„Traktat o Eucharystii” o. Cesare Giraudo SJ

„Traktat o Eucharystii. Wprowadzenie w misterium” jest pierwszą książką włoskiego teologa o. Cesare Giraudo SJ przetłumaczoną na język polski, jest to więc autor szerzej w Polsce nieznany. Studia nad misterium Eucharystii to główne pole pracy badawczej o. Giraudo, a wydany u nas w ubiegłym roku „Traktat” jest swego rodzaju zwieńczeniem jego wieloletnich studiów.

Bywalcy rekolekcji liturgicznych Mysterium fascinans mogą pamiętać go z czwartej edycji rekolekcji w 2011 r., których tematem przewodnim była eschatologia i w ramach których włoski jezuita mówił o eschatologicznym wymiarze epiklezy eucharystycznej.

„Traktat o Eucharystii” w kontekście dorobku o. Giraudo

Cesare Giraudo SJ (ur. 1941) jest emerytowanym profesorem Papieskiego Instytutu Studiów Wschodnich „Orientale” w Rzymie, gdzie był wykładowcą liturgii i dogmatyki, wykładał również na innych uczelniach (m.in. na rzymskim „Gregorianum” i na wydziale teologicznym w Neapolu). Tym co szczególnie zafascynowało o. Giraudo od początku jego pracy badawczej były studia nad literacką genezą modlitwy eucharystycznej, prowadzone przez badaczy od wielu już dziesięcioleci. Oczywiście nie ma tutaj miejsca na to, aby streszczać całą toczoną debatę, przegląd opinii na ten temat przedstawił anglikański historyk liturgii Paul F. Bradshaw w wydanej kilka lat temu w Polsce książce „W poszukiwaniu początków kultu chrześcijańskiego” (ss. 215-250).

O. Giraudo należy do grupy badaczy wskazujących na modlitewne formy żydowskie jako na literacki pierwowzór anafory eucharystycznej. O ile np. słynny francuski oratorianin o. Louis Bouyer upatrywał genezy anafory w berakot (błogosławieństwa), a włoski badacz ks. Enrico Mazza w Birkat ha-mazon (uroczysta modlitwa kończąca obrzędową wieczerzę), to o. Giraudo postawił tezę, że genezą anafory jest todah, czyli dwuczęściowa modlitwa towarzysząca opisanej w Pięcioksięgu ofierze dziękczynnej; modlitwa będąca z jednej strony wyznaniem grzeszności ludu i wysławianiem dobroci i wierności Boga, z drugiej zaś przywołaniem Jego zbawiającej interwencji tu i teraz.

Po raz pierwszy o. Giraudo sformułował swoją tezę w 1981 r. w książce Struttura letteraria della preghiera eucaristica [Literacka struktura modlitwy eucharystycznej], następnie powracał do niej w różnych późniejszych publikacjach, do których należy również „Traktat o Eucharystii”. W „Traktacie” nie chodzi już jednak o udowodnienie naukowej tezy. Mówiąc obrazowo, teza o. prof. Giraudo o genezie anafory to jakby drzwi, przez które autor sam wchodzi i chce wprowadzać czytelników w misterium Eucharystii. Włoski oryginał książki ukazał się po raz pierwszy w 2001 roku jako „In unum corpus. Trattato mistagogico sull’Eucaristia” [W jedno Ciało. Mistagogiczny traktat o Eucharystii], zaś drugie poszerzone wydanie ukazało się w 2007 r. Polski przekład o. dra Wiesława Szymony OP został dokonany oczywiście z wydania drugiego.

Opis książki

Książka składa się z czternastu rozdziałów. Pierwszy wstępny rozdział służy określeniu metody pracy autora, który chce odkrywać teologię Eucharystii przede wszystkim w oparciu o modlitwę Kościoła, czyli anaforę eucharystyczną. Pozostałe rozdziały są zgrupowane w czterech częściach. Część pierwsza (rozdz. 2-6) sytuuje Eucharystię w perspektywie całej historii zbawienia. Autor, wychodząc od Starego Testamentu, pisze o stworzeniu człowieka i jego powołaniu do relacji z Bogiem, o zerwaniu relacji przez grzech i o pojednaniu poprzez przymierze, obrzędowo celebrowane w liturgii żydowskiej zwłaszcza przez wieczerzę paschalną.

W tym kontekście pojawia się temat Nowego Przymierza zawartego w Ciele i Krwi Chrystusa, obrzędowo antycypowanego w Ostatniej Wieczerzy. Autor szczegółowo analizuje słowa i czyny Chrystusa, przez które dokonało się ustanowienie Eucharystii. Najobszerniejsza część druga (rozdz. 7-10) ma tytuł „Teologia Eucharystii w szkole lex orandi”. Tutaj o. Giraudo powtarza swoją tezę na temat todah jako literackiej genezy anafory oraz szczególnie rozwija temat narracji ustanowienia w modlitwie eucharystycznej (nieco dalej jeszcze do tego nawiążę, ponieważ uważam to za jeden z najciekawszych wątków książki), anamnezy oraz epiklezy. W tej części autor analizuje kilkanaście starożytnych i współczesnych anafor, przytaczając w całości ich teksty.

W części trzeciej (rozdz. 11 i 12) autor pisze o teologii Eucharystii w refleksji II tysiąclecia, zajmując się tematami realnej obecności Chrystusa, przeistoczenia oraz Eucharystii jako ofiary. Doceniając wszystkie doprecyzowania teologii scholastycznej oraz w pełni przyjmując doktrynalne dziedzictwo Kościoła, sformułowane zwłaszcza na Soborze Trydenckim, nie sposób nie zauważyć, że w II tysiącleciu nastąpił pewien zasadniczy regres: konieczne stało się uzasadnianie tego, co jest dopiero punktem wyjścia w przeżywaniu Eucharystii (realna obecność i wymiar ofiarniczy) i z czym wczesny Kościół nie miał żadnych trudności. Celem Eucharystii nie jest bowiem sama realna obecność Chrystusa. Jest nim wejście w dynamikę relacji z Bogiem i zjednoczenie w jednym Ciele (tytułowe „In unum Corpus”) poprzez sprawowanie Ofiary Chrystusa i przez udział w Jego Ciele i Krwi. Spekulatywna teologia II tysiąclecia straciła również zainteresowanie dla modlitwy eucharystycznej, skupiając się na samych słowach ustanowienia jako wyizolowanej formule konsekracyjnej.

Ostatnia czwarta część (rozdz, 13 i 14) ma charakter syntezy i próbuje wskazywać liturgiczno-duszpasterskie perspektywy co do sprawowania Eucharystii. Na końcu oprócz wykazu skrótów i bibliografii podane są także indeksy tekstów biblijnych, osobowy, analityczny a także leksykalny, objaśniający wszystkie używane w książce trudniejsze pojęcia.

Walory książki

Wśród pozytywów książki wskazałbym na pierwszym miejscu przyjętą metodę autora „ad fontes”, czyli podjęcie teologicznej refleksji nad Eucharystią w oparciu o najważniejszą z modlitw mszalnych czyli modlitwę eucharystyczną. Bardzo ważna jest również szeroka perspektywa historii zbawienia oraz uwzględnienie kontekstu modlitwy Starego Testamentu oraz modlitwy i obrzędowości Izraela, z nawiązaniami do katechezy i nauczania rabinów. Możemy dzięki temu lepiej widzieć, jak dzieło Chrystusa było stopniowo przygotowywane w tradycji ludu pierwszego Przymierza.

Jeden z podparagrafów przedostatniego rozdziału książki nosi tytuł „Od modlitwy eucharystycznej w zrozumiałym języku do rozumienia modlitwy eucharystycznej” (s. 504), a kolejny „Literacko-teologiczna dynamika modlitwy eucharystycznej jako klucz lepszego rozumienia Eucharystii” (s. 506). Te dwa tytuły najlepiej chyba obrazują ku czemu chce nas prowadzić przez karty swej książki o. Giraudo. „Traktat” jest książką teologiczną, której lektura wymaga już pewnego wyrobienia teologicznego i liturgicznego, ale nie chodzi o naukową refleksję dla niej samej. Stawką jest głęboko pojmowane „rozumienie Eucharystii”, na poziomie nie tylko i nie przede wszystkim intelektualnym, ale egzystencjalnym.

Nawiązując do przytoczonych tu tytułów, wydaje mi się, że bardzo często jesteśmy dopiero na etapie modlitwy eucharystycznej w zrozumiałym języku i bardzo potrzebujemy iść w kierunku rozumienia modlitwy eucharystycznej, a przez to ku lepszemu rozumieniu i przeżywaniu Eucharystii. Myślę, że dla wielu osób (w tym także księży) nie bardzo w ogóle istnieje coś takiego jak modlitwa eucharystyczna. Owszem, istnieje konsekracja, wyróżniona przez postawy ciała, gesty oraz gong i dzwonki. Przed nią i po niej następują jakieś modlitwy, często odczytane pośpiesznie i przelatujące mimo uszu, traktowane jako coś dodatkowego i niekoniecznego. Zresztą według przestarzałej, ale wciąż powielanej w niektórych publikacjach teorii o pochodzeniu modlitwy eucharystycznej, na początku były tylko słowa ustanowienia nad chlebem i winem, a potem stopniowo zaczęto dla pewnego większego splendoru otaczać je dodatkowymi modlitwami: prefacją, epiklezą itd. Jakkolwiek nie jesteśmy pewni co do tego, jaka dokładnie była historia anafory eucharystycznej (teza o. Giraudo o todah jako jej literackim pierwowzorze też pozostaje tylko hipotezą), to powyższą teorię możemy spokojnie odłożyć na bok jako nieprawdziwą.

Anafora eucharystyczna powstała jako wielka modlitwa dziękczynienia i błagania, z nawiązaniem do paschalnego dzieła Chrystusa i do ustanowienia Eucharystii, będącego racją bytu naszych celebracji. Dlatego wiele starożytnych anafor bezpośrednio po słowach ustanowienia mówi: „Dlatego to my, wspominając śmierć i zmartwychwstanie Twego Syna…” itd. Ma tak również Kanon rzymski („Unde et memores…”), choć nie jest to widoczne w polskim przekładzie. Część paleoanafor poprzestaje jeszcze na mniej wyartykułowanym wspomnieniu Ostatniej Wieczerzy bez przytaczania słów Jezusa, jedna z takich anafor, wschodniosyryjska anafora Addaja i Mariego, do dziś jest stosowana w Asyryjskim Kościele Wschodu. Watykan w 2001 r. oficjalnie uznał ważność Eucharystii celebrowanej przy użyciu tej anafory i ten wątek również jest obecny w książce o. Giraudo (zwłaszcza s. 546-558). W żadnym wypadku nie chodzi o to, aby zacząć teraz lekceważyć słowa ustanowienia. Chodzi o to, by przestać je postrzegać jako niezależną formułę konsekracyjną, w oderwaniu od anafory jako całości, a widzieć je w kontekście całej modlitwy eucharystycznej, doceniając również inne jej elementy. Elementem wymagającym docenienia jest choćby prefacja, zupełnie niesłusznie postrzegana jako zaledwie wstęp do modlitwy eucharystycznej, a która uczy składać Bogu ustawiczne dziękczynienie także we własnym życiu wraz z dziękczynieniem za Jego wielkie dzieła w historii zbawienia.

Gdy zaś chodzi o epiklezę, specyfiką naszej rzymskiej tradycji jest jej rozdzielenie na dwie części. Dziś uczymy się zauważać i cenić pierwszą część epiklezy z prośbą o przemianę darów chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa, ale bardzo łatwo nam umyka jej druga część, w której prosimy o naszą własną przemianę mocą Ciała i Krwi Chrystusa. Nie chodzi oczywiście teraz o to, by krytykować rzymską tradycję rozdzielania epiklezy na dwie części, gdyż jest to tradycja tak samo czcigodna jak wschodnia tradycja łącznej epiklezy nad darami i nad wiernymi, ale rzecz w tym by nie tracić z oczu tego drugiego wymiaru epiklezy, bo to jest właściwy cel Eucharystii: przemiana komunikujących mocą Ciała i Krwi Chrystusa. W książce o. Giraudo wybrzmiewa to bardzo mocno. Ważne też jest docenienie modlitw wstawienniczych obecnych w anaforze, bo przez niektórych ten element jest nieco lekceważony jako rzekomo wtórny oraz odchodzący od właściwego wielbiąco-dziękczynnego ducha modlitwy. O. Giraudo stanowczo i wielokrotnie podkreśla, że jest to naturalne przedłużenie epiklezy.

Książka niewątpliwie może zainteresować czytelnika tematem modlitwy eucharystycznej, pomóc lepiej ją poznać, a przez to głębiej uczestniczyć w Eucharystii.

Wątpliwości i zastrzeżenia

Pierwsza wątpliwość: kto jest adresatem książki? Podtytuł zarówno w języku polskim („Wprowadzenie w misterium”) jak i w oryginale włoskim („Mistagogiczny traktat o Eucharystii”) sugerowałby raczej szerszy krąg odbiorców i wskazywałby że mamy do czynienia z pozycją katechetyczną. W gruncie rzeczy jednak mamy do czynienia z pozycją przede wszystkim teologiczną z elementami katechezy, i to pozycją wymagającą już pewnego obycia w teologii i w studium liturgii. Z całą pewnością powinni sięgnąć po tę pozycję wykładowcy liturgii i sakramentologii. Dla wielu osób odstraszający może być już sam rozmiar książki (586 stron samego tekstu, nie licząc bibliografii i indeksów). Przypomniały mi się w tym kontekście pozycje ks. prof. Józefa Naumowicza, w których przedstawiał wyniki swoich prac odnośnie do genezy Bożego Narodzenia. Wydał dwie pozycję: naukową „Prawdziwe początki Bożego Narodzenia” (Warszawa 2014) i bardziej popularyzatorską „Narodziny Bożego Narodzenia” (Kraków 2016). Może coś podobnego mógłby zrobić tutaj o. Giraudo?

Cały czas trzeba mieć świadomość, że sugestia o. Giraudo, jakoby literacką genezą anafory eucharystycznej była todah, pozostaje jedynie hipotezą, przyjmowaną z dużą rezerwą w świecie badaczy liturgii. Wspomniany przeze mnie wcześniej Paul F. Bradshaw sceptycznie odnosi się do prób wyprowadzania anafory z jednego pierwowzoru żydowskiego. Bogactwo tradycji anaforycznej może jego zdaniem sugerować raczej wielość modeli stojących u źródła modlitw eucharystycznych.

Jak już pisałem, na najwyższe uznanie zasługuje przyjęta metoda uprawiania teologii na podstawie modlitwy Kościoła. Jednak w tym kontekście moje zastrzeżenie budzi ustawiczne powoływanie się autora na lex orandi oraz na mityczną zasadę Ojców Kościoła ut legem credendi lex statuat supplicandi, czemu o. Giraudo poświęca sporo miejsca w rozdziale wstępnym. Sprawę tej rzekomej zasady patrystycznej znakomicie rozpracował swego czas ks. prof. Paul De Clerk, o czym swego czasu pisałem na swoim blogu.

Zabawna pomyłka przydarzyła się tłumaczowi na s. 474 przy okazji cytatów z potrydenckiego katechizmu ad parochos. Jak czytamy, cytaty są podane „w języku łacińskim i pierwszym przekładzie polskim, który Pius V (+ 1572) zlecił swemu dominikańskiemu współbratu Alessio (Felice) Figliucciemu (+1595)”. O. Figliucci był tłumaczem, ale oczywiście na język włoski, nie polski. Niemniej jednak jest prawdą, że również w tym czasie powstał przekład polski, a Pius V polecił kard. Hozjuszowi, aby się o to zatroszczył. Z polecenia kard. Hozjusza przekładu dokonał ks. Walenty Kuczborski w 1568 roku.

Natomiast trzeba jeszcze zwrócić uwagę na dość poważny błąd edytorski, wynikły chyba z jakiegoś przeoczenia podczas redakcji. O. Giraudo wielokrotnie odsyła w przypisach do wątków podjętych w innych częściach książki. Niestety, strony w przypisach są podane błędnie, różnice wynoszą niekiedy kilka, niekiedy ok. dziesięciu stron, co każdorazowo zmusza czytelnika do szukania właściwej strony. Przy ewentualnym nowym wydaniu książki należałoby to koniecznie skorygować.

 

„Traktat o Eucharystii – wprowadzenie w misterium”, Cesare Giraudo SJ, okładka: twarda, 640 stron, ISBN: 978-83-8021-120-9, Wydawnictwo M, Kraków 2019.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Maciej Zachara MIC

Maciej Zachara MIC na Liturgia.pl

Urodzony w 1966 r. w Warszawie. Marianin. Rocznik święceń 1992. Absolwent Papieskiego Instytutu Liturgicznego na rzymskim "Anselmianum". W latach 2000-2010 wykładał liturgikę w WSD Księży Marianów w Lublinie, gdzie pełnił również posługę ojca duchownego (2005-2017). W latach 2010-2017 wykładał teologię liturgii w Kolegium OO. Dominikanów w Krakowie. Obecnie pracuje duszpastersko w parafii Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Bazylianówka w Lublinie. Ponadto jest prezbiterem wspólnoty neokatechumenalnej na lubelskiej Poczekajce, a także odprawia Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w rektoralnym kościele Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Staszica w Lublinie....