowie z abpem Bugninim, że Josemaria Escriva ma ogromną trudność z przyzwyczajeniem się do nowego mszału. Na co Bugnini: „To niech zwróci się z prośbą o pozwolenie na celebrowanie wg starego„. Kapłan z Opus Dei: „On jest tak pokorny, że tego nie zrobi„, na co Bugnini: „To proszę mu przekazać, że ja mu udzielam pozwolenia„.

Autor skupia się przede wszystkim na działalności Bugniniego, nie na nim samym (wspomnę jeszcze o tym nieco dalej), toteż cechy jego osobowości wychodzą na jaw tylko przy okazji. Na pewno z książki wyłania się obraz Bugniniego jako kogoś bardzo energicznego, świetnego organizatora, umiejącego kierować zespołem ludzi, a jednocześnie bardzo ambitnego i drażliwego na swoim punkcie. Tak jak Chiron przedstawia reakcje Bugniniego na obydwa wygnania, nie widać tam refleksji typu „Może popełniłem jakieś błędy„, jest tylko reakcja „Zostałem niesprawiedliwie skrzywdzony!„. Można odnieść wrażenie, że z tym poczuciem skrzywdzenia Bugnini mocno się obnosił. W czasie pobytu Bugniniego na placówce w Teheranie doszło w Iranie do rewolucji islamskiej i zdumiewa trochę bezkrytyczny entuzjazm Bugniniego dla rewolucji. Wydaje się, że był w tym mocno naiwny, a to pokazuje, że raczej nie nadawał się do pracy w dyplomacji.

Ciekawe są również wzmianki o pozaliturgicznych zainteresowaniach Bugniniego, który zajmował się także opracowywaniem źródeł swojej tradycji zakonnej. Był on lazarystą, czyli członkiem Zgromadzenia Misjonarzy św. Wincentego a Paulo. Podczas swego drugiego wygnania w Teheranie przygotował do druku zbiór pism św. Wincentego. Ale o tym są tylko marginalne wzmianki, gdyż Chirona interesuje głównie aktywność Bugniniego na polu liturgii.

Duży niedosyt

Książkę przeczytałem z zainteresowaniem i nie żałuję jej kupienia, ale kończyłem ją jednak z uczuciem dużego niedosytu. Chciałbym się dowiedzieć o Bugninim o wiele więcej. Najpierw chciałbym poznać środowisko z którego wyszedł, kontekst rodzinny, coś więcej o rozpoznaniu powołania kapłańskiego i zakonnego. Również coś więcej o jego formacji teologicznej i liturgicznej, kto kształtował jego myślenie – wzmianki o tym są, ale daleko niewystarczające. Bardzo ważne są rozdziały o jego pierwszych spotkaniach z centrami ruchu liturgicznego we Francji po 1945 r., które sam Chiron nazywa spotkaniami przełomowymi, ale również te wątki chciałoby się poznać dokładniej.

W centralnych rozdziałach poświęconych posoborowej reformie za słabo wg mnie jest zarysowany wątek relacji Bugniniego z Pawłem VI. We wspomnieniach Bouyera, częściowo także Martimorta, pojawiał się wątek manipulacji, których miał dopuszczać się Bugnini, polegających na tym, że w rozmowach z papieżem miał on niekiedy przedstawiać swoje własne stanowisko jako stanowisko całego Consilium, a wobec Consilium, odwrotnie, miał przedstawiać swoje osobiste życzenia jako życzenia Pawła VI. Chiron jakoś pozostawia to na boku. Oczywiście nie wiemy na ile np. taki Bouyer jest wiarygodny w swoich ocenach, on Bugniniego po prostu nie cierpiał i jego wspomnienia mogą być obciążone tą gwałtowną niechęcią.

Gdy chodzi o definitywny upadek Bugniniego w 1975 roku, właściwie zostajemy z nierozwiązaną zagadką. Chiron dystansuje się od hipotezy o przynależności Bugniniego do masonerii i cały wątek przyczyn nagłej niełaski pozostaje niepogłębiony, a tylko zarysowany.

Swoją drogą, zupełnie niezależnie od tego jak się ocenia samego Bugniniego i jego działalność, sposób w jaki pozbył się go Paweł VI, wyglądał paskudnie (nagła dymisja jak grom z jasnego nieba i potem tylko króciutkie kurtuazyjne spotkanie, które dla Bugniniego było upokarzające) i przywodzi to na myśl sposób w jaki papież Franciszek potraktował kard. Müllera. Jak widać, watykańskie zwyczaje pozostają podobne, mimo upływu czasu.

To czego mi również bardzo brakuje, to taki portret samego Bugniniego. Nie tylko tego, co robił, jak działał, na co miał wpływ, ale kim był, jaki był, jaka była jego duchowość, co kochał, co lubił, z kim się przyjaźnił, jaki był w relacjach, jakie miał hobby itd. Mamy o tym tylko małe migawki.

Podsumowując, tak jak napisałem na początku, cały czas potrzeba solidnej, całościowej biografii Bugniniego, porównywalnej choćby z biografią abpa Lefebvre’a, autorstwa bpa Bernarda Tissier de Mallerais, której polski przekład wydała kilka lat temu Dębogóra. Nieważne czy autorem takiej biografii byłby zwolennik czy krytyk Bugniniego i reformy liturgii, byleby sama biografia została opracowana solidnie, zgodnie z warsztatem historyka. Wspomnianą biografię Lefebvre’a napisał jego uczeń i wyraźnie czuć tam nutę hagiograficzną, ale jest to jednocześnie prawdziwy historyk i czytelnik może oddzielić warstwę merytoryczną, bardzo dobrze opracowaną, od osobistego nastawienia autora. Na coś podobnego czekam, gdy chodzi o abpa Annibale Bugniniego.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Maciej Zachara MIC

Maciej Zachara MIC na Liturgia.pl

Urodzony w 1966 r. w Warszawie. Marianin. Rocznik święceń 1992. Absolwent Papieskiego Instytutu Liturgicznego na rzymskim "Anselmianum". W latach 2000-2010 wykładał liturgikę w WSD Księży Marianów w Lublinie, gdzie pełnił również posługę ojca duchownego (2005-2017). W latach 2010-2017 wykładał teologię liturgii w Kolegium OO. Dominikanów w Krakowie. Obecnie pracuje duszpastersko w parafii Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Bazylianówka w Lublinie. Ponadto jest prezbiterem wspólnoty neokatechumenalnej na lubelskiej Poczekajce, a także odprawia Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w rektoralnym kościele Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Staszica w Lublinie....