o księżach-ludziach

A ja sobie myślałam o dylemacie habitowym i dylemacie "proszę Księdza" i miałam już zrezygnować z własnej wypowiedzi, ale jednak napiszę. Ogólnie o księżach, ale wiadomo, że i o zakonnicach, i zakonnikach. O tych, którzy zaślubili się z Bogiem.

Warto zastanowić się, czy relacja z księdzem jest osobistą relacją. Czy jest postacią jak przyjaciel? Czy odnosimy do wszelkich zalet i wad jak do cech innych naszych przyjaciół? Czy potrafimy posłuchać go o tym, czego mu się nie chce albo na co ma wielką ochotę? Czy wiemy z czym się zmaga, a co go fascynuje. Czy mamy odpowiednią ilość szacunku, zainteresowania i zaufania. Oczywiście, jak w każdej zdrowej relacji czasem warto zmierzyć, czy taką samą troską obdarowywani jesteśmy sami. Ale jak to przyjaźni: raz jeden daje więcej, a raz drugi. Czyli, że z księdzem należy obchodzić się jak z człowiekiem.

Wymiana duchowych myśli o świętych sprawach z takim księdzem przyjacielem albo dzielenie zainteresowań, czy nawet wspólna praca może sprawić, że w wielu rzeczach, własnych działaniach i swojej sytuacji dostrzega się więcej sensu, bo tym samym rozwija się Boże życie w nas; możemy często niebanalnie rozwinąć swoje zainteresowania wymieniając się wspólnymi zdobyczami w ich zakresie. Pracowanie z księżmi to jeszcze lepsza opcja, gdyż wspólnie robicie to, co może przymnożyć kościołowi – oblubienicy Pana Boga – chwały, dóbr duchowych i materialnych. Niejednokrotnie zauważyłam, że księża są zainteresowani tym, z czym przychodzimy do nich, co chcemy im z siebie dać i powiedzieć. Cieszą się na nasze osobiste wyznania wiary czy to przez podzielenie się głębszą duchową myślą, czy naszą piękną postawą.

W żadnej sytuacji ksiądz odwieszając habit do szafy nie przestaje nim być.

Nie chcę poruszać tej strony sprawy, kiedy w jego życiu i postawie jest coś nie tak. Choć wiadomo, że jakiś zły sygnał nie powinien sprawić odwrócenia się od tej osoby. Tak, jak rodzony brat, czy siostra, przyjaciel czy przyjaciółka potrzebuje wówczas szczególnego wsparcia i zwrócenia uwagi na jego dylematy.

Czy ksiądz zawsze musi być w sutannie, habicie? Ładnie to wygląda jak jest, ale przede wszystkim piękna jest jego osoba również w sytuacji "po świecku’.

Ci zaślubieni Bogu są wielkim darem dla nas. Kiedy stają przed nami jako osoby [nawet bez rytualnego stroju], to warto pamiętać, że są to osoby szczególne. Nie wartościuję tutaj czy lepsze od nas, bo nie, bo takie same. Szczególne są przez oddanie swojego życia Bogu, przez zaślubienie się z Nim na CAŁE ŻYCIE. Taki ryzyk-fizyk. Może myślą przedtem czy to dla nich?, czy podołają temu życiu. Niejednokrotnie odbywa się wewnętrzna walka, którą zwycięża sam Bóg.

To trochę podobne do wybierania sobie żony na CAŁE ŻYCIE. Czy ja z tą kobietą będę szczęśliwy? pyta siebie przecież każdy młody chłopak. I tak samo pyta się sama o to kobieta.

Czasem "proszę Księdza", "proszę Ojca", "proszę Siostry" stawia nas w pewnym dystansie do nich. Ale nie do końca jest to prawdziwe, bo jeśli kochasz ich jak braci i masz szacunek, i otwarte serce wówczas przyjmujesz jego Ojcostwo jak dar. Ojciec, który Cię karmi, Ksiądz, który Cię prowadzi, Siostra, która się za Ciebie modli. To są pokarmy duchowe, Boże drogi, posługi miłosierdzia wobec wszystkich dusz. Można powiedzieć to ciepło i wtedy to w żaden sposób nie jest dziwolągiem.

Zdarza się, że już mówisz do niego, do niej po imieniu, bo tak już się zrobiło, że łatwiej zwracać się tak, że szybciej, że bardziej bezpośrednio, ale przecież zachowujesz cześć i szacunek dla nich. Ba! nawet przez tę bezpośredniość do osób duchownych, można nauczyć się większej uwagi i empatii do innych bliźnich. A to jest pożyteczne.

Zwykło się okazywać szczególny szacunek osobom zaślubionym Bogu. Warto, by był on szczery, przyjazny, miał ludzką miarę. Warto patrzeć na nich jak na młodszych braci albo małe dzieci, które potrzebują naszego towarzystwa, przyjaźni i modlitwy. To mężczyźni i kobiety pełne ludzkich pragnień i uczuć; uczuć równie delikatnych jak nasze.

Oni są chyba tylko o tyle inni, że oszaleli dla Pana Boga i złożyli wszystko co mają dla służby Jemu, a przecież nam też.

dodatek:

Któregoś razu, w ostatni dzień roku, poszłam na mszę św, która była mszą dziękczynną za cały miniony rok. Wchodzę do kościoła. Jest trochę ludzi. Po prawej siedzą zakonnice, ale oto, patrzę po lewej siostra Dawida siedzi sobie sama i puste krzesełko koło niej. Usiadłam. Uśmiechnęła się. Zapytała: "a coś ty taka pobożna?" – z wesołym przekąsem obdarzając mnie filuternym uśmiechem przy tym. A ja jej na to: "a ty?". Spojrzałam na nią groźnie, ale w żartach, no i parsknęłyśmy śmiechem.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Joanna Jarco

Joanna Jarco na Liturgia.pl

Projektant graficzny, ceramik, śpiewak. Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych na Wydziale Malarstwa w Warszawie. Ukończyła też studia podyplomowe w Wyższej Szkole Europejskiej im. Ks. J. Tischnera na wydziale Życie i myśl Jana Pawła II. Wychowała się i mieszka w Podkowie Leśnej. Jest autorką szeregu projektów graficznych stworzonych dla Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego, m.in.: Jezu, śliczny kwiecie, Pieśń o nadziei, Przez Twe święte Zmartwychwstanie, Duszo Chrystusowa.