o. Roman Piętka MIC – pożegnanie

Pożegnaliśmy dziś naszego domownika, o. archimandrytę Romana Piętkę MIC. Od 3 i pół roku był z nami w Lublinie, przedtem przez 40 lat pracował w neounickiej parafii w Kostomłotach n. Bugiem, z czego 38 jako proboszcz. Odszedł w sobotę, wczoraj było pożegnanie w Kostomłotach, dzisiaj pogrzeb w Lublinie. Mówiąc czysto po ludzku - pokonał go rak. Patrząc w wierze - Chrystus dopełnił w ojcu Romanie swojej Paschy.

Nie będę pisał życiorysu ojca Romana, można o nim przeczytać np. tu:

http://www.marianie.pl/index.php?page=nowosci&id=653

a tu o wczorajszej liturgii w Kostomłotach:

http://www.marianie.pl/index.php?page=nowosci&id=659

a tutaj fragment audycji z Radia Podlasie sprzed kilku lat, z wypowiedziami głównie o. Romana:

http://www.youtube.com/watch?v=9bKQ1QYUNTM 

(ach, ten pełen ciepła głos, uroczy gawędziarski ton oraz ta pasja i miłość z jaką mówi o chrześcijańskim Wschodzie; jak słucham to ściska mnie w gardle, oczy mi się "pocą" i ciężko mi się pogodzić z tym, że już więcej na ziemi z Nim nie porozmawiam)

Parę lat walczył z rakiem, bardzo wiele wycierpiał, ponad rok temu miał amputowaną prawą nogę. Dojrzewał do przejścia, Pan Bóg coraz bardziej czynił Go dzieckiem. O. Roman tak bardzo przez całe życie energiczny, zaradny, samodzielny – stawał się coraz słabszy, coraz bardziej zdany na innych, bezbronny. To był jego chwalebny krzyż, na którym dopełniała się jego Pascha z Chrystusem.

Pogrzeb był piękny, godny. Przewodniczył ks. biskup Mieczysław Cisło, biskupi Jan Martyniak i Zbigniew Kiernikowski nie mogąc przyjechać, przesłali okolicznościowe listy, homilię mówił o. archimandryta Jan Sergiusz Gajek MIC. Dużo ludzi, wielu księży, w tym grono księży grekokatolickich. Coś bardzo "jasnego" w klimacie całej liturgii, dziękczynienie za Paschę Chrystusa spełnioną w życiu i śmierci ojca Romana oraz za świadectwo jego życia, w ktorym wyraził miłość do Chrystusa i do Kościoła.

Pożegnałem kogoś bardzo bliskiego, jest ból rozstania i nie wstydziłem się łez, ale to nie jest smutek, ten ból jest rozjaśniony wiarą.

Może jeszcze dwa wspomnienia o treści liturgicznej:

W lutym ubiegłego roku, kiedy zapadła decyzja o amputacji nogi, ojciec Roman poprosił, aby przed operacją udzielić mu sakramentu namaszczenia chorych. Przyszło nas do szpitala kilku współbraci, odmówiliśmy najpierw Nieszpory, a potem rektor naszego seminarium celebrował obrzęd namaszczenia. Z tym, że ojciec Roman uprzedził go, że nie życzy sobie żeby ograniczyć się tylko do śladowego posmarowania olejem, jak to się zwykle robi "po rzymsku": olej trzeba wylać, inaczej to w ogóle nie jest poważne namaszczenie! Rektor miał przygotowany flakonik i najpierw wylał na czoło (aż skapywało ojcu na twarz i brodę), potem na dłonie, a wtedy jeszcze ojciec Roman swoim energicznym i nie znoszącym sprzeciwu gestem wskazał na nogę (tę przeznaczoną do odjęcia), żeby tu też namaścić. Ojciec Roman bardzo był kontent z takiego namaszczenia i powiedział, że teraz to już może iść na operację.

Drugie wspomnienie sprzed dwóch tygodni. Odwiedziłem ojca Romana w jego pokoju, rozmawialiśmy i powiedziałem mu, że co jakiś czas przychodzi do mnie Piotr, ceremoniarz z kościoła na Staszica i służy mi do Mszy "trydenckiej" w kaplicy seminaryjnej (ojciec Roman mieszkał w drugim budynku tuż obok seminarium). Na co ojciec Roman: "Teraz to ja jestem strasznie słaby i bym nie dał rady wysiedzieć, ale jeśli kiedyś będę silniejszy, to weźcie mnie do kaplicy w seminarium, bardzo bym chciał być na Mszy trydenckiej, którą ty odprawiasz".

To ostatnie życzenie już się nie spełni, ojciec Roman, jak ufam, bierze już udział w liturgii niebiańskiej (jedynej w pełni doskonałej), ale ja ile razy otworzę Missale Romanum, które 8 miesięcy temu dostałem właśnie od ojca Romana, na pewno zawsze go wspomnę.

"Albowiem Ty jesteś zmartwychwstaniem, życiem i pokojem sługi Twojego archimandryty Romana, Chryste Boże nasz, i Tobie oraz przedwiecznemu Twojemu Ojcu i Przenajświętszemu, dobremu i życiodajnemu Twojemu Duchowi, oddajemy chwałę, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen". (wozgłas litanii za zmarłych w rycie bizantyjskim)

Requiem aeternam.

Wiecznaja pamiat’.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Maciej Zachara MIC

Maciej Zachara MIC na Liturgia.pl

Urodzony w 1966 r. w Warszawie. Marianin. Rocznik święceń 1992. Absolwent Papieskiego Instytutu Liturgicznego na rzymskim "Anselmianum". W latach 2000-2010 wykładał liturgikę w WSD Księży Marianów w Lublinie, gdzie pełnił również posługę ojca duchownego (2005-2017). W latach 2010-2017 wykładał teologię liturgii w Kolegium OO. Dominikanów w Krakowie. Obecnie pracuje duszpastersko w parafii Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Bazylianówka w Lublinie. Ponadto jest prezbiterem wspólnoty neokatechumenalnej na lubelskiej Poczekajce, a także odprawia Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w rektoralnym kościele Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Staszica w Lublinie....