O tym, że Boże Narodzenie NIE POCHODZI od święta pogańskiego

Nie ukrywam, że wpis zrodził się z pewnej irytacji, stąd również emfaza w tytule. Irytacja wzięła się stąd, że kolejny raz usłyszałem w radiowej audycji (z ust znanego medialnie księdza) o genezie Bożego Narodzenia jako chrystianizacji solarnego święta pogańskiego. Najwyższy już czas pożegnać się z tą teorią, bo jest ona po prostu nieprawdziwa.

Kładąc się spać po parafialnej Pasterce włączyłem radio z opcją sleep, czyli automatycznego wyłączenia po pewnym czasie, ale moje zaśnięcie nieco się opóźniło. W ramach trwającej akurat audycji na żywo współprowadzący ksiądz mówił m.in. o genezie Bożego Narodzenia, twierdząc, że wypełniło ono nową treścią starą formę, zastępując rzymskie święto Narodzin Słońca Niezwyciężonego, obchodzonego 25 grudnia. Wywód Księdza Dobrodzieja lekko mnie zirytował i przez chwilę nawet myślałem żeby zadzwonić do radia, ale odpuściłem, uznając, że to mało prawdopodobne żeby udało mi się dodzwonić, stracę tylko czas (a rano trzeba wstać na pierwszą Mszę), a poza tym emocje nie są dobrym doradcą. Postanowiłem zamiast tego zrobić wpis blogowy i z tym postanowieniem szybko zasnąłem.

Teraz będzie trochę reklamy. Najwyższa już pora zapoznać się z pracą polskiego uczonego ks. prof. Józefa Naumowicza na temat pochodzenia święta Narodzenia Pańskiego, zwłaszcza, że nie powstała ona w ukryciu, przeciwnie, kilka lat temu była reklamowana i nagłaśniana. Ukazała się ona w dwóch wersjach, w formie naukowej jako „Prawdziwe początki Bożego Narodzenia” (UKSW, Warszawa 2014) i w formie bardziej popularnej dla szerszego kręgu odbiorców jako „Narodziny Bożego Narodzenia” (Znak, Kraków 2016). Jest to znakomite studium źródłowe, a jednym z jego wątków jest krytyczna analiza tzw. teorii zastępstwa, czyli właśnie tej tezy jakoby Boże Narodzenie powstało jako chrystianizacja święta pogańskiego. Ks. prof. Naumowicz po prostu obnaża całkowitą bezzasadność tej tezy, która zresztą zawsze funkcjonowała tylko jako teoria, nikt nigdy jej nie udowodnił. Tak więc polecam do lektury którąś z tych książek (albo obie).

Nie będę tutaj przedstawiał całego wywodu, streszczam tylko w największym skrócie dla podstawowej orientacji. Kult słońca był oczywiście praktykowany w religii rzymskiej i jednym ze świąt solarnych istotnie było Natale Solis Invicti (Narodziny Słońca Niezwyciężonego) związane z przesileniem zimowym, ale było to jedno z mniej ważnych świąt, o podrzędnym znaczeniu. Z tym samym przesileniem zimowym chrześcijanie w Rzymie związali swoje nowe święto Narodzenia Chrystusa, obchodzone 25 grudnia i powstałe gdzieś około roku 330. Ale zbieżność daty to nie to samo co zależność jednego święta od drugiego! Nic nie wskazuje na taką zależność, a zastosowanie przez chrześcijan solarnej symboliki w odniesieniu do Chrystusa ma tak wyraźne podstawy biblijne (choćby Ml 3,20 i Łk 1,78, ale także Janowy temat „Chrystus – światłość” czy Pawłowa symbolika dnia i nocy jako znaków łaski i grzechu), że nie potrzeba tutaj żadnego odwoływania się do kultów pogańskich. Symbolika solarna jest bardzo czytelna i zupełnie nie dziwi fakt, że różne religie korzystały z niej równolegle i niezależnie od siebie.

Skąd wzięła się zatem wspomniana teoria zastępstwa? Powstała ona w czasach nowożytnych wśród naukowców lansujących tezę, że chrześcijaństwo od IV wieku odchodziło od korzeni apostolskich i poddało się wpływom pogańskim. A priori przyjęto, że skoro jest zbieżność daty, to święto chrześcijańskie musi wywodzić się z pogańskiego. Podstawa źródłowa teorii zastępstwa jest w zasadzie żadna. Wschodniosyryjski autor z VI w. Tomasz z Edessy zaświadcza, że słyszał o opinii niektórych jakoby Boże Narodzenie wywodziło się ze święta pogańskiego, ale uważa to za nieprawdę. Opinię tę musiał usłyszeć w kręgu chrześcijan z Palestyny, obchodzących Boże Narodzenie pod datą 6 stycznia, zgodnie z tradycją betlejemską i broniących się przed narzucanym im siłą świętem 25 grudnia. W XII wieku pisze jeszcze o pogańskim pochodzeniu święta 25 grudnia anonimowy autor ormiański, ale kontekst jest znów ten sam. Chrześcijanie obrządku ormiańskiego obchodzili Boże Narodzenie 6 stycznia i bronili swojej tradycji, do czego zresztą mieli pełne prawo. Są to więc bardzo sporadyczne opinie powstałe wyłącznie w kontekście polemicznym, w ramach obrony najstarszej tradycji betlejemskiej przed narzucaną „nowinką” zachodniego pochodzenia. To stanowczo za mało, żeby traktować to jako poważny argument źródłowy. Można jeszcze wspomnieć o Epifaniuszu z Salaminy (IV wiek), który zauważając zbieżność dat świąt pogańskiego i chrześcijańskiego, uznał, również całkowicie dowolnie, że to poganie naśladowali chrześcijan. Jak pisze ks. prof. Naumowicz, Epifaniusz z Salaminy znany był z żarliwej obrony nicejskiego wyznania wiary oraz z różnych błędnych interpretacji teologicznych (Narodziny…, s. 213). W czasach nowożytnych teorią zastępstwa zajmowali się w większości autorzy protestanccy, natomiast do jej upowszechnienia wśród katolików przyczynił się najbardziej o. Bernard Botte OSB (1893-1980), historyk liturgii i badacz źródeł o ogromnym autorytecie. Ale to, że o. Botte był bardzo kompetentnym historykiem, nie oznacza jeszcze, że we wszystkim miał rację. Tu można się trochę dziwić, że badacz tej miary poparł tak słabą teorię.

Co do mnie, to do teorii zastępstwa jakoś nigdy nie byłem przekonany, natomiast sam skłaniałem się do tzw. hipotezy obliczeniowej, której rzecznikiem był Joseph Ratzinger / Benedykt XVI. Hipoteza obliczeniowa opiera się na anonimowym łacińskim piśmie De solstitiis et aequinoctis (O przesileniach i równonocach), w którym przyjmuje się 25 marca jako datę zarówno śmierci jak i poczęcia Jezusa, z czego wynika 25 grudnia jako data Jego narodzin. Ratzingerowi to się podobało jako znak teologicznego powiązania misteriów Wcielenia i Paschy. Ks. prof. Naumowicz pisze jednak, że pismo De solstitiis powstało jako apologia święta już istniejącego (data pisma to koniec IV, może nawet V wiek) i nie ma podstaw, by uważać, że takie wyliczenie legło u podstaw wprowadzenia Bożego Narodzenia. Nie oznacza to oczywiście negowania ścisłego teologicznego związku Wielkanocy i Bożego Narodzenia, on jak najbardziej istnieje.

Podsumowując, Boże Narodzenie powstało w ramach organizowania i rozwijania kultu chrześcijańskiego po przełomie konstantyńskim a data 25 grudnia była efektem przyjmowania przez chrześcijan pierwszych wieków chrystologicznie interpretowanej symboliki solarnej.

I na koniec dwa apele. Po pierwsze, skończmy raz na zawsze z powtarzaniem tych historyjek o pogańskiej genezie Bożego Narodzenia! Po drugie, raz jeszcze bardzo zachęcam do lektury prac ks. prof. Naumowicza. Do dwóch już wymienionych dołączyłbym jeszcze przy okazji trzecią. Jest to „Historia świątecznej choinki” (Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016), gdzie z kolei zostaje obalony mit pogańskiej genezy tradycji choinki. Miłej lektury!


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Maciej Zachara MIC

Maciej Zachara MIC na Liturgia.pl

Urodzony w 1966 r. w Warszawie. Marianin. Rocznik święceń 1992. Absolwent Papieskiego Instytutu Liturgicznego na rzymskim "Anselmianum". W latach 2000-2010 wykładał liturgikę w WSD Księży Marianów w Lublinie, gdzie pełnił również posługę ojca duchownego (2005-2017). W latach 2010-2017 wykładał teologię liturgii w Kolegium OO. Dominikanów w Krakowie. Obecnie pracuje duszpastersko w parafii Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Bazylianówka w Lublinie. Ponadto jest prezbiterem wspólnoty neokatechumenalnej na lubelskiej Poczekajce, a także odprawia Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w rektoralnym kościele Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Staszica w Lublinie....