Niezwykły duet – Recenzja „Eucharystii na dwa głosy” ks. Wojciecha Węgrzyniaka i ks. Krzysztofa Porosło (konkurs)

„Eucharystia na dwa głosy” to swoisty przewodnik po etapach Mszy świętej. Szkoda tylko, że nie dano autorom więcej kart do spisania, czuć bowiem że obaj księża – Wojciech Węgrzyniak i Krzysztof Porosło – mają znacznie więcej do zarysowania.

Jakiś czas temu wpadł w moje ręce pewien animowany film. Kupując książkę o tematyce religijnej, otrzymałem go w prezencie. Taki zwyczajny – niezwyczajny gift. Film traktował o Eucharystii. Cała gama pięknych i wymownych obrazów, których wagi i niezwykłości – w kontekście przeżywania Eucharystii – nie byłem dotąd świadomy. „Największy z cudów” zdaję się być wart obejrzenia. Zgłębiając lekturę książki „Eucharystia na dwa głosy” wspomniałem w myślach o tym filmie, bo w pewnym sensie jest coś, co łączy oba te wydawnictwa. Finalnie jednak wspomniana książka jest tym, co polecam priorytetowo.

Niezwykły Duet

Ten wyśmienity duet, to nierozerwalne połączenie teologii z biblijnym przekazem, tych dwóch rekolekcjonistów podejmujących się rozłożenia Eucharystii na części pierwsze, daje czytelnikowi możliwość odpowiedzi na bardzo ważne pytanie: na ile jest on świadom cudu, jakim jest Eucharystia? Nie wiem, ile dotąd niedziel przeżyłem w swoim życiu, jedno jednak wiem na pewno. Otóż, po przeczytaniu recenzowanej przeze mnie książki, odkryłem swój poziom wiedzy na temat znaczenia każdego z elementów Mszy Świętej. Właściwie dotarło do mnie, że nie posiadałem dotąd żadnej wiedzy na ten temat. Pisząc „wiedza” mam także na myśli świadomość przeżywania Eucharystii w pełni, a właściwie całkowity brak tej świadomości. Okazuje się bowiem, że dotąd jedynie chadzałem na Mszę świętą, podczas gdy od teraz postaram się zacząć uczestniczyć we Mszy świętej. Uwierzcie proszę, różnica między chadzaniem a świadomym przeżywaniem, ma tu niewyobrażalnie duże znaczenie.

„Eucharystia na dwa głosy” to swoisty przewodnik po etapach Mszy świętej. Szkoda tylko, że nie dano autorom więcej kart do spisania, czuć bowiem że obaj księża – Wojciech Węgrzyniak i Krzysztof Porosło – mają znacznie więcej do zarysowania. Biorę jednak poprawkę na to, że zanim powstała książka, to całość przekazu obu kapłanów była realizowana w formie rekolekcji internetowych, a rekolekcje mają to do siebie, że kiedyś się muszą skończyć…

Od znaku krzyża po rozesłanie

Wbrew powszechnym oczekiwaniom wielu wiernych (niestety czasem i samych kapłanów), Msza święta to nie droga na skróty. Jeśli w niedzielę celowo wybierasz kościół, który najszybciej zaserwuje ci spotkanie z Panem, to z pewnością potrzebujesz lektury wspomnianej książki.  Już samo określenie Boga jako Pana, ma, w opinii autorów książki, bardzo duże znaczenie. Oto przecież tak często wypominamy Bogu brak Jego obecności w naszym życiu. Oto tak bardzo wątpimy w to, że Bóg istnieje. Jeśli tak, to chociażby po to przyjdźmy uczestniczyć w Eucharystii, kapłan przypomni nam, że „Pan z wami!”. Złośliwi bądź nieświadomi cudu Eucharystii powiedzą, że pozdrowienie ludu na początku Mszy świętej jest zaprzeczeniem „zrobienia” Pana Jezusa w momencie przeistoczenia. To jest myślenie w stylu: przecież Jezus nie może się z nami witać u progu Mszy świętej, skoro ukaże się nam dopiero podczas przemienienia. Czy kiedy rano pozdrawiamy przyjaciela przez telefon umawiając z nim spotkanie na wieczór, to znaczy, że fizycznie pojawi się on dopiero podczas spotkania a z rana jest jedynie duchem i rozmawia z nami pozbawiony swojej fizycznej sfery?

Całkiem niedawno uświadomiłem sobie, jakie słowa wypowiadane są podczas spowiedzi powszechnej. Zamurowało mnie, gdy zdałem sobie sprawę z wagę i powagę tej modlitwy: „Spowiadam się Bogu Ojcu Wszechmogącemu i wam bracia i siostry (…)”. To nie jest modlitwa, w której proszę Boga o zmiłowanie dla siebie. W tym wezwaniu proszę Boga o zmiłowanie nad całym światem! Nad moimi braćmi i siostrami. Mało tego, swoich braci i siostry proszę, by i o mnie nie zapomnieli, kiedy biją się w pierś, bo bicie w pierś to przebłaganie za grzechy całej ludzkości, nie tylko za swoje. Autorzy „Eucharystii na dwa głosy” wskazują także na głębię modlitwy powszechnej w kontekście wzajemnego wspierania się współbraci w walce z pokusami. Pięknie jest prosić Pana o zmiłowanie nad światem, ale jeszcze piękniej jest, gdy w naszej codzienności pomagamy sobie wzajemnie omijać przeszkody, o które łatwo możemy się potknąć.

Słowo

Dużo do myślenia daje także rozdział o Liturgii Słowa. Spotykamy tu opowieść o Ezdraszu, który po otwarciu Księgi Prawa, czyta ją od rana do południa. Przez tę postać biblijną ksiądz Węgrzyniak ukazuje nam, jak cenne dla Żydów było Słowo Boga i jak wiele czasu poświęcali oni na spotkaniu z Nim. Natomiast ksiądz Krzysztof subtelnie przypomina nam, że aby usłyszeć co Bóg ma nam do powiedzenia, należy się choć odrobinę skoncentrować. Skupianie uwagi na jednej rzeczy, w dzisiejszych czasach, zdaje się być wręcz niemożliwe. To swoisty paradoks. My po prostu nie mamy czasu, by znaleźć czas. Słowo Boże, jako że jest „żywe i skuteczne”, może dotrzeć tylko do tych z nas, którzy chcą skutecznie ożyć. To kolejny paradoks, bo kiedy Pan nam daje Słowo, my przysypiamy albo błędnym wzrokiem spoglądamy po sobie wzajemnie w oczekiwaniu na rozesłanie.

Hitem jednak bywa zazwyczaj homilia, której treść i jakość stanowi dla nas wyznacznik wartości Eucharystii. To właśnie homilie bywają tematem gorących dyskusji, które niejednokrotnie rozpoczynamy już przy wyjściu z kościoła. Fakt, do głoszenia homilii trzeba mieć talent. Bywają księża, którzy potrafią skutecznie zanudzić lub mocno zdenerwować. Zdaje się jednak, że homilia – w założeniu czas wspólnej rozmowy z kapłanem – nie jest jedynym elementem Eucharystii. Skoro więc nic nie dotarło do nas podczas kazania, to zdecydowanie dotrze podczas innych chwil, które jako całość składają się na Eucharystię. Choć prawdę mówiąc: dla chcącego – nic trudnego. Zawsze, dosłownie zawsze, między słowami kapłana wypowiadanymi w homilii, znajdzie się choć jedno, które może być dla nas wskazówką.

Nie jest moim zamiarem rozpisywać się w temacie każdego z „odcinków” Mszy świętej.  Bardziej zależy mi na zachęceniu was, byście sięgnęli po „Eucharystię na dwa głosy” i przebrnęli przez nią sami. Są jednak takie karty tej książki, które w szczególny sposób mnie poruszają, i na nie, chciałbym zwrócić waszą baczną uwagę.

Szczególna radość

Im bliżej Przeistoczenia, tym bardziej powinno wzrastać w nas przekonanie, że już za chwilę wino i chleb staną się żywą krwią i ciałem naszego Pana. Ponieważ sam również czasem odlatuję myślami podczas Mszy świętej, zdarza mi się przyuważyć, z dozą smutku, że większość wiernych (ze mną włącznie) nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji. I tak na przykład, kiedy padają słowa „W górę serca!”, na twarzach wiernych nie widać żadnej reakcji, a serca, które poprzez nasze dłonie winniśmy z radością wznieść ku Panu, zdają się nie rozumieć co wypowiadają nasze usta: „Wznosimy je do Pana!”.  Jest rzeczą naturalną, że ani w naszej kulturze ani w zwyczajach, nie mamy tańców i pląsów przed ołtarzem Pańskim, ale żebyśmy chociaż wzbudzili radość na naszych twarzach! Przecież właśnie stajemy przed obliczem Boga, szczycimy się darem bycia z Nim twarzą w twarz. Czy nie powinniśmy być cali w skowronkach? W rzeczywistości nie jesteśmy, a przynajmniej niewiele na to wskazuje.

Podobnie sytuacja się ma przy śpiewaniu Bogu: „Sanctus!” To jest ten czas, kiedy powinniśmy pokazać całymi sobą, że cieszymy się z bliskości Pana, a tę radość dane nam jest głośno wyśpiewać. Stąd też, bardzo zaskakująca jest postawa kapłanów, którzy po prefacji zaczynają recytować ten hymn. Czasem nawet zdarza się, że organista już kładzie pierwszy akord na klawiaturze, a ksiądz ostentacyjnie recytuje „Święty…”. Ktoś powie, że to detal, ale przecież na całość naszego uczestnictwa we Mszy świętej składają się właśnie te wszystkie detale. Tam nic nie jest, mniej, czy bardziej istotne. Tam wszystko układa się w jedną całość o takiej samej wadze i wartości.

Język

Bardzo cieszę się, że ksiądz Wojciech wspomina w książce o pewnym zgrzycie czy napięciu, jakie powodować może językowa różnica pomiędzy słowami „wszyscy” a „wielu”. Słowa te, jak wiemy, padają w słowach Przeistoczenia: „Bierzcie i pijcie z niego wszyscy (…), ta Krew jest wylana za wielu”. Odsyłam was do rozdziału, który o tym traktuje. W tej samej części „Eucharystii na dwa głosy” ksiądz Krzysztof podaje nam, jak na dłoni, jaka jest różnica pomiędzy substancjami, których używamy do upieczenia ciasta, a tymi (chleb i wino), które przemieniają się w Ciało i Krew naszego Pana, mimo że po Przeistoczeniu wciąż smakują tak samo, jak przed.

Świadomość

Co do samej formy recenzowanej książki, warto nadmienić, że mimo iż traktuje ona o tak wielkich sprawach, to czyta się ją bardzo lekko i przyjemnie. Dużym urozmaiceniem lektury są swoiste zadania domowe, które obaj autorzy stawiają nam przy końcu każdego z rozdziałów. Jedno jest pewne. Jeśli chcemy ożywać podczas Eucharystii, musimy być świadomi wszystkiego, co podczas Mszy Świętej się dzieje. Bez tej świadomości i bez skupienia, trudno nam będzie zrozumieć sens i wartość Ofiary Pańskiej.

Wydawca: Wydawnictwo Św. Stanisława BM; Format: 14 x 20 cm; Oprawa: miękka ze skrzydełkami; Liczba stron: 80; Rok wydania: 2021; ISBN: 978-83-8224-035-1.

O książce

Dwóch kapłanów, dwa głosy, jeden temat: Eucharystia. Uczestnictwo w tym niezwykłym misterium to nie tylko suche gesty i symbole. To niesamowita siła i moc, dzięki której możemy czerpać łaski i owoce z niej płynące. Czy rozumiemy te gesty? Czy wiemy, co naprawdę dzieje się podczas Mszy św.? Czy znamy znaczenie symboli? Tę tematykę w swoich rozważaniach rekolekcyjnych poruszyli dwaj księża ks. Krzysztof Porosło i ks. Wojciech Węgrzyniak. Proponują oni również czytelnikowi zadania do wykonania, dzięki którym będzie mógł rozpocząć pracę nad sobą.

O autorach

ks. Wojciech Węgrzyniak – biblista i wykładowca na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie, ceniony rekolekcjonista, znany z niezwykłego poczucia humoru. Prowadzi stronę internetową www.wegrzyniak.com.

ks. Krzysztof Porosło – pomysłodawdcą i współorganizator rekolekcji liturgicznych Mysterium fascinans. Współpracuje z Dominikańskim Ośrodkiem Liturgicznym oraz portalem liturgia.pl. Nagrania jego homilii, rekolekcji i katechez można znaleźć na stronie baptysterium.pl.

Konkurs z nagrodami

Mamy dla Was egzemplarz książki „Eucharystia na dwa głosy” od Wydawnictwa św. Stanisława BM. Aby wziąć udział w konkursie, prosimy o odpowiedź w komentarzu pod postem na Facebooku (nie pod artykułem na stronie) na pytanie konkursowe: Jaki jest Twój klucz do dobrego przeżycia Eucharystii? Na odpowiedzi czekamy do niedzieli 7 marca 2021 włącznie, po tym terminie wybierzemy laureata, do którego wyślemy egzemplarz (wysyłka pocztą na terenie Polski). Aby wziąć udział w konkursie trzeba także „lubić” stronę Liturgia.pl na Facebooku i udostępnić publicznie nasz post ze zdjęciem książki.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marcin Walkowicz

Marcin Walkowicz na Liturgia.pl

Autor bloga facebookowego @boskiwędrowiec, wokalista, pianista, konferansjer oraz lektor podcastów. Fotograf z zamiłowania. Wciąż poszukujący i odkrywający Boga.