O językowym igraniu z diabłem

Dziś kilka zdań na temat pewnego niebezpiecznego zjawiska, jakim jest dokonujące się na poziomie naszego języka oswajanie i banalizowanie rzeczywistości demonicznej. Okazją do tego wpisu jest pewna niedawno przeczytana przeze mnie książka.

Przeczytałem ostatnio nową książkę Wojciecha Sumlińskiego, napisaną we współpracy z Tomaszem Budzyńskim (były oficer ABW) i gangsterem „Masą”. Książka nosi tytuł „To tylko mafia”. Trzy lata temu pisałem już na blogu o jednej z wcześniejszych książek Sumlińskiego, wtedy chodziło o „Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego”. „To tylko mafia” jest kolejnym thrillerem który pisze życie i trochę odsłaniającym mroczne kulisy funkcjonowania „naszego nieszczęśliwego Kraju” (sformułowanie Stanisława Michalkiewicza). Uważam, że jest to książka ze wszech miar warta przeczytania. Jedyne co bardzo mi się w niej nie podoba to podtytuł, który brzmi ni mniej ni więcej tylko: „Historia ze wszech miar prawdziwa, gorsza niż samo piekło”.

Oczywiście rozumiem, że tytuł i podtytuł muszą być chwytliwe. Rozumiem doskonale wszystkie wymogi marketingu. Parę razy sam formułowałem tytuły swoich blogowych wpisów jakoś prowokacyjnie, żeby w ten sposób zachęcić do lektury. Ale jednak, skoro jest się praktykującym katolikiem (a Sumliński nim jest), pewnych granic przekraczać nie wolno. Dla chrześcijanina piekło to rzecz najgorsza z możliwych i nic na ziemi nie może być od niego gorsze, ani nawet się z nim równać. Danie takiego podtytułu jest jakimś banalizowaniem tej rzeczywistości. Książka dotyka rzeczy bardzo poważnych i gdyby podtytuł brzmiał np. „Dotknięcie przedsionka piekła” albo jakoś w tym rodzaju, w ogóle bym się nie czepiał.

Skoro już o tym mowa, zwróćmy uwagę na inne bardzo rozpowszechnione sposoby banalizowania spraw demonicznych przez nasz sposób mówienia, znacznie gorsze niż to zrobił Sumliński w podtytule tej książki. Niektórzy bezwiednie używają przymiotników „diabelny”, „piekielny” czy pochodzących od nich przysłówków w kontekście pozytywnym, dla opisania czyjejś dzielności czy waleczności. Stąd właśnie wziął się przydomek piłkarskiego klubu Manchester United „Czerwone diabły” (a diabeł stał się maskotką klubu), podobnie zresztą jak piłkarskiej reprezentacji Belgii. Jeśli chrześcijanin kibicuje Manchesterowi United to omija ten przydomek szerokim łukiem i traktuje go jako nieistniejący. Diabeł jako symbol dzielności i waleczności to wyjątkowo kretyński pomysł.

Na całkowite skreślenie zasługuje też zawołanie „Niech piekło pochłonie”. Pomijając to, że bywa ono używane w formie złorzeczenia pod adresem konkretnych osób, co jest samo w sobie czymś strasznym, jak również bywa używane w kontekście spraw mało ważnych, to za samym tym sformułowaniem kryje się bardzo pokrętna logika: piekło jest tu przywoływane jako sojusznik mający na nasze życzenie pochłonąć jakąś godną potępienia rzeczywistość.

Tak jak sięgam pamięcią do mego dzieciństwa, bardzo jestem wdzięczny memu Tacie za to, że nie pozwalał mi mówić „do diabła”, co słyszałem z ust niektórych dorosłych i sam zacząłem sobie to przyswajać. Pamiętam jak dziś słowa Taty (mogłem mieć wtedy jakieś 7 lat): „Nie mów ‚do diabła’, bo wtedy diabeł do ciebie przyjdzie„. Pamiętam, że zacząłem się wtedy wymądrzać: „A jak powiem ‚do licha’, to licho do mnie przyjdzie? A jak powiem „do kata” [to akurat znałem z komiksu „Tytus, Romek i A’Tomek”], to kat do mnie przyjdzie?” Ale to było takie przekomarzanie się, żeby „wyjść z twarzą” i mieć ostatnie słowo, tak naprawdę przyswoiłem sobie i zapamiętałem tę lekcję.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Maciej Zachara MIC

Maciej Zachara MIC na Liturgia.pl

Urodzony w 1966 r. w Warszawie. Marianin. Rocznik święceń 1992. Absolwent Papieskiego Instytutu Liturgicznego na rzymskim "Anselmianum". W latach 2000-2010 wykładał liturgikę w WSD Księży Marianów w Lublinie, gdzie pełnił również posługę ojca duchownego (2005-2017). W latach 2010-2017 wykładał teologię liturgii w Kolegium OO. Dominikanów w Krakowie. Obecnie pracuje duszpastersko w parafii Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Bazylianówka w Lublinie. Ponadto jest prezbiterem wspólnoty neokatechumenalnej na lubelskiej Poczekajce, a także odprawia Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w rektoralnym kościele Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Staszica w Lublinie....